Wczoraj umęczyłem Sin City. Film całkiem niezły, okazuje się, że można zrobić coś podstawie bardziej ambitnego komiksu niz Daredevil. Film to 3 nowele spiete klamrą pewnej zwyrodniałej rodziny i nierzadko dziejące się równolegle. wszystko utrzymane w rysunkowej konwencji, przesiąknięte przemocą tak, ze po 10 min. człowiek się przyzwyczaja. Nic dziwnego, ze pod ten projekt podpiął się Tarantino, w końcu nie codzień ma się okazję sygnować swoim nazwiskiem dzieło, w którym bohater z lekkim grymasem przyjmuje w siebie 2 serie z karabinu maszynowego. Nazwiska robia wrażenie, ale widać, ze były dobierane starannie. Bruce Willis ma okazję jeszcze raz porobić miny znane ze "Szklanej Pułapki", dawno nie widziany Mickey Rourke zrobiony na "ludzką bestię" wraca do korzeni

(zanim został aktorem, był bokserem), a Clive Owen rozgrywa strasznie łzawy romans ( w pewnym momencie, któraś z pań mówi mu, że nie musi odgrywać Lancelota- jego przedostatnią kinową rola był "Król Artur"

). Jest jeszce jeden z moich ulubionych aktorów Michael Madsen, który jak zwykle pomrukuje coś do siebie i nic nie wnosi do filmu (ciekawe kto go tam upchnął? Czyżby ręka Tarantino?). Elijaah Wood, czyli Frodo, wygląda rewelacyjnie w roli okularnego wybryku natury (przynajmniej raz nie musiałem słuchać jego histerycznego głosu

). Oprócz tempa filmu przyzwoity jest również humor. W Mieście Grzechu ludzie siedzący na krześle elektrycznym mówią: "Pośpiesz się, nie mam całego dnia"

, uwięzione kobiety w jednej chwili machają kikutem dłoni i opowiadają jak Frodo żywcem ją zjadł, a zaraz potem spokojnie proszą o fajkę. Ogólnie to przyjemnie się to ogląda, jak się kończy zostaje żal, że nikt nie zajął się senatorem i to koniec, ale w sumie to nic nowego. Mickey Rourke, ciągle w tym swoim amoku, powtarzający sobie, że "W jego stanie mogło mu się coś pomylić, ale przecież to nie ważne", przypomina mi bohatera "Memento". Z kolei koniec opowieści o Starym Mieście przypomina mi Casablancę, tylko że tutaj zabójca całuje prostytutkę

.
Sorry za zdania wielokrotnie złożone, troche się beznadziejnie to będzie czytać, ale chyba inaczej nie potrafię pisać

. Ktoś jeszcze oglądał, ma jakies opinie o tym filmie?
W tym momencie mam bezsenność a'la Will Dormer i czekam na ściągnięcie drugiej płytki 25 godziny. Jak ktoś nie oglądał to polecam. Kapitalny film z Edwardem Nortonem w roli handlarza narkotyków, który następnego dnia, będzie odbywał odsiadkę. Nie wiem jak druga, ale pierwsza połowa była rewelacyjna.
Z nowych filmów ostrzę sobie zęby na nowego Batmana. Całą serię bardzo lubię (no nie całą dwa ostatnie filmy były beznadziejne), a nowy reżyser (Christopher Nolan), już przy "Bezsenności" pokazał, że potrafi czytać czyjąś wizję ("Bezsenność" to w oryginale film norweski). Poza tym jak ktoś oglądał "American Psycho" to juz wie czego mozna się spodziewać po odtwórcy głównej roli, jeśli chodzi o pokręconych psychopatów, sprawiających na co dzień normalne wrażenie. Wie ktoś kiedy to wyjdzie?