Będę pewnie tak długo pisał sam ze sobą, ale co tam, przynajmniej licznik postów nabijam

Dziś odbyły się dwie konkurencje na bardzo trudnych i wymagających trasach, najpierw zakończył się zjazd kobiet w Bad Kleinkirchheim na trasie im. Franza Klammera, a to oznacza tylko jedno, wysoki poziom trudności. I tak też w rzeczywistości było, przyznam że już dawno nie widziałem tak wymagającego biegu zjazdowego dla kobiet, zwykle babki jeżdżą na prostych trasach, gdzie Lindsey Vonn się rozpędzi, pokona kilka prostych zakrętów i wygrywa. Dziś było trudniej i sobie ładna Amerykanka nie poradziła, wygrała faworytka gospodarzy, Elizabeth Goergl, druga była moja faworytka Julia Mancuso, a trzecia Fabienne Suter. W międzyczasie świetnie jechała Daniela Merighetti, miała rewelacyjny wynik na pierwszym i drugim pomierzeniu czasu, ale niestety w środkowej części trasy minęła jedną z bramek, po prostu jechała zbyt szybko

Liczyłem, że pokazać się z niezłej strony może jeszcze młoda Norweżka Serjested, ale podobnie jak ww. Włoszka nie zmieściła się w bramce.
Przed kilkunastoma minutami zakończył się gigant mężczyzn w Adelboden, wśród gigantów ja wyróżniam właśnie te, jak i opisywane w grudniu zawody w Alta Badia. Dziś górą byli Austriacy, wygrał Marcel Hirscher, który prowadził już po 1. przejeździe. W drugim fenomenalnie pojechał stary wyga Benjamin Raich i dość niespodziewanie zajął ostatecznie drugie miejsce, trzecie dla Włocha Massimiiano Blardone. Gigant w Adelboden to jeden z tych, gdzie górą są zwykle umiejętności techniczne zawodników, dziś również się to potwierdziło.

Jestem normalny - nie pedałuję.