Moderatorzy: piwus, maciek_88, Pisakk, maestro, Mentor, fieldy, Krzysztof Jarzyna, Babel

Mało który rodzic kontroluje, w co gra jego dziecko.
Ok ale wez poprawke na fakt, ze graczy tylko przybywa, jak ktos 8 lat temu mial lat 10 tera juz jest pelnoletni Razz Ci ktorzy kiedys byli mlodymi graczami sa juz dawno "starymi zgredami", raczej juz pracujacymi, wiec mogacymi sobie pozwolic na kupno gier bez wiekszego problemu. Wielu z nich dopiero z wiekiem wyrobilo sobie jakis tam system wartosci i tera wiedza, ze nieladnie piracic i ze gdyby wszyscy piracili, to nie byloby w co grac; Dlatego tez mysle, ze producenci zdecydowanie bardziej celuja w ludzi juz bardziej ogarnietych i dojrzalych emocjonalnie.
Dochodzi cała masa ważniejszych wydatków niż gry komputerowe. Dochodzą studia, praca, zaczynasz myśleć o rzeczach ważniejszych, powoli o rodzinie
Młody nałogowy gracz nie zawsze zostaje starym nałogowym graczem. Wręcz staje się takim rzadko
).Nalezy przyciagnac ludzi niezwiazanych do tej pory z grami tudziez zatrzymac osoby ktorych udzialem byl bum komputerowy lat 80 i 90.

Jeszcze troche i to casuale beda rzadzic rynkiem;] Moze i z wiekiem chec na granie jest mniejsza, ale i tak zawsze lepszy bedzie klient, ktory kupi sobie 3 gierki rocznie, niz taki ktory sciaga 3 tygodniowo:P Gracz juz dawno nie jest postrzegany przez producentow jako typowy nerd, ktory siedzi przed kompem 24/7, chociaz w polsce ofc ludzie zyja glownie takimi stereotypami.



Chlopaczek napisał(a):Obecnie procentowy udzial osob grajacych przy podziale na nieletni/pelnoletni sie wyrownuje.Docelowo grupa ludzi pelnoletnich ktorzy kupuja gre wylacznie dla siebie ma byc wieksza niz rodzicow ktorzy nabywaja produkt dla dziecka tudziez samych dzieci ktore sobie nazbieraja na plytke z danym tytulem (przypominam ze dyskutujemy tutaj w kontekscie tylko i wylacznie orginalow).
Chlopaczek napisał(a):Wystarczy przyjrzec sie nowym pozycjom zeby zorientowac sie ze coraz wiecej powstaje gier skomplikowanych wielowatkowych.
Maleje segment produkcji w stylu "zbierz grzybka urosnij zabij smoka uratuj krolewne".Celuje w tym szczegolnie Nintendo i swietnie na tym wychodza (znaczna czesc osob po pracy nie ma sily wgryzac sie w fabule chca prostych szybkich gier) ale nawet oni zaczynaja dostrzegac potrzebe robienia gier stricte dla doroslowych.

i producenci o tym wiedzą. To tak jak z tym ograniczeniem wiekowym, które jak sam napisałeś- o kant dupy rozbić
![Krzywy :]](./images/smilies/krzywy6am.gif)

maestro napisał(a):Sprytny zabieg Twórców gier, którzy wypuszczają produkty 'na granicy', by stworzyć kontrowersje i uzyskać rozgłos. A rozgłos i kontrowersje, to sukces murowany i moim zdaniem taka gra przyciągnie więcej rządnych wrażeń nastolatków, niż Kowalskich po pracy
Taki rozglos moze sie przydac malo znanym produkcjom, bo to wieksze maja na tyle wyrobiona marke przed premiera, ze tego nie potrzebuja.
Naprawde Maestro nie zdajesz sobie sprawy ile starszych ludzi gra w gry. Tez kiedys nie myslalem, ze tak jest. Do czasu az zaczalem grac w WoWa z zonatymi/dzieciatymi 30-latkami i wsrod ludzi z ktorymi gralem bylem jednym z najmlodszych



podobnie z grami- jeśli wpleciemy wątek erotyczny (lub coś innego, co jest ciekawe ale zakazane), to 15 latek też będzie chciał w tą gre zagrać
Pewnie nawet bardziej niż dorosły. Być może założenie twórców jest inne, być może jak wspomniałeś jest to poważniejsze podchodzenie do tematu ale w praktyce jest tak, że kontrowersje i zakazy kuszą młodych ludzi. Twórcy walczą z cenzurą, to oczywiste ale też dlatego, że jesli w danej grze nie zasłonią gołej dupy, to zysk jest jeszcze większy
a jak zasłonią i opiszą w gazetach, to też dobrze, bo o grze usłyszy więcej osób
chodzi o same kontrowersje, jakie niosą za sobą korzyści i kogo bardziej zachęcają, bo tylko z pozoru zachęcają dorosłych ludzi
Chlopaczek napisał(a):Nie wydaje mi sie zeby akurat w przypadku tych dwoch gier o ktorych piszesz taka reklama byla potrzebna.Te gry sa za dobre i nawet bez tego by sie sprzedaly.Byc moze jakas doza marketingu w tym jest nie wiem jak to sobie obmyslili ludzie za promocje tych gier odpowiedziali.
Gry może i są dobre ale gracz się o tym nie przekona, jeśli nie zagra. A zagra na pewno wtedy, jeśli usłyszy, że w grze jest coś ciekawego/zakazanego/kontrowersyjnego. A scena erotyczna, to już w ogóle
taka dodatkowa promocja. Sam kiedyś (z ogromnej ciekawości
) przechodziłem Maxa Payne'a po raz drugi, kiedy gdzieś wyczytałem, że po wpisaniu jakiegoś kodu można zobaczyć nagą Monę \o/
Trzeba w sumie dorwac jakies statysyki skads w koncu, wtedy bedzie mozna sie czyms podeprzec w tych przekonaniach:P Osobiscie mysle, ze liczba jest bardzo zblizona, choc to tez pewnie duzo zalezy od kraju bo w takiej Japonii to pewnie wszyscy graja
No chyba, ze ten cycek na tyle mu wpadnie w oko, ze w dowod uznania pracy tworcow postanowi te gre kupic ;]


Być możę, a nawet na pewno, scena erotyczna w Mass Effect nie była główną siłą napędową ale też z pewnością tej grze nie zaszkodziła. Nie twierdzę, że twórcy swoje sukcesy opierają jedynie na kontrowersjach, bo to bzdura ale te kontrowersja raczej zawsze jeśli są, to pomagają. Nie każda gra oczywiście tych kontrowersji potrzebuje, a o grach ME i Bioshock wiem tylko tyle, co Wam zacytowałem 2 posty wcześniej
Różne są gry, nie wszystkie potrzebują kontrowersyjnego rozgłosu i nie wszystkie takowy mają, ale chcąc nie chcą, taki rozgłos w jakimś tam stopniu zapewnia sukces, a przynajmniej częściowy sukces, bo zachęca pewne grono graczy i tylko tyle
więc nie widzę tu szczególnego zwabiania graczy dorosłych bardziej rozbudowanymi, skomplikowanymi grami Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 2 gości