przez Elfin Pt 12.03.2010 16:01
Jak tak sobie śledzę poczyniania Liverpoolu w tym sezonie, to sam nie wiem, czy bardziej chce mi się śmiać z niego, jako drużyny, czy tych wszystkich internetowych wszechznawców piłki nożnej, którzy besztali mnie na tym forum przed sezonem, gdy pisałem, że lfc nic nie ugra, a najsilniejszymi drużynami w Anglii będą MU i AFC. Mój błąd, że odmawiałem CFC miejsca w pierwszej dwójce, ale... to chyba i tak nie jest taki wstyd, jak typowanie Liverpoolu do mistrzostwa, podczas gdy ten zaraz da się wyprzedzić duetowi z Brimingham i będzie rozpaczliwie walczyć o Ligę Europejską.
Żyję trochę dłużej niż większośc z Was i już się nauczyłem, że walka o mistrzostwo to nie wypadkowa nazwisk (np. Torres, Stevie G., Babel, Riera, Johnson etc.), które widnieją na koszulkach i obietnic trenerów ("powalczymy", "mocni jak nigdy") - bo chyba właśnie tym kierowali się wszyscy Ci, którzy napinali po pierwszych dwóch kolejkach:P I nie wiem, czym jeszcze: Wydawało Wam się, że skoro z MU odszedł Cris, to teraz już pograne? A nikt nie był w stanie dostrzec, że mimo irytujących wpadek, MU to jedna z najbardziej zgranych drużyn w PL, bo Ferguson nie sprowadza 58 piłkarzy na okienko, tylko jednego/dwóch i wkomponowuje w resztę składu... I nikt nie był też w stanie zauwazyc, że to nie medialny Ronaldo, ale waleczny i odpowiedzialny w rozgrywaniu piłki Rooney jest główną siłą napędową zespołu.
I trochę mi nawet przykro, gdy patrzę na grę Liverpoolu - szczególnie na Torresa, który wraca za zawodnikiem przez całe boisko tylko po to, żeby wjechać mu pod koniec kosą. I nie ma tłumaczenia, że "po kontuzji, jeszcze się nie rozegrał", bo myśleć się chyba w czasie rekonwalescencji nie oduczył? I komentarz Beniteza w stylu: "jestem zadowolony" jest właściwym podsumowaniem tego sezony w wykonaniu LFC... Choć wiem, że ten się jeszcze nie skończył i wszystko może się zdarzyć, ale naprawdę ktokolwiek wierzy, że LFC jest w stanie wejść do "czwórki"? Osobiście typuję, że na 4. miejscu uplasuje się MC, a Liverpool pożegna się z magicznym "Rafą".
Ot, kilka takich lużnych refleksji mnie naszło, gdy oglądałem fantastyczny mecz Liverpoolu gdzieś na francuskich ziemiach;]
So what if you can see the darkest side of me?
No one will ever change this animal I have become...
Help me believe it's not the real me...
Somebody help me tame this animal!