Moda na polską reprezentację
Chciałem bardzo napisać o tym artykuł, bo ostatnie wydarzenia po prostu przyprowadzają o śmieszność. Jeszcze nie tak dawno każdy kibic i patriota siadał z radością przed TV/na stadionie i oglądał poczynania swoich rodaków oraz trzymał kciuki za Polaków. Czy było dobrze, czy źle( tutaj niestety częsciej) to zazwyczaj większość miała nadzieję, że tym razem będzie lepiej. Niestety ta "magia reprezentacji" niestety może tracić na wartości, bo Polska może się stawać coraz mniej...polska.
Zaczęło się od Olisadebe i Rogera, jednak nie mam zamiaru za bardzo się nad tymi przykładami rozwodzić, bo to było dość dawno. Śmiem twierdzić, że chodziło się po prostu o wypromowanie, bo jak wiemy później odeszli za granicę do lepszych klubów- a chyba nie o to chodzi w piłce reprezentacyjnej? Teraz słuch po nich zaginął(nie licząc ekcesu Olisadebe z Lechią).
Później był Obraniak- tu sytuacja jaśnieje w dużo innym świetle. Ludovic około 2 lata starał się o o
polski paszport. W jego wysiłkach nikt mu nie pomagał, poza Chorążykiem, który ponoć robił to bezpłatnie. Mimo kradzieży jego dokumentów po dziadku, który był Polakiem nie ustawał w wysiłku o szansę grę dla nas. Uczy się polskiego, cały czas w ciepły sposób wypowiada się o Polsce. Warto wspomnieć, że gry po raz pierwszy wyrażał chęć gry z orłem na piersi był czołową postacią
Ligue 1, więc mógł mieć większą czy mniejszą szansę na występy u "Trójkolorowych". Moim zdaniem taki ktoś zasługuję na grę dla nas.
W ślady Ludovica chciał pójść Laurent Kościelny, wtedy zawodnik II-ligowe
Lorient, rok później już pierwszo-ligowe zespołu. Zawodnik radził sobie świetnie jako stoper i jak powiedział wtedy jest zainteresowany grą dla "biało-czerwonych"
"-
Jeśli ktoś mnie zapyta, czy jestem zainteresowany grą dla Polski, to powiem, że tak - powiedział "- słowa wypowiedziane w 2009 roku (źr. gwizdek24.se.pl)
Jak się później okazało przez zaledwie 2 lata można zmienić serce z "dwukolorowego" na "trójkolorowe":
"-
Kiedy grasz dla tak dużego zespołu jak Arsenal, masz większe szanse na powołanie do drużyny narodowej. Szczerze mówiąc, nie chciałbym stracić szansy. Francja jest priorytetem. Przede wszystkim chciałbym zagrać w ekipie Trójkolorowych - nie ma wątpliwości zawodnik. "(źródło: eursoport.pl)
Jest jeszcze
Damien Perquis. Jak dotąd francuski
obrońca występujący w
Sochaux. Jest dobrym stoperem i jak sam mówi jego marzeniem jest gra dla polskiej reprezentacji. Tylko czemu jego patriotyzm tak późno się objawił? Obecnie
piłkarz czeka na polski paszport. Zarzeka się, że jakby teraz dostał powołanie do
Francji to by je odrzucił. Jego babcia jest Polką, więc jakiś "kontakt" z Polską jest. Czy zasluguję na szansę? Tu pozostawie ocenę dla was...
Najwieksze zamieszanie wywołał Arboldeda.
Kolumbijczyk zadeklarował, że ma zamiar zagrać w biało-czerwonej koszulce. Zatrzymajmy się na chwilę i pomyślmy co go łączy z naszym krajem...Gra w polskiej
ekstraklasie już jakiś czasu(jak wielu innych), zna nieźle język polski i to chyba by było na tyle. Czy my jesteśmy jakąś charytatywną reprzentacją, żeby przyjmować odrzuconych zawodników?! Nadzieja byla w Smudzie, który kategorycznie zaznaczył, że taki Arboleda czy Roger nigdy u niego nie zagrają:
"-
Nie ma mowy, by kiedykolwiek u mnie zagrał. On jest Kolumbijczykiem. To fantastyczny chłopak i świetny piłkarz, ale stać nas na stworzenie reprezentacji opartej tylko na Polakach - wyjaśnia selekcjoner." 2009 rok, źr. wp.pl
Co się później stało?
"-
Jeśli będzie miał polski paszport, sprawa jego gry dla Polski jest otwarta - powiedział "Gazecie Wyborczej" Smuda." 2010 rok, źr. polskieradio.pl
Nie zamierzam się rozpisywać o niezwykle zmiennym zdaniu naszego selekcjonera, lecz jaki jest sens neutralizować niemal 32-letniego zawodnika?
Kolejny przypadek:
Sebastian Boenisch. Nie wiadomo jak traktować tą sytuację, z jednej strony urodzony w Polsce, ojciec Polak, mówi po Polsku- z drugiej: reprezentant młodzieżowych reprezentacji
Niemiec, a sam wcześniej nie ukrywał większego przywiązania do naszych zachodnich sąsiadów. Myślę jednak, że patrząc na tą "pierwszą stronę" należy mu się gra dla naszego kraju.
Największym absurdem jest kandydatura Eugena Polańskiego:
"Nie chcę grać w polskiej reprezentacji, to dla mnie jasne - powiedział 24-latek, posiadający niemieckie i polskie obywatelstwo. - Nie mogę sobie wyobrazić takiego rozwiązania w mojej sytuacji. Zbyt długo żyłem w Niemczech, grałem w meczach juniorskich reprezentacji tego kraju. Franciszek Smuda zaakceptował moją decyzję, jednak pozostawił mi drzwi otwarte do kadry Polski." 2010 rok(źr. 90minut.pl)
"- Od kilku tygodni bardzo intensywnie myślę o Polsce i dziś jestem prawie pewny tego, że chcę występować w biało-czerwonej koszulce. Jeszcze miesiąc temu w ogóle nie brałem tego pod uwagę, ale wszystko się zmieniło. To przyszło nagle. Teraz jest dobra pora na podjęcie decyzji, bo przecież nie powiem, że chcę być reprezentantem Polski trzy tygodnie przed Euro 2012 - powiedział Polanski.
Komu Polanski będzie kibicował podczas spotkania towarzyskiego Polska - Niemcy? -
Jeżeli nie będę grał dla Polaków, to Niemcom - nie ma złudzeń Polanski. " rok 2011(źr. przegląd sportowy).
Czy można być bardziej bezczelnym? Na miejscu Smudy pokazał bym mu gdzie są drzwi, jednak selekcjoner mimo, że Polański wcześniej go wyśmiał...chce mu dać szansę.
Jak widać im bliżej Euro2012, tym więcej "Polaków". Osobiście wolę przegrywać, jak do tej pory niż oglądać "pół-polską" reprezentację. Czy na prawdę nie stać nas na Polaków z krwi i kości? W końcu mamy 38 mln ludność oraz piłka nożna jest sportem narodowym. Mam nadzieję, że za daleko to nie pójdzie i obejdzie się bez Arboledy czy Polańskiego na Mistrzostwach Europy.
Rzecz jasna to tylko moje osobiste zdanie. Zapraszam do wyrażania swojego zdania.