Co nas czeka w startującym sezonie?
Sezon Ekstraklasy 2010/11 już za pasem. Stąd też rodzi się wiele pytań - kto zostanie mistrzem, kto się objawi, kto będzie musiał przeboleć spadek, kto będzie strzelał jak na zawołanie. Choć odpowiedzieć jest niezwykle trudno, my postanowiliśmy to zrobić.
Mistrzem kraju będzie...?
Zespół prowadzony przez Jacka Zielińskiego wydaje się być na papierze najmocniejszą ekipą. Lech co prawda stracił swoją największą gwiazdę – Roberta Lewandowskiego, lecz w jego miejsce na stadion przy ulicy
Bułgarskiej przybył
Artur Wichniarek. „Król Artur”, który ma za sobą bardzo nieudany sezon w barwach Herthy Berlin, jednak już zdążył pokazać się z niezłej strony w spotkaniach pucharowych. Oprócz niego barwy Kolejorza w nowym sezonie będą reprezentować
Jacek Kiełb, Joel Tshibamba i Artjoms Rudnevs. Te wzmocnienia, których brakowało lechitom, a także element zgrania, zrozumienia na boisku, powinny zapewnić fanom Lecha grę ich pupili na wysokim poziomie. Niestety słowa te nie potwierdziły się zupełnie w walce o Ligę Mistrzów. Zespół z Poznania jest obecnie bez formy, kluczowi zawodnicy jak Kriwiec, Stilic czy Peszko zawodzą, podobnie jak skuteczność całej drużyny. Trener Zieliński ma nie lada problem do rozwiązania, gdyż start ekstraklasy zbliża się wielkimi krokami, a Kolejorz w pięciu oficjalnych spotkaniach tego sezonu odniósł aż cztery porażki, zdobywając przy tym zaledwie jedną bramkę. Czy przełamanie nastąpi już w Łodzi w spotkaniu z beniaminkiem, Widzewem?
O tytule myślą bardzo poważnie oczywiście również w Krakowie. Biała Gwiazda dokonała aż siedmiu transferów w tym okienku, co jest zdecydowanie najlepszym wynikiem od lat. Niestety, jak co roku, krakowianie sprzedali swoje najważniejsze ogniwa, Marcelo i Arkadiusza Głowackiego. Ponadto skończyło się wypożyczenie Pablo Alvareza. W ich miejsce przybyli Bunoza i Cikos, a bardzo bliski podpisania kontraktu jest reprezentant Hondurasu i uczestnik Mistrzostw Świata, Osman Chavez. Wydaje się jednak, że sporo czasu jeszcze upłynie zanim nowe nabytki klubu z Krakowa będą prezentować podobny poziom zrozumienia na boisku jak wcześniej wymienieni obrońcy. Wisła wzmocniła również siłę ognia sprowadzając nowego-starego Macieja Żurawskiego, a także wychowanka River Plate, Andresa Riosa. Ponadto działacze klubu z Reymonta kupili wreszcie bramkarza, który może wygrać rywalizację z Mariuszem Pawełkiem - Milana Jovanicia, środkowego pomocnika Korony Kielce, Cezarego Wilka oraz ofensywnego pomocnika FC
Kaiserslautern, Dragana Paljica. Czy te transfery pozwolą krakowianom na podjęcie skutecznej walki o tytuł mistrza kraju? Trudno powiedzieć, bo konkurencja jest mocna, a na razie Biała Gwiazda fatalnie prezentuje się w rozgrywkach europejskich, z którymi się zresztą pożegnała po kompromitującej porażce z azerskim Karabachem Agdam. Obecnie sytuacja klubu jest niepewna, a już doszło do zmiany szkoleniowca. Henryk Kasperczak podał się do dymisji i została ona przyjęta. Drużynę przez najbliższe dni będzie prowadził Tomasz Kulawik.
Kto jeszcze może włączyć się do wyścigu o tytuł mistrza kraju? Zdecydowanie drużyny ze stolicy
Polski, czyli Legia i Polonia. Wojskowi przeprowadzili istną rewolucję kadrową, po fatalnym poprzednim sezonie. Na ławce trenerskiej zobaczymy Macieja Skorżę, który potwierdził swoje umiejętności szkoleniowe, prowadząc Wisłę Kraków. Legia sprowadziła wielu naprawdę dobrych zawodników z zagranicy i właśnie przed trenerem ośmiokrotnych mistrzów Polski stoi zadanie dopasowania odpowiedniej taktyki do nowych piłkarzy. Pytanie jednak brzmi czy zawodnicy tacy jak Bruno Mezenga, Ivica Vrdoljak, Manu, czy Alejandro Ariel Cabral pójdą w ślady Rogera lub Edsona, którzy zachwycali publiczność, czy też okażą się kolejnym niewypałem transferowym takim jak Junior, Inaki Descarga, czy też Tito? Jak do tej pory wyniki legionistów w spotkaniach towarzyskich napawają optymizmem. Wojskowi mierzyli się z silnymi rywalami z
Francji i uzyskiwali niezłe rezultaty. Ponadto osiągnięto w końcu kompromis na linii zarząd-kibice. Ten fakt z pewnością pomoże piłkarzom z Łazienkowskiej w dobrej grze przed własną publiką. Elementem wskazującym na sukces Wojskowych jest również nowy stadion, który może pomieścić ponad 30 tysiący widzów. Jeśli więc ktoś może pokrzyżować plany Wiśle i Lechowi, to będzie to zespół Legii, który cel ma jeden - mistrzostwo, a każde inne rozstrzygnięcie będzie ogromnym zawodem.
Na koniec pozostaje jeszcze drużyna określana mianem tzw. „czarnego konia”. W tej roli wydaje się być drugi zespół z Warszawy, Polonia. Właściciel Czarnych Koszul, Józef Wojciechowski zaszokował cały kraj, najpierw sprowadzając z wolnego transferu Euzebiusza Smolarka, po czym kupił Artura Sobiecha z Ruchu Chorzów za milion euro. Jeśli dodamy do tego zaciąg z GKS-u Bełchatów w postaci Tosika, Pietrasiaka i Rachwała, to personalnie ekipa z Konwiktorskiej wygląda naprawdę imponująco. Wydaje się, że jedynym problemem Polonii pozostaje… jej prezes. Jeśli zespół Jose Bakero rozpocznie źle rozgrywki, to z pewnością impulsywność i nonszalancja w decyzjach pana Wojciechowskiego weźmie górę, i tym samym
Hiszpan pożegna się z posadą trenera, a nowy szkoleniowiec będzie tylko czekał na „swoją egzekucję”. Jeśli zespół Polonii, niezależnie od początkowych wyników, będzie prowadzony w sposób stabilny, spokojny, to może okazać się największą niespodzianką sezonu 2010/2011.
Kto pożegna się z ligą?
O ile w poprzednich sezonach wskazanie głównego kandydata do spadku było zadaniem dość łatwym, to w zbliżających się rozgrywkach o wytypowanie drużyny, która pożegna się z elitą jest bardzo trudno. Wszystkie ekipy dokonały wielu transferów i nie wiadomo, jak będą spisywały się w przyszłym sezonie. Patrząc jednak na potencjał i dokonane ruchy kadrowe, to kandydata do spadku można upatrywać w drużynie Jurija Szatałowa, czyli Polonii Bytom. W rubryce "Odeszli" widnieją nazwiska takich piłkarzy jak
Wojciech Skaba,
Jacek Trzeciak czy David Kotrys. Do klubu trafili za to były reprezentant
Słowacji, Michal Hanek, występujący ostatnio w Jagiellonii
Dariusz Jarecki czy wyróżniający się
piłkarz Podbeskidzia Bielsko-Biała, Clemence Matawu. Na razie jednak zbyt wiele pożytku z tych piłkarzy nie ma, bo bytomianie w sparingach prezentują fatalną formę. Polonia, co prawda jeszcze bez większości nowych nabytków, nie potrafiła pokonać drużyn z IV ligi
niemieckiej, ale ostatnio już wzmocniona zremisowała dwa mecze pod rząd. 0:0 z Ruchem Radzionków i 1:1 ze Stalą Bielsko-Biała mówi same za siebie.
Taka dyspozycja może budzić niepokój, ale w Bytomiu są pewni ligowego bytu. - Co powiem tym, którzy skazują nas na spadek? Że znów się zawiodą - śmieje się
napastnik Grzegorz Podstawek. Czy takie podejście do sparwy jest uzasadnione? I tak, i nie, choć w minionym sezonie Polonia była rewelacją ligi i zakończyła zmagania na siódmym miejscu, a mało kto dawał jej szansę na jakiekolwiek zamieszanie w czołówce.
Zazwyczaj gdy myślimy o tym, kto może pożegnać się z Ekstraklasą, to spoglądamy w stronę beniaminków. Teraz tak nie będzie… przynajmniej połowicznie.
Widzew Łódź wywalczył bowiem z ogromną przewagą awans do elity i z obecną kadrą spokojnie stać go na środek tabeli. Z kolei
Górnik Zabrze miewał sporo problemów na zapleczu i promocje wywalczył sobie nieco rzutem na taśmę. Po tym było nie było, szczęśliwie zakończonym sezonie, pożegnano się ze sporą ilością zawodników. W ich miejsce sprowadzono w większości młodych, nieopierzonych, pragnących zaistnieć piłkarzy. Strategia może i dobra, bo z tych graczy może być spory pożytek w przyszłości, ale niewiadomą kwestią jest, czy uda mi się odpowiednio zgrać i dostosować do poziomu Ekstraklasy już teraz. Pierwsze kolejki nowego sezonu powinny nam udzielić odpowiedzi, na co stać podopiecznych Nawałki.
Król strzelców, czyli starcie młodości z doświadczeniem
Walka o koronę króla strzelców w przyszłym sezonie zapowiada się doprawdy ciekawie, a faworyta do jej zgarnięcia wskazać niezwykle trudno. Do Polski wrócili przecież uznani i doświadczeni Artur Wichniarek,
Maciej Żurawski oraz
Marcin Żewłakow, a po raz pierwszy na naszych boiskach zagra Ebi Smolarek. Towarzystwo doborowe, ale trzeba pamiętać, że trzej pierwsi mają najlepsze lata już za sobą i chyba nie będzie ich stać na strzelenie kilkunastu bramek w sezonie, a forma nowego snajpera
Polonii Warszawa jest wielką niewiadomą. Smolarek w ostatnich latach grał bowiem bardzo mało, a jeżeli już meldował się na murawie to instynktem strzeleckim się nie popisywał. Sezon może więc należeć do Pawła Brożka, który ma na koncie dwa tytuły dla najskuteczniejszego piłkarza Ekstraklasy, a więc strzelanie bramek na naszym podwórku to dla niego chleb powszedni. I tutaj właśnie „Brozinho” ma przewagę nad sporą konkurencją ze strony obcokrajowców. Śląsk ma króla strzelców ligi boliwijskiej, Cristiana Omara Diaza, Legia króla strzelców drugiej ligi
tureckiej Bruno Mezengę, a Lech sprowadził dla odmiany wicekróla strzelców ligi
węgierskiej, Artjomsa Rudnevsa. Wszystko to wygląda pięknie na papierze, tylko sęk w tym, że nie wiadomo jak ci piłkarze zaaklimatyzują się w Polsce, jak przyjmą się na ekstraklasowych boiskach. Wielką niewiadomą jest również najskuteczniejszy piłkarz poprzedniego sezonu (ex aequo z Brożkiem), czyli
Takesure Chinyama. Reprezentant
Zimbabwe zmagał się bowiem ostatnimi czasy z
kontuzjami i nie przepracował odpowiednio okresu przygotowawczego.
Sporo można oczekiwać od duetu Jagiellonii Białystok Grosicki-Frankowski. "Grosik" należał do najlepszych piłkarzy swojego zespołu w ostatnich meczach, a koledzy z zespołu śmiali się, że wymanewrowywał w sparingu z
Schalke 04 Gelsenkirchen obrońcę Heiko Westermanna, który przeniósł się niedawno do HSV. Natomiast "Franek" to zaprawiony w bojach, bardzo doświadczony snajper, który z niejednego pieca chleb jadł. Jego największym atutem jest ogromny spryt, którego może mu pozazdrościć większość napastników w Ekstraklasie i cały czas "sprawny" instynkt strzelecki, mimo 36 lat na karku.
Kto się objawi w nadchodzącym sezonie?
Kandydatów wielu do tego tytułu nie mamy, zwłaszcza jeżeli pod uwagę weźmiemy tylko polskich piłkarzy. Brakuje nam zdolnej młodzieży, ale to też po części wina klubowych trenerów, którzy boją się stawiać na młodych piłkarzy. Jeżeli już jednak ktoś zagra, to zazwyczaj jest to epizod, jeden mecz, albo wejście z ławki rezerwowych. Ostatnio w Lechu mogliśmy obserwować Kamila Drygasa, który prezentował się całkiem nieźle w meczach pucharowych. Wątpliwe jednak, aby otrzymywał swoją szansę w Ekstraklasie, jak do zdrowia wróci
Tomasz Bandrowski. Przy zaciągu obcokrajowców do
Legii Warszawa szanse na pokazanie się w drużynie Wojskowych młodzi chłopcy też będą mieli niewielkie.
Młodych zawodników nie boi się promować za to Waldemar Fornalik. Trener Ruchu Chorzów nie patrzy w metryczkę i często do boju śle bardzo niedoświadczonych chłopców. Tacy piłkarze jak
Artur Sobiech czy
Maciej Sadlok właśnie u tego szkoleniowca rozwinęli skrzydła. Kto wie, kogo trener Fornalik nam zaprezentuje w nadchodzącym sezonie?
Sporo spragnionych sukcesów, nieopierzonych chłopców jest w Górniku. Po awansie zabrzanie ściągnęli 18-letniego Michała Jończyka, 21-letniego Macieja Mańkę czy 22-letniego Tomasza Chałasa. Jest jeszcze 23-letni, strzelający jak na zawołanie w rezerwach Bayernu Monachium Daniel Sikorski.
Sporo pokazać mogą nam w przyszłym sezonie inni piłkarze ściągnięci z I-ligi. Waldemar Sobota ze Śląska i Prejuca Nakoulma z Widzewa mają 23 lata i jeszcze wiele przed sobą. Pierwszy nadawał jakości grze ofensywnej MKS Kluczbork, często strzelając, dryblując i inicjując akcje. Z kolei drugim interesował się m.in.
Lech Poznań, ale ostatnio nieco loty obniżył i nie strzelał już tak dużo w barwach Górnika Łęczna. Pochodzący z Burkina Faso snajper uchodzi jednak cały czas za spory talent, a więc w Ekstraklasie będzie miał idealną szansę na pokazanie na co go naprawdę stać.
Bardzo dobre wrażenie sprawia w pucharowych meczach były piłkarz
Wigan Athletic, 20-letni Tomasz Kupisz. Nowy nabytek Jagiellonii wyróżnia się przebojowością i niezłą techniką. Jak utrzyma wysoką formę, obrońcy w Ekstraklasie moją mieć z nim spore problemy, a reprezentacja spory pożytek.
Ciekawym zawodnikiem jest również 24-letni Denis Glavina ściągnięty przez Arkę Gdynia.
Chorwacki skrzydłowy ma za sobą występy w barwach Dinama Zagrzeb, Dynama Kijów, Dnipro Dniepropietrowsk i Worskły Połtawa. Cechuje go świetnie wyszkolenie techniczne i dobry drybling. Tak przynajmniej widać na… YouTube, za pomocą którego gdynianie podpatrywali piłkarza. - Wiem, że niektórzy śmieją się z takich filmików, ale uważam, że to także pewna wyjściowa baza do zakwalifikowania zawodnika do kolejnego etapu obserwacji i testów - twierdzi dyrektor Arki Andrzej Czyżniewski, któremu można chyba uwierzyć na słowo, bo znany jest ze sprowadzania wartościowych zawodników.
Z innych zagranicznych piłkarzy warto wymienić 23 latka ze Śląska Wrocław, Cristiana Omara Diaza, czy mającego tyle samo lat, byłego zawodnika
NEC Nijmegen, Saidiego Ntibazonkizę. Jest jeszcze Alejandro Ariel Cabral w Legii, który uchodzi za „lepszą wersję Rogera Guerreiro” oraz mający za sobą grę w
reprezentacji Argentyny U-21, Andres Rios z Wisły. Ci zawodnicy powinni na polskich boiskach błyszczeć, bo swoje wysokie umiejętności potwierdzili zagranicą i teraz sporo się od nich oczekuje. Stąd też trudno będzie uznać ich za objawienia, ale jak się nie ma co się lubi…
Stadiony atrakcją dla fanów
Elementem, który jest światełkiem w tunelu dla polskiej piłki, a także poprawą wizerunku naszej ligi są niewątpliwie budowane obiekty na Mistrzostwa Europy w 2012 roku. To właśnie areny zmagań zawodników mogą wyzwolić dodatkową motywację dla polskich piłkarzy, co może przełożyć się na sukcesy w europejskich pucharach. Ich rozwój, modernizacja, czy też budowa wprowadzą z pewnością nową jakość w polskim futbolu pod względem infrastruktury. Większa wygoda, poprawa koniunktury i bezpieczeństwa – to powinno sprawić, że stadiony będą się zapełniać na długie lata. Kolejną zaletą nowych obiektów piłkarskich jest dochód dla klubu, który pozwoli na znaczną poprawę jego finansów. Obecnie oprócz budowy stadionów na Mistrzostwa Europy w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu wiele drużyn z ekstraklasy rozpoczęło budowę nowych obiektów. Lech Poznań,
Śląsk Wrocław i
Lechia Gdańsk swoje nowe stadiony zawdzięczają właśnie organizacji Mistrzostw Europy w Polsce. Co prawda dzisiaj tylko stadion Kolejorza jest obiektem czynnym, ale po mistrzostwach starego kontynentu zarówno klub z Gdańska jak i z Wrocławia będzie dysponował kapitalną areną. Nowe stadiony budują również w Krakowie. Zarówno Wisła jak i
Cracovia poddały swoje obiekty przebudowie. Stadion Białej Gwiazdy ma docelowo pomieścić blisko 33 tysiące widzów, natomiast Pasy oczekują w przyszłości 15 tysięcy kibiców na swoim obiekcie. Nowoczesnym miejscem zmagań piłkarskich pochwalić się może również Legia Warszawa. Wojskowi zaplanowali uroczyste otwarcie swojej areny podczas spotkania z Arsenalem Londyn. Ponadto nowe stadiony budowane są również w Białymstoku, gdzie docelowo ma wejść 22 tysiące kibiców oraz w Gdyni, gdzie spodziewa się 15 tysięcy fanów.
Bartłomiej Jabłoński, Dominik Kurowski