Odpisuje dopiero dzis, bo ostatnio nie mialem czasu.
Mentor napisał(a):Ja mam pytanie do optymistów. Co prawda nagle może się okazać, że nie ma tutaj takowych (a przynajmniej nikt nie będzie w stanie się wypowiedzieć), ale trudno. W najgorszym wypadku liczę tylko na odpowiedź Nurniego Flowenola.
Dlaczego niby Barcelona ma w tym sezonie wygrać ligę? Oczywiste jest, że grając dobrze tylko u siebie niczego nie wygramy. W takim układzie kluczowa jest postawa na wyjazdach. Teraz pytam Was dlaczego niby można wierzyć w to, że będzie lepiej? Rijkaard wyciągnie czarodziejską różdżkę czy może wywoła Dżina z lampy? Patrząc realnie nic nie wskazuje na to, aby sytuacja mogła się poprawić. Jeżeli ktoś uważa inaczej to czekam na konkrety bo sam chętnie dałbym się pocieszyć. Odrzucam też teorie o tym jakoby rywale Barcelony prezentowali się równie słabo. Sevilla może rzeczywiście nie dorosła do tytułu. Atletico naturalnie też w końcu się zatnie. To samo Villarreal. Valencia ma sporo kłopotów. Pozostaje jednak Real Madryt, który nie musi grać dobrze, aby wygrywać. Oni grając słabiej potrafią wygrywać i to powinno dać im mistrzostwo bo trzeba sobie szczerze powiedzieć, że w końcu też nadejdzie taki czas, że będą grali po prostu dobrze. Real nam mistrzostwa nie podaruje a Barcelona na dzień dzisiejszy nie potrafi o wyniki walczyć. Ja tam szykuję się na najgorsze.
A szykuj sie Mentorze drogi na najgorsze, ja sie szykuje na mistrzostwo

Bedzie lepiej. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, ze sie zalozylem z kumplem o trzy sprawy. Po pierwsze o to, kto wygra lige (vodka Finlandia). Po drugie o to, kto wygra GD (vodka Smirnoff). A po trzecie o to, czy Real awansuje w tym sezonie do 1/4 finalu LM (o zgrzewke piwa). Wiec musi byc lepiej. Bo tym razem musze wygrac. Przegranej nie przyjmuje do wiadomosci. Juz ostatnio przegralem duza kase, bo sie zalozylem o to kto wygra wybory w Polsce. Jestem bliski przegranie zakladu o to, czy Polska awansuje z pierwszego miejsca do ME. Wiec nie ma wyjscia
A tak na serio to tak jak juz pisalem: nie wierze w powtorke z poprzedniego sezonu, w te recydywe tego zadziwiajacego, aberracyjnego frajerstwa. W Blancos luki beda wychodzic z meczu na mecz. Szczegolnie z mocnymi druzynami. Beda to na pewno neutralizowac zdobywaniem wielu punktow w spotkaniach ze slabiakami. Ale to nie wystarczy, jezeli FCB zacznie grac normalnie na wyjazdach (to znaczy wygrywac, w najgorszym razie remisowac). Bo kadre mamy mocniejsza. Pilkarzy lepszych. Potencjal wiekszy. Barca zreszta w meczach na obcych terenach juz od dawna nie gra na swoim optymalnym poziomie, o pieknym stylu juz dawno zesmy zapomnieli. Szybko takiego widowiska w naszym wykonaniu jak 0-3 na Bernabeu nie ujrzymy. Wiec musimy grac lepiej na wyjazdach: musimy grac bardziej agresywnie, walecznie, szybciej i wyraznie lepiej pressingiem. Dlaczego ma sie to udac? Dlaczego jest tak zle, a nie ma byc jeszcze gorzej, ba, ma byc lepiej? Ano moim zdaniem sklada sie na to kilka rzeczy. Po pierwsze nagonka na Ryjka i na pilkarzy przez media. Zawodnicy wiedza, ze wszystkie nastepne mecze na wyjazdach beda pod baczna, wyjatkowa, o wiele wieksza obserwacja kibicow i dziennikarzy niz dotychczas. Teraz juz absolutnie nie ma zmiluj. Oczekiwania sa ogromne. Ma byc lepiej od teraz. O niebo lepiej. Po drugie motywacja i ujawnienie potencjalu pilkarzy, ktore to moga spowodowac poprawienie naszej gry. Po trzecie nadchodzace w tym kryzysowym momencie Gran Derbi Europa, ktore winno w razie wygranej odbudowac nasza druzyne, jej mentalnosc i morale. A pilkarze wiedza o co beda grali. Wiedza jaka bedzie stawka tego meczu, biorac pod uwage oczekiwania kibicow nie tylko te tradycyjne, oczywiste podczas tego wielkiego meczu, ale przede wszystkim te wynikajace z presji na Ryjku i spodziewanym wstrzasie w druzynie w przypadku niepowodzenia. Jestem przekonany, ze zawodnicy bardzo tego nie chca i zrobia wszystko, zeby do tego nie doprowadzic. Konkluzja: tak dalej na wyjazdach grac sie nie da. Nie wyobrazam sobie, zebysmy tak sobie pogrywali do konca rozgrywek dajac dupy drugi rok z rzedu. Po prostu w to nie wierze.
Pamietajmy tez przy tym wszystkim, przy odsadzaniu od czci i wiary naszych pupili za ostatnie "popisy", ze jeszcze wcale nie tak dawno (kilka lat temu) nawet kwalifikacje LM byly dla nas sporym sukcesem. Tak, oczywiscie, dostrzegam zmiany wszelakie miedzy tymi dwoma okresami, niemniej nie mozna o tym fakcie zapominac. Na dzisiaj mamy cztery punkty straty do prowadzacego Realu. Jak wygramy GD bedzie jeden punkt. To tak jak nic. A atuty sa po naszej stronie. Trzeba tylko wziac sie w garsc i dawac z siebie wiecej niz wszystko na wyjazdach.
Jezeli chodzi o taktyke to nie sadze, zeby mialo to jakis wielki wplyw na gre druzyny. Wszystko przy umiejetnosciach naszych zawodnikow zalezy od formy pilkarzy, ich walecznosci, pressingu, przygotowania pod wzgledem szybkosciowym etc. Nie ma IMO znaczenia, czy bedziemy grali np. 3-4-3 czy 4-3-3. Co do Dinho: rzeczywiscie to juz nie jest ten geniusz sprzed dwoch, trzech lat. Nie jest juz tak dynamiczny, tak szybki, taki zwrotny i przebojowy. Jego era istotnie powoli juz sie chyba konczy. Dlatego nie bede juz pisal tego co pisalem przed wygraniem przez Barce CL: jak dadza 60 baniek albo wiecej, droga wolna. Przy zgodzie Dinho of kors. Ale wtedy mialem racje: jego wklad w nasze sukcesy byl niezaprzeczalny. Bez niego nie osiagnelibysmy tego, co zesmy osiagneli. Zarowno pod wzgledem marketingowym, jak i sportowym. Moge sie oczywiscie co do aktualnej formy Brazylijczyka mylic, bo nadal ma wiele atutow. Ale raczej juz nie powroci do swojej najlepszej dyspozycji sprzed lat. Zobaczymy.
P.S. Zapraszamy na GD do Champa
