Niemcy-"złodzieje" reprezentantów?(felieton)
"Farbowane Listy" z Niemiec to temat na topie od paru dobrych lat. Wielu oskarża naszych zachodnich sąsiadów,że gdyby nie "posiłki" z innych państw to nie byli by tacy mocni. A jak jest na prawdę?
Pierwszy- Mesut Ozil, nazywany często "Turkiem". Zawodnik ten urodził się w...Gelsenkirchen i przez wszystkie młode lata wychowywał się w Niemczech. Grywał w młodzieżowych reprezentacjach w tym właśnie kraju(z dużym powodzeniem) oraz nigdy nie wspomniał o potencjalnej grze dla państwa z czerwonym godłem. Rodziców ma z
Turcji i to by było na tyle. Pytanie sie nasuwa: jak zawodnik, który dane państwo jest dla niego niemal obce ma reprezentować ich barwy?
Sami Khedira urodzony w Stuttgarcie. Jego ojcem jest Tunezyjczykiem, zaś matka Niemką. Jak powyższy kolega wychował się w Niemczech i grał dla tamtejszej reprezentacji do lat 21. Teraz gra dla seniorów i pojawiają się głosy, że zdradził Tunezję. Ciężko by było ze zmianą decyzji, jak go z
Tunezja tyle łączy co prawie mnie ze
Słowacją(nie, nie jestem patriotą tego państwa).
Marko Marin ma bośniackie korzenie, tam zresztą się urodził. Za młodu jednak wyjechał do Niemiec i związał się ze swoim pierwszym klubem Hoechst, a dziś z powodzeniem gra w Werderze Brema. Reprezentował barwy Niemiec do lat 21, teraz zaś włączony jest do kadry dorosłej. Nie dziwie sie decyzji Marina o grze dla naszych sąsiadów, bo spędził tam niemal całe życie, a nigdy nie deklarował miłości do
Bośni i Hercegowiny.
Sprawa Cacau jest dość dyskusyjna. Gracz ten urodził się w
Brazylii i kawałek czasu tam spędził. Karierę seniorską zaczął zaś w Niemczach- w Türkgücü München. W 2009 roku otrzymał obywatelstwo Niemiec i od tamtej pory reprezentował barwy tego kraju. Ciężko zająć jakokolwiek stronę w tej sprawie.
O Mario Gomezie moim zdaniem nie ma co sie rozpisywać. Jego ojcem jest
Hiszpan i na tym jego korzenie "Hiszpanne" się konczą. Gomez urodził się w Niemczech, grał w juniorskich i seniorskich zespołach oraz reprezentacjach tego państwa. Jak dla mnie sprawa jest oczywista...
Sytuację z Miroslavem Klose i Podolskim wszyscy znają na wylot. "Miro" nigdy nie rozpaczał, ze nie było mu dane grać dla
Polski, zawsze z radościa reprezentował barwy Niemiec. Co do Podolskiego to chyba duża większość będzie do końca się zadziwiać: dlaczego Łukasz do tej pory nie gra w koszulce z orłem na piersi. Urodzony w Polsce, wydawałoby się w głębi Polak, a mimo to nie gra dla nas. Wina
PZPN-u na pewno, tylko czemu zabrakło mu cierpliwości, bo zawodnik z takimi umiejętnościami na pewno zostałby dostrzeżony także w POlsce.Jest jeszcze
Piotr Trochowski, który też jego pierwszym zamieszkaniem była Polska. W młodym wieku wyemigrował jednak do Niemiec i tam od u-13 do kadry seniorskiej grał dla Niemiec. Wygląda na to, że sami jesteśmy sobie winni, bo początkowo Piotr wykazywał chęć gry "dla naszych", lecz PZPN dopiero w wieku 17 lat złożył mu propozycje, a na to było już za późno.Trochowski teraz nie żałuje, że dla naszych sąsiadów.
Podsumowując moim zdaniem wybieranie dla siebie kadry to sprawa osobista. Jeżeli MŁODY zawodnik wybiera kraj, który od małego go wychowywał i uczył fachu futbolu od podstaw to nie ma co szukać dziury w całym i zaakceptować tą sytuację. Także w młodych reprezentacjach Niemiec ostatnimi czasy zauważyłem dużą ilość zawodników z podwójnym paszportem, więc jeżeli zawodnicy wybierają reprezentację blizej im sercu to trzeba to zaakecptować. Jak wypisałem powyżej, reprezentacja Niemiec nie jest taka "kolorowa" jak mogłoby to się wydawać i nie należy kierować się stereotypami, tylko dowiedzieć się więcej o danej sytuacji.