Piłkarze Legii po meczu z Rapidem
Zawodnicy warszawskiej Legii po wygranym meczu z Rapidem Bukareszt cieszyli się nie tylko z wyniku, ale i stylu gry. Wojskowi zdają sobie sprawę, jak ważne są te trzy punkty.
Maciej Rybus: Zrealizowaliśmy nasze założenia taktyczne. Dobrze rozpracowaliśmy rywala. Utrzymując się długo przy piłce, szczególnie w pierwszej połowie odebraliśmy gospodarzom atuty. Po przerwie
Rapid zepchnął nas do defensywy. Kilkanaście minut później na szczęście ponownie opanowaliśmy sytuację i strzeliliśmy zwycięskiego gola.
Danijel Ljuboja: Odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo, które ma olbrzymie znaczenie dla układu tabeli w naszej grupie. Zrealizowaliśmy zadania narzucone przed meczem i pozbawiliśmy Rapid atutów.
Rumuni okazali się wymagającym rywalem, tym większa jest więc wartość naszego zwycięstwa. Nie możemy osiąść na laurach. Przed nami kolejne wyzwania. W niedzielę zagramy z Widzewem Łódź - musimy wystąpić równie zdeterminowani jak dzisiaj.
Ivica Vrdoljak: To bardzo ważna wygrana. Graliśmy przeciwko bezpośredniemu rywalowi w walce o wyjście z grupy. Choć mecz odbył się na terenie przeciwnika, to jednak my byliśmy stroną przeważającą. Nasza gra mogła się podobać szczególnie w pierwszej połowie. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy wtedy dwóch dogodnych okazji. Na początku drugiej połowy Rapid zaatakował, lecz z końcem to my się cieszyliśmy. Nasza sytuacja w tabeli jest bardzo dobra.
Janusz Gol: Cieszy nas wygrana przeciwko Rapidowi. To nasze pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w fazie grupowej. Za dwa tygodnie przed naszą publicznością odbędzie się rewanż - musimy potwierdzić swoją wyższość.
Dusan Kuciak: - Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Koledzy z pola wykonali bardzo dużą pracę, więc moim zadaniem było przede wszystkim wyłapywanie dośrodkowań. Rumuńscy kibice próbowali mnie deprymować gwizdami, ale nie miałem z tym żadnego problemu - dla mnie ich zachowanie było motywujące. Zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie, bardzo szybko atakując rywali, przez co nie mogli rozgrywać piłki. Rapid zagrał w nietypowym dla siebie ustawieniu, co było dla nas pozytywne, ponieważ nagłe zmiany nie służą zgraniu zespołu. Po przerwie miałem więcej pracy, ale Rapid nie grał lepiej, lecz jego
piłkarze częściej dośrodkowywali. W ostatnich dziesięciu minutach grali trzema lub nawet czterema napastnikami, więc było nam trudniej, ale poradziliśmy sobie. Bardzo duży krok do awansu zrobimy dopiero wówczas, gdy wygramy rewanż w Warszawie.
Miroslav Radović: - Myślę, że zagraliśmy bardzo dobry mecz. Może ktoś się ze mną nie zgodzi, ale uważam, że wszyscy możemy być z siebie zadowoleni. Przeciwnik był dobrze zorganizowany, ale zagrażał nam głównie po stałych fragmentach. Nie pamiętam naprawdę groźnej sytuacji gospodarzy. Dla nas to bardzo ważne zwycięstwo, ponieważ otwiera przed nami ogromną szansę na awans. Oczywiście to jeszcze nie koniec rywalizacji, ponieważ przed nami dwa mecze przed własną publicznością, w których musimy zdobyć jak najwięcej punktów. W każdym spotkaniu gramy coraz lepiej, a nasz zespół jest coraz bardziej dojrzały i wie, czego chce. Cieszę się ze zdobytej bramki, ponieważ miałem wiele okazji na pokonanie golkipera rywali. Słyszałem, że nasi fani mieli problem z wejściem na stadion. Po przerwie byli oni bardzo głośni i tak, jak wiele razy już mówiłem, uważam, że w każdym meczu gramy "u siebie". Cała drużyna bardzo dziękuje kibicom za wsparcie.
Jakub Wawrzyniak: - Szczególnie w pierwszej połowie nasza gra wyglądała naprawdę dobrze i zabrakło tylko udokumentowania naszej przewagi. Tego, czego nie udało się przed przerwą, wykonaliśmy w drugiej połowie. Maciek Rybus po raz kolejny dośrodkował na głowę fenomenalnego Miro, który był tam, gdzie być powinien i dał nam zwycięstwo. O naszej wygranej zadecydowała przede wszystkim dyscyplina tatyczna, która jest obecnie naszą największą siłą. Musimy przede wszystkim patrzeć na swoje wyniki i nie oglądać na rywali, ponieważ wszystko jest w naszych rękach. Spotkanie z Rapidem za dwa tygodnie zadecyduje o awansie, ale do niego jeszcze trochę czasu - teraz przed nami mecze ligowe. Może to źle zabrzmi, ale dla mnie
Ekstraklasa liczy się nawet bardziej niż europejskie puchary.