Trzeba trochę odświeżyć temat. Kibice wybrali 5 na ALL-STARS GAME 2012, a trenerzy dołożyli do tego rezerwowych. Prezentuje się to tak:
WSCHÓD
Chris Bosh (Miami Heat)
Joe Johnson (Atlanta Hawks)
Roy Hibbert (Indiana Pacers)
Paul Pierce (Boston Celtics)
Deron Williams (New Jersey Nets)
Luol Deng (Chicago Bulls)
Andre Iguodala (Philadelphia 76ers)ZACHÓD
Kevin Love (Minnesota Timberwolves)
LaMarcus Aldridge (Portland Trail Blazers)
Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder)
Dirk Nowitzki (Dallas Mavericks)
Tony Parker (San Antonio Spurs)
Steve Nash (Phoenix Suns)
Marc Gasol (Memphis Grizzlies)Z 5 nie ma co dyskutować, bo wybierają je tysiące kibiców, więc ciężko ich krytykować. Zresztą Bynum mimo, że go uwielbiam nie ma praktycznie konkurencji na Zachodzie podobnie zresztą jak Howard wśród centrów na Wchodzie. Szkoda le właśnie takie nastały czasy na tej pozycji w NBA. Co do rezerwowych mam zastrzeżenia. Uwielbiam Derrona Williamsa, ale on gra w tragicznej drużynie i sam momentami wygląda podobnie. Kolejnym, którego bym odpuścił w tym roku to Joe Johnson. Kto w ich miejsce zdecydowanie wielkim nieobecnym ponownie jest Josh Smith z Atlanty. Drugim mógłby być choćby Tyson Chandler z Knicks, który gra naprawdę dobrze, podobnie jak Anderson Varejao. Dalej jest Granger z Indiany czy w końcu ktoś z trójki Allen, KG, Rondo z Bostonu.
Podoba mi się dostrzeżenie Denga i Iguodali obaj są świetnymi obrońcami, Igy mam nadzieję, że otrzyma na koniec sezonu nagrodę dla najlepszego obrońcy ligi. Zasłużył zdecydowanie. Phila także dobrze sobie radzi.
Na Zachodzie niestety nie pasuje mi osoba Dirka. Źle by wyglądało gdyby nie było reprezentanta panujących mistrzów, ale Nowitzki dopiero się rozkręca i sam przyznał, że nie zasługuje na obecność w tym spotkaniu. Nash patrząc na wyniki drużyny i 2 innych rozgrywających w rezerwie także mógł zostać pominięty. Kto w ich miejsce może jakiś reprezentant Denver- Gallinari(choć właśnie wypadł, ale miałby przynajmniej nominację, na którą zasłużył) czy Nene, dalej Rudy Gay a dla mnie przede wszystkim brakuje Jamesa Hardena. Zajebiście, że Aldridge został dostrzeżony, bo musiałbym napisać, że ponownie jak w przypadku Smitha został pominięty.
Brakuje mi oczywiście nazwisk jak Duncan czy Garnett bo to zawsze będą dla mnie wielkie nazwiska jak Shaq.
Co do trwającego sezonu. To niewiele się zmieniło. Obniżyli loty Nuggets, w ich miejsce wskoczyli Clippers, którzy idą ku szczytowi NBA. Wygrali w Denver, Utah, Orlando czy Philadelphi czyli na ciężkich terenach. Jednak stracili ważną postać jaką był Billups i to do końca sezonu. Oczywiście jest Randy Foyle i Mo Williams, którzy mogą grać jako rzucający obrońcy, ale będzie brakowało jego obrony czy pomocy w liderowaniu. Pozyskali w międzyczasie Kenyona Martina, czyli dobrego obrońcę, który z pewnością wzmocni defensywę pod koszem. Mówi się także o pozyskaniu kolejnego byłego zawodnika Denver, który wyruszył do Chin- JR Smitka, tylko na niego jest także kilku innych chętnych. Osoby Billupsa i Martina a także pozycja obecna Clippers mogą jednak przekonać Smitha.
Wracają do gry Celtowie, a raczej do zdrowia. Mimo ostatnich 2 przegranych z rzędu ostatnio wiodło się im dobrze. Dzisiaj czeka ich poważny sprawdzian z Chicago.
Jednak najważniejsze co ostatnio dzieje się w NBA to historia Jeremy'iego Lina. Tajwańczyka niewybranego w drafcie, który znalazł w poprzednim sezonie pracę w GSW, a obecnie był w kadrze Knicks. Od 5 spotkań, czyli od momentu kiedy dostał prawdziwą szansę na pokazanie swoich umiejętności wręcz przejął słabo się spisującą drużynę i poprowadził ją do 5 kolejnych zwycięstw- czyli czegoś o co w życiu nie posądzałbym tą drużynę z Melo i Amare w składzie. Ta dwójka w tych meczach nie odegrała jakieś znaczącej roli. Amare zagrał tylko w jednym z tych 5 spotkań, Anthony w 1,5 i lepiej, żeby to przemilczeć co zrobił z Nets i te 6 minut w następnym spotkaniu.
Ogólnie Knicks z Linem, Fieldsem i Chandlerem wyglądają jak drużyna. Do tego dołączyć można Imana Shumperta- rookie który dobrze sobie radzi. Ta bajka pewnie skończy się kiedy wróci i STAT i Melo. Jeden będzie nadal przepłaconym/ niebroniącym liderem

drugi będzie rzucał, rzucał, rzucał, rzucał, rzucał i tyle z tej dwójki będzie miał Dolan przez następne lata. Obok nich nie da się zbudować czegoś poważniejszego.