
Niezwykłą historię doświadczył Juventus na przestrzeni kilku ostatnich lat. Został zesłany do piekła, a wszystko wskazuje na to, że dzisiaj jest już z powrotem w niebie. Po drodze był jeszcze czyściec, ale on już definitywnie się zakończyło.
Wiele osób nie było sobie w stanie wyobrazić, że w 2006 roku tak wielki klub może znaleźć się w drugiej lidze – mogło stać się to tylko jednym sposobem – degradacją – i stało się. Stara Dama została skazana za korupcję- kupno dwóch Mistrzostw Włoch w 2005 i 2006 roku. Jedynym klubem w historii, który nigdy nie grał w drugiej lidze został Inter. Abstrahując od tego, że w finale Mistrzostw Świata w Berlinie grało 7 zawodników Juve i że jedynymi, którzy jak mantrę powtarzają, że kara niesłuszna, są kibice tej drużyny, to klub nie złożył broni, dalej się odwołuje. Dziś turyńczycy znajdują się na czele ligi (pierwszej oczywiście) i wydaje się, że nic sobie nie robą ze swojej szemranej przeszłości. Prą do przodu niczym japoński przecinak prosto z fabryki. Nowy stadion, nowy charyzmatyczny trener , były pomocnik drużyny – Antonio Conte, który wpoił w swoich zawodników słynne już DNA Juventusu. Choć droga do tego była dość długa i zawiła to żaden kibic, ani działacz nie wątpił w to, że się uda. A skoro jestem już przy kibicach – oni przy okazji całej afery znienawidzili mediolański Inter, któremu rzekomo szczególnie mocno zależało na eliminacji przeciwnika drogą nieetyczną, czyli po prostu sfabrykowaniu dowodów i zrobieniu z igły wideł. Teraz można powiedzieć, że widły obróciły się o 180 stopni, bo czarno-niebiescy walczyli jeszcze niedawno o utrzymanie, na boisku. Juventini wołali „Serie B”. Ale to już jest temat na osobny felieton.
W Serie B oczywiście brylowali i wygrali ją bezapelacyjnie, mimo że w zasadzie nie było kim grać(9 ujemnych punktów też nie pomagało). Bo jaki piłkarz chciałby grać na tonącym okręcie? Choć oczywiście znalazło się kilku zapaleńców – kibiców jak np. Del Piero, Buffon, czy Nedved wraz ze swoim cytatem „piłkarze odchodzą, mężczyźni zostają” . Potem było 3 i 2 miejsce w Serie A, w międzyczasie piękne momenty w postaci dwukrotnego pokonania Realu Madryt w Lidze Mistrzów. No i tyle tego było, nie licząc nadziei na lepsze jutro. Potem były dwa siódme miejsca. Do tego wieczna plaga kontuzji. Przyjechali też do Polski. Mecz taki sobie, ale zapamiętam go na długo, bo tradycja mówi, że na śniegu meczów się nie gra. Podobno Juventus wygrałby to spotkanie, tylko Iaquinta pomylił Krasica z bałwanem i nie podał mu piłki. Tak to jest jak gra się w białych koszulkach. Dużo dyskusji – czy Juventus już na zawsze pozostanie średniakiem? Czy podzieli los swojego rywala z za miedzy Torino? Czy Turyn, który kiedyś miał dwa wielkie kluby pozostanie z niczym? Torino pożegnało się salonami po katastrofie samolotu. Milan też przecież święty nie jest. Był zdegradowany do drugiej ligi i długo nie mógł się podnieść. Spadał, awansował i tak w koło. Kto wie jakby się to skończyło, gdyby nie przyjście biznesmena Berlusconiego – tak, tak - tego samego od afery bunga bunga. A Juventus musiał sobie radzić sam. Fiat, który jest związany z klubem praktycznie od zawsze pomagał za mało.
Dziś można śmiało powiedzieć, że Bianconeri weszli w nową erę. Odbili się od dna. I chwała im za to! O jeden klub grający dobrą piłkę więcej. Bo przecież o to chodzi, żeby z zapartym tchem śledzić rywalizację i piękne bramki oglądać. Nowy stadion, o którym już wspomniałem dodaje piłkarzom dużo pozytywnych emocji . Juventus, którzy byli krytykowani za to, że w zasadzie ma anonimową drużynę, rozkręca się: Marchisio, Vidal, Pepe, Giaccherini, Estigarribia, Matri. Warto te nazwiska zapamiętać. Również w kontekście zbliżającego się Euro. Do tego starzy wyjadacze jak Buffon, czy Pirlo który odżył w Turynie i bez którego trudno jest sobie obecnie wyobrazić Juve. Czy zdobędą tytuł najlepszego zespołu we Włoszech w tym sezonie? Nie wiadomo. Są na dobrej drodze, chociaż ciągła walka na boisku i gra pressingiem potrafi się czasem zemścić. Na tym koniu do końca można nie zajechać.
Klub piłkarski to pewne zamknięte społeczeństwo. Kibice, piłkarze, zarząd. I ta symboliczna wojna z innymi klubami o prymat najlepszego. Juventus powstał z kolan. Kibice są podbudowani mitem odrodzenia, tak jak np. Polacy odzyskaniem niepodległości. Wszak jeszcze kilka lat temu zginęło kilku kibiców za swój klub. Jeden dostał zawału na stadionie po przegranym meczu, drugi został zabity przez fana przeciwnej drużyny w czasie kłótni… I to wszystko oczywiście we Włoszech. Kraju w którym piłka nożna jest na równi z religią.
Michał Kubik© 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone przez portal Pilka.pl. Kopiowanie elementów witryny - zabronione.
Zaprzyjaźnione serwisy: program tv, moda