przez Kesz N 26.02.2012 15:27
Wczoraj odbyła się gala KSW a tutaj cicho ?
Najgorzej jeśli chodzi o galę wypadła sama organizacja walk, na ostatnią chwilę kilku naszych zawodników straciło zapowiadanych zawodników i tak nie zawitał Puhakka, także nie walczył Le Banner - jednak zastępstwa były dość dobre, ale myślę, że taki przeciwnik jak Valentjin Overeem to za wiele dla Różalskiego, jaki odbył dopiero dwie walki w formule MMA, mimo wszystko trzeba naszego kickboxera i zawodnika Muay Thai pochwalić za postawę. Brat aktualnego mistrza UFC w wadze ciężkiej - Alistara Overeema trzeba przyznać, że pod względem fizycznym bardzo przypomina brata, mimo masywności, to dynamika zachowana oraz szybkość a do tego Valentjin pokazał, że jest bardzo dobry w stójce, mimo, że do tej pory uważało się, że to parter jest jego mocną stroną... Jednak w stójce zdominował naszego zawodnika którego to właśnie mocną stroną jest ten element walki, jak na Mistrza Świata Muay Thai i Kickboxingu przystało, niestety... Zadecydowała przede wszystkim przewaga fizyczna i siły Overeema, na którego ciosy Różala nie działały tak jak te Holendra, do tego dochodzi tu siła ciosu, jaką Overeem miał większą no i doświadczenie - w końcu sparingi z bratem go wiele nauczyły. Różalski natomiast stoczył dwie walki z przeciętnymi rywalami w MMA - trochę nie ta liga, ale i tak brawa, bo nie wiele zabrakło do zwycięstwa.
Cieszy też powrót "Irokeza" - na poprzedniej gali KSW przegrał w trybie ekspresowym, na pewno nie tak sobie wyobrażał powrót do Polski, no ale tym razem wrócił zwycięsko i na pewno bardzo mu na tym zależało. Także Błachowicz się pokazał z dobrej strony chociaż przed galą wypadł mu przeciwnik...
Ostatnio standardem jest, że gale KSW tracą zawodników jakich niby zakontraktowali na walki i na ostatnią chwilę trzeba szukać kogoś innego - Jest to uciążliwe zarówno dla tych co ściągają na ostatnią chwilę jak i samych zawodników, jacy do gali się przygotowują pod konkretnego rywala a okazuje się, że przyjdzie zmierzyć się z kimś innym i strategię na walkę szlak trafia i trzeba iść na żywioł na ringu.
Nie zabrakło też walk dla niedzielnych kibiców, bo na ringu zmierzyli się dwaj byli strongmeni, taka ciekawostka...
Mi brakowało Khalidova, bo jest to jedyny zawodnik, jaki prezentuje w Polsce światowy poziom. Co prawda Błachowicza się wypycha do UFC - ale jak patrzę, jak łatwo sobie z nim rywale radzą obijając mu nogi, to myślę, że jest to rzucanie się z motyką na słońce. Najmocniejszą stroną Błachowicza są właśnie nogi i jego kopnięcia, jeden z jego przeciwników na KSW pokazał mu jego słaby punkt załatwiając go low kickami, wczoraj rywal próbował tego samego i widać było grymaz bólu na twarzy Błachowicza - bardziej doświadczony zawodnik, by go rozwalił z uśmiechem na ustach.
Ogólnie, przed tą gala więcej się trąbi o kwietniowej MMA Atack i walce dwóch cyrkowców Najmana i Hardcorowego Koksu - Szkoda gadać...
Przynajmniej tegoroczna gala KSW nie przyniosła takich kontrowersji jak ta z przed roku, gdzie sędziowie hurtowo przyznawali niezasłużone zwycięstwa Polakom, w tym najbardziej żałosna pomyłka w walce Pudzianowskiego z Thompsonem... Chociaż to.
