przez Mattia Cz 11.03.2010 1:41
Po wczorajszych i dzisiejszych meczach mogłem napisać tylko coś "ku pokrzepieniu serc". Oby to nam wszystkim pomogło...
No i ostał się tylko Inter. Spodziewałem się tego. Jedynie nerazzurri bronić będą honoru Włoch w Lidze Mistrzów. Ciągle w 1/8 finału, rozciągniętej w tym roku do granic przyzwoitości. Nadzieją zespołu Jose Mourinho w rewanżu z Chelsea będzie w jakimś stopniu golkiper Anglików, Hilario. Milan i Fiorentina nadziei już mieć nie mogą, są za burtą.
Rossoneri polegli totalnie. Coś tam w pierwszej połowie próbowali grać, coś tam próbowali klepać, ale wystarczało to jedynie na kilkanaście dłuższych wymian futbolówki. I jedną okazję Dinho. Po przerwie swoją szansę, kapitalną zresztą, miał Huntelaar. I to byłoby właściwie na tyle.
Gdy okazało się, że na Old Trafford nie zagra Nesta, postawiłem na Milanie definitywny krzyżyk. Nie wyobrażałem sobie duetu Silva-Bonera powstrzymujących ataki Czerwonych Diabłów. No i Rooneya. Powtarzam - jak na razie, głównego kandydata do Złotej Piłki. 4-0 było niestety zasłużonym wymiarem kary. Czy ta porażka poczyni w głowach piłkarzy Milanu duże spustoszenie? Jak to odbije się na ich ligowym finiszu?
Fiorentinie do awansu brakło, paradoksalnie, cwaniactwa. Tego cwaniactwa, którego tak często Włochom się zazdrości. Tego cwaniactwa, które często irytuje, bywa bezczelne i aroganckie. Które przez lata w jakiś irracjonalny sposób przepychało włoskie ekipy do kolejnych rund. Tego brakło. Fiorentina odpadła z podniesioną głową. Pięknie, nie po "makarońsku".
W pierwszym meczu zminimalizowała straty. Wczoraj zaprezentowała się świetnie, przez 65 minut grając futbol wyborny. Zabił ich niesamowity gol Robbena, stracony w sposób uwłaczający włoskiej konsekwencji i wyrachowaniu. Szkoda, bo piłkarsko viola Bawarczykom wcale nie ustępowali. Grali agresywnie, wyprowadzali ciekawe ataki, a trafieni, sami oddawali ciosy. Bramka Holendra była jak zamraczający podbródkowy. Dzięki niej Bayern załatwił sprawę, wygrał na punkty.
Nie chcę tu wracać do fatalnej decyzji pana Ovrebro z pierwszego meczu. Wolę podkreślić klasę drużyny i jej trenera. Cesare Prandelli świetnie przygotował swoją ekipę do tego dwumeczu. Jovetić, Vargas, Gilardino potwierdzili najwyższą europejską klasę. Czuje się w powietrzu, że epoka Prandellego w Toskanii może dobiegać końca. Dwumecz z Bayernem, choć przegrany, był wisienką na tym smacznym i efektownym torcie. Odważna, zuchwała i ofensywna Fiorentina zrobiła calcio świetną reklamę.
Atakuje głowę wątpliwość - co dalej z Serie A? Czy Bundesliga naprawdę zagraża jej pozycji? Czy prawdopodobna utrata miejsca w Lidze Mistrzów oznacza zmierzch calcio? Bawią mnie trochę takie głosy. Jestem świadomy słabości i choroby futbolu z Półwyspu Apenińskiego. Często piszę o tym na blogu. Ale, bądźmy poważni. Czy naprawdę ktoś wierzy w to, że pojedynek Bayernu z Bayerem może bardziej zelektryzować świat niż starcie Interu i Juve? Czy "epicka" walka Wolfsburga z Hoffenheim przyciągnie większe zainteresowanie fanów niż starcie Palermo z Genoą? A derby Zagłębia Ruhry odbiją się głośniejszym echem niż derby Rzymu?
Jeśli calcio, schorowane, z setkami mniejszych i większych problemów, nadal jest o wiele bardziej atrakcyjne dla kibiców na całym świecie niż Bundesliga, to co będzie, gdy choroba będzie skutecznie leczona? Pierwsze objawy pułapki zadłużenia są widoczne w Hiszpanii i Anglii. Włosi wypadają na tym tle zaskakująco nieźle. W Italii w końcu powstaną (na Boga, muszą!) nowoczesne obiekty, "zmonetyzowany" zostanie dzień meczowy. Włosi naprawdę maja gigantyczny margines poprawy. Mają imponujący o wiele większy niż Niemcy, szczególnie w skali światowej, potencjał marketingowy. Ci drudzy doszli już chyba do granic możliwości swojej ekonomicznej ekspansji, a nadal są jednak na niższej półce.
Wiarygodność rankingu UEFA jest zamazywana przez świetne występy niemieckich zespołów w Pucharze UEFA/Lidze Europejskiej. I jednocześnie dość swobodne podejście Włochów do tychże. To wszystko też jednak na dłuższą metę nie jest do końca wiarygodne. W tym roku mistrz Niemiec, Wolfsburg, skompromitował się w Lidze Mistrzów (ośmieszyły ich nawet rezerwy Manchesteru). Nasi zachodni sąsiedzi nie mają (i watpię by się ich prędko doczekali) 4 drużyn godnych pokazania w elicie. Ba, poza Bayernem, nie mają żadnej takiej drużyny!
Dlatego też, fani calcio, bądźmy świadomi licznych niestety ułomności naszej ukochanej ligi. Ale zauważmy też, jak wielkie przed Włochami pole do popisu, do naprawy zaniedbań. Serie A za kilka lat wróci na swoje miejsce. To jest nieuchronna konsekwencja wydarzeń, które nastąpią w piłce w ciągu paru lat. W piłce zarówno kontynentalnej, jak i włoskiej. Calcio podniesie głowę. Musi!