ale jestem zly. przez to co widzialem nawet piwo mi nie chcialo dzisiaj wchodzic tak jak nalezy. i jeszcze ta pieprzona czkawka

mecz ogladalo sie przyjemnie, bo byl dobry dla oka, tylko jeden minus, ze to ci za barca czesciej mogli sie drzec z radosci.
zenada w defensywie. od tego trzeba zaczac. po strzeleniu bramki real powinien wzmocnic sily w obronie. nawet faulowac w srodku pola. oczywistym bylo, ze podrazniona barca od razu rzuci sie do przodu ze zdwojona sila chcac szybko odrobic strate. i tu trzeba bylo przetrwac te 5-10 minut. to byla absolutna koniecznosc

a my chcielismy grac tak jak wczesniej i sie zemscilo. dopiero po tym pierwszym natarciu moznaby bylo wrocic do normalnej gry. tu po prostu trzeba bylo sie na jakis czas cofnac w okolice 16 metra. gralismy za wysoko. a to sie nazywa niewyciaganie wnioskow, bo barcelona od poczatku grala prostopadlymi pilkami za plecy obroncow. nie mozna gry obronnej opierac na pulapkach offsidowych

zwlaszcza tak slabych. ktos powie, madry po szkodzie. ale to bylo widac jak na dloni. barcelona grala na prostopadle pilki to nalezalo glebiej ustawic obroncow.
kiedy real zaczal przegrywac, skonczyla sie gra. barcelona naprawde uwierzyla, ze moze, a my nie robilismy tego co nalezy w obronie. nie wiem czemu. pewnie nie chcielismy grac tak jak w grudniu, nie chcielismy powielac taktyki chelsea na wlasnym stadionie. ale czy kto kazal? to nie w tym rzecz. obrona to nie byl dzis kolektyw. to bylo kazdy sobie. to jest niedopuszczalne, zeby przy wyjsciu do pressingu... wychodzil jeden pilkarz (najczesciej diarra), a reszta cofnieta, a tak bylo nie raz ['] z tym wiazala sie mala liczba odbiorow, a barcelona robila swoje.
druga sprawa to rzecz, ktora az nie przechodzi przez palce. zabraklo dzis gutiego. nie dlatego, ze to jakis wybitny pilkarz. dlatego, ze do kurwy nedzy nie mamy obecnie alternatywy dla niego. az sie w to nie chce wierzyc, ale tak jest. van der vaart to nie jest zawodnik do takiej gry. on musi miec ofensywnych kolegow i dominacje zespolu na boisku. wtedy jest wielki pod polem karnym. jak ma cos zrobic sam w srodku boiska to jest jak kowal, ktoremu kazano ukladac origami
gratulacje oczywiscie dla barcelony, ktora wlasciwie zapewnila sobie mistrzostwo. niemozliwe zeby w czterech meczach przegrali trzykrotnie. a juz na pewno nie po takim kopie. ale tak czy inaczej jestem zazenowany brakiem nalezytej wspolpracy w obronie i tym, ze byla ona ustawiona tak wysoko w kluczowym momencie meczu. to spieprzylo cale zalozenia przedmeczowe, a ramos nie mial pilkarzy na lawce, ktorymi moglby cos zmienic...