Lato: Nie biorę i brał nie będę
- Nie wiem, w jakim celu Kuligowski mnie nagrywał - mówi w rozmowie z Newsweek Polska prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Grzegorz Lato.
"Newsweek": Ma pan miękkie serce?
Grzegorz Lato: Ja jestem homo sapiens, ale stadny. Lubię ludzi i ufam ludziom.
Zdzisławowi Kręcinie też?
– Miał moje zaufanie. I Zdzisek Kręcina, i Grzesiek Kulikowski. Obaj mieli.
To Kulikowski nagrał pana na dyktafon?
– Tak. Nie było tematów, na które ze Zdziskiem i z Grześkiem nie mogliśmy porozmawiać. Nawet, jak pani słyszała, o ustawianiu przetargów, jakie sumy chodzą na mieście, choć ja te rozmowy ucinałem…
Na nagraniu jest, że za ustawienie przetargu bierze się 5-10 procent wartości inwestycji.
– Przecież słychać, jak mówię, że mnie to nie interesuje, że jest zarząd i on wybierze firmę, która zajmie się zbudowaniem siedziby
PZPN. Pięć firm stanęło do przetargu, zarząd wybrał dwie. Spytałem tylko, czy cenę można negocjować. Powiedzieli, że można. Komisja wynegocjowała ceny i po dwóch tygodniach sprawa wróciła na zarząd. A ja nie rozmawiałem z żadnym z członków zarządu, nic nie sugerowałem. Mówiłem tylko, żeby głosować. Kto jest za jedną, a kto za drugą firmą. Stosunek głosów 12 do 4. Jedna osoba się wstrzymała.
Jednak kiedy 25 listopada 2011 roku ujawniono te nagrania, to serce panu stanęło?
– Ciekawe, jak pani by się czuła, gdyby się okazało, że koleżanka, której pani ufa, cały czas nagrywała wasze rozmowy. Kiedy się dowiedziałem, że Grzegorz Kulikowski, człowiek, którego znałem, któremu ufałem i który sporo mi pomógł, nagrał nasze rozmowy, to zmartwiałem. Nie dlatego, że mówiłem coś strasznego i to wyszło na jaw, ale dlatego, że wokół mnie są straszni ludzie.
Minister Joanna Mucha odwołała wizytę w PZPN właśnie z powodu tych taśm.
– Kilka godzin przed ich ujawnieniem wiedzieliśmy, że minister Mucha się nie zjawi. A już w zeszłą niedzielę trafiły do niej wszystkie dokumenty dotyczące nowej siedziby PZPN. Drugą partię dokumentów wysłałem do prokuratury. I wiem, że sprawa jest czysta, bo zarząd PZPN powołał specjalną komisję, która brała udział w przetargach, negocjowała.
Ładna będzie ta nowa siedziba?
– Piękna. Piękny biurowiec, który będzie się długo starzał.
Razem z panem?
– Oj, ja to już mam swoje lata. W kwietniu skończę 62.
I jak się pan zmienia?
– Argumenty mi się wyostrzają. I jestem w stanie ich używać, nawet przy posłach. Bo jak słyszę, że PZPN trzeba zdelegalizować, to wiem, że na niczym się nie znają.
Pan i PZPN jesteście niezatapialni?
– Nie, piłka nożna jest niezatapialna. Jest zapis, że minister sportu może wystąpić do sądu o delegalizację PZPN, ale musi mieć poważne zarzuty, a nie opierać się na plotkach dwóch zazdrosnych facetów.
Na taśmach chyba?
– Co to za taśmy? Nie wiem, w jakim celu ten Kulikowski mnie nagrywał. Zdzisiu Kręcina zna go od wielu lat. Prosiłem ich, żeby swoich prywatnych spraw nie przenosili do PZPN.
Pan jest na stanowisku prezesa trzy lata, a pan Kręcina pracował tu od 28 lat. Słyszał pan, jak mówił: "Służę każdej władzy"?
– Pani to jakoś negatywnie odebrała? Nigdy nie słyszałem od Zdzisława Kręciny, żeby powiedział coś złego na któregokolwiek prezesa PZPN. Myślę, że trzyma się zasady, by o odchodzących nie mówić źle.
Bo nie wiadomo, gdzie jeszcze wyląduje.
– Zdzisław Kręcina został odwołany przez zarząd z funkcji sekretarza generalnego i już nie pracuje w PZPN.
Pana raczej nie poważa, skoro zamierzał wraz z Kulikowskim zgarnąć, jak mówią, "trzy bańki", a na pana zrzucić się po 50 tysięcy, bo nie chcą pana rozpieszczać…
– Kiedy tego słuchałem, to się nawet uśmiechnąłem. "Czy prezes wie? Nie wie". I dalej: "To się zrzucimy. Nie rozpieszczajmy go…". Oni dobrze wiedzą, że ja nie biorę. Zresztą wszyscy wiedzą, że ja nie biorę i brał nie będę. Zanim zaczęła się cała sprawa z nową siedzibą, zanim przystąpiliśmy do jakichkolwiek działań, już byliśmy w CBA. Ja i cały zarząd. I po tej wizycie jestem tak wyczulony na wszystkie nieprawidłowości, że jak czuję, że coś śmierdzi, to się odwracam na pięcie i wychodzę. Nie proponowałem nikomu, że jak zapłaci, to coś się uda zrobić. Żadnych przetargów nie ustawiałem. A te taśmy są jak plotki. Rujnują i tak nie najlepszy wizerunek PZPN.
Pan na ten wizerunek nie ma wpływu?
– Mam i robię, co mogę. Jak pani dobrze wie, sprawy korupcyjne w piłce nożnej, z sędziami, z klubami, zostały wyczyszczone. Jeśli ktoś korumpuje albo jest korumpowany, od razu wylatuje z
ekstraklasy i z PZPN. Nie ma go, nie istnieje.