http://rapidshare.com/files/376561303/smole__sk_film_i_zdjecia_wyjasniajace_katastrofe._spostrzezenia_internautow.rar
Nie wiem co o tym wszystkim myslec, o ile mozna zmontowac dzwieki to video juz trudniej

michal2 napisał(a):Ja oczywiscie mam nadzieje ze masz racje

Czarna Perła napisał(a):Z jednej strony ludzie którzy "zawadzali" Putinowi i Rosji, więc mogli ich "zlikwidować", żeby nie wietrzyli i rozgłaśniali tej Katyńskiej Zbrodni.
Czarna Perła napisał(a):Zawsze bałem się tego rosyjskiego narodu, przerażają mnie..

MeToYou napisał(a):Czarna Perła napisał(a):Zawsze bałem się tego rosyjskiego narodu, przerażają mnie..
Myślę, że da się to leczyć.


Litwin napisał(a):dla tych kto rozumie po rusku
http://forum.smolensk.ws/viewtopic.php? ... start=3480




no bo strzaly byly. ciezko nie uslysze

http://kavkazcenter.com/eng/content/2010/04/14/11842.shtml
http://rapidshare.com/files/376561303/smole__sk_film_i_zdjecia_wyjasniajace_katastrofe._spostrzezenia_internautow.rar
Na naszym forum w Temacie otworzonym przez Pana Pawła Korobczaka jest Odpowiedź Pana Jerzego Dąbrowskiego pt. "Cześć pamięci poległym" gdzie Autor zamieścił link do http://wikimapia.org/#lat=54.82937&lon= ... 4&l=28&m=b . Z tego satelitarnego zdjęcia można przy pomocy programu Google Earth określić odległość od elementu nawigacyjnego lotniska do początku pasa startowego. Z moich oszacowań (Ruler w GE) wynosi ona 1070 m. Czyli na 1070 m przed początkiem pasa startowego salmolot był już na jego poziomie, a nawet nieco niżej. Ale spokojnie!
Klasyka podchodzenia do lądowania zakłada że tor lotu jest nachylony do powierzchni pod kątem 3 stopni. Teraz parę rachunków:
1. Jeśli obliczymy (niektórzy zdawali maturę z matematyki Wink, a do tego matura nie jest potrzebna) długość przeciwprostokątnej, tej krótszej, leżącej naprzeciw kąta 3 st., (b * tg alfa), to otrzymamy ca. 56m (b=1070m).
2. Dodatkowo powinniśmy uwzględnić fakt, że płyta lotniska jest na poziomie 254m, a ta radiolatarnia na 239 m (też na podstawie programu Google Earth), czyli mamy dodatkowe 15m.
3. Oprócz tego samolot w chwili pojawienia się nad pasem (na początku pasa) powinien być kilkanaście metrów nad ziemią. Załóżmy, że jest to 15m
4. Gdy dodamy te wielkości to się okaże, że w miejscu uderzenia w radiolatarnię samolot był o 56 + 15 + 15 = 86 metrów poniżej wysokości na jakiej miał się w tym momencie znajdować.
To oznacza, że albo piloci nie znali swego położenia na mapie, albo nie znali swej wysokości.
Rozpatrzmy powoli sprawę wysokości.
Wysokość klasyka każe wyznaczać na podstawie ciśnienia atmosferycznego, a to odbywa się wg następujących zasad.
1. W chwili startu pilot justuje swój wysokościomierz na podstawie danych o ciśnieniu panującym na lotnisku, z którego startuje (odniesione do poziomu morza).
2. W chwili podchodzenia do lądowania pilot uzyskuje dane o ciśnieniu panującym na lotnisku docelowym od kontrolera lotu tego lotniska. Różnica tych ciśnień pozwala na określenie wysokości samolotu nad poziomem morza, a informacja o wysokości npm lotniska pozwala na określenie wysokości nad poziomem pasa lotniska.
Ten wywód był trochę przydługi, ale nie powinien być trudny do zrozumienia.
Jeśli weźmie się pod uwagę, że różnica ciśnienia o 1 hPa daje ca. 8-10 m różnicy wysokości, to widzimy, że pilot nie ma prawa przy podejściu do lądowania co do oceny swojej wysokości, pomylić się o więcej niż 8-10 m.
Jakim więc cudem mamy różnicę ca 90 m?
Możemy teraz zacząć spekukować.
Hipoteza 1. Pilot został fałszywie poinformowany o ciśnieniu panującym na lotnisku (zawyżenie danej o ciśnieniu panującym na lotnisku o 10 hPa daje uzyskany w powyższych obliczeniach wynik). Na lotnisku panowało wtedy 1026 hPa. (tysiacz dwadcat' szieśt' i tysiacz tridcat' szieśt' odróżnia i nie pomyli nawet Polak z najmizerniejszą znajomością rosyjskiego). Dane wziąłem spod http://www.wunderground.com/history/sta ... atename=NA - podane są one nie dla lotniska Sieviernyj, a dla odledłego od niego o parę kilometrów drugiego lotniska w Smoleńsku. Ze względu na to, że lotniska te są nieodległe, a ciśnienie podaje się po skorygowaniu do poziomu morza, to dane te można przyjąć za poprawne. Co najważniejsze dane z lotniska informują, że cisnienie 10. kwietnia w Smoleńsku było bardzo stabilne. Za 3 godziny zmieniło się zaledwie o 1 hPa. Jeśli się przy tym wspomni, że kontrolerzy ocenili odbiór liczb przez polskich pilotów jako zły, to trudno oprzeć się przypuszczeniu, że to właśnie takie złe liczby zostały im podane.
Hipoteza 2. Pilot nie orientuje się w swoim położeniu (lokalizacji, tj. odległości od początku pasa). Te dane w systemie lotniska w Smoleńsku są mu podawane przez kontrolera. Znów mamy to samo. Liczby - liczebniki rosyjskie poza 'sorok' - czterdzieści, brzmią prawie podobnie do polskich. Jeszcze jest 'diewianosto' niedouczony lingwista może myśleć, że to jest dziewiętnaście zamiast poprawnego dziwięćdziesiąt. Ale myślę, że to nie dotyczy załogi samolotu i, że podawane dane liczbowe da się odsłuchać i odnieść do momentu katastrofy, więc nie powinno stanowić problemu - chyba, że coś 'się popsuje', woda zaleje, etc. Sad
Tak i w drugim przypadku mamy do czynienia z możliwością dezinformacji przez obsługę lotniska.
Widzimy zatem, że ani wielka mgła (na filmie nie jest ona aż tak gęsta, żeby nie było kompletnie nic widać, a wręcz przeciwnie widoczność jest na rozsądny dystans - może wyżej było gorzej), ani wmawiana światu nieznajomość przez pilota języka rosyjskiego nie powinny doprowadzić do tragicznego finału.
Inni mają inne hipotezy
Łukaszenko np. (chyba rozpatrując rzecz w odniesieniu do swych praktyk) wini Prezydenta.
Nasi piloci, koledzy zmarłego kapitana prezydenckiego tupolewa wykluczają nieprofesjonalne zachowanie się młodego, ale bardzo doświadczonego pilota (chyba ponad 5000 godzin w przestworzach i ponad 2000 lądowań).
Oceńcie więc Państwo rzecz sami.


Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość