vs.
Ostatni raz Arsenal wygrał z Chelsea 21 lutego 2004 roku... Upłynęło już trochę czasu. Od tamtej pory Chelsea triumfowała 5 razy i padło tyle samo remisów. Jak widać w ostatnim czasie Lwy nie leżą Kanonierom.
Obie ekipy w tabeli dzieli zaledwie 3 punkty. Jeżeli Chelsea wygra to spotkanie zrówna się z Kanonierami.
W ekipie Kanonierów niepewny jest występ kliku zawodników. Wciąż leczą się: Fabregas, Hleb, Flamini, Van Persie i Diaby. Jak widać może zabraknąć dwóch motorów napędowych Arsenalu w tym sezonie, czyli Cesca i Hleba. Największe szanse na występ z tej piątki ma Flamini.
W ekipie Chelsea też nie jest za ciekawie. Na pewno nie zagra Essien, który jest zawieszony. Warto dodać, że ten właśnie zawodnik w ubiegłym sezonie dwa razy wpisał się na listę strzelców w Premiership i oba gola padły w meczach właśnie z Arsenalem. Także zabraknie najlepszego strzelca Lwów, czyli Didiera Drogby. Ballack i Ferreira nadal leczą kontuzje. Niepewny jest też występ Cecha, Maloudy i Carvalho.
Niezmiernie mnie ciekawi jak zostanie przywitany na Emirates nasz "ulubieniec"- Ashley Cole.





Podobnie jak Clichy - już nikt nie pamięta Cole'a.



Teraz widać jak bardzo się myliliśmy. Sagna gra świetnie. Mnie się jego gra podoba nawet bardziej podoba od Eboue. Zważywszy jeszcze na to, iż to jego pierwszy sezon w Premiership... Jeżeli ominął go kontuzje, a my zajmiemy wysokie miejsce w lidze, to ma szanse znaleźć się w jedenastce roku Premiership.

