
Zapewne każdy zastanawia się dlaczego tak jest. Kiedyś było inaczej. Jakoś tak lepiej . Po prostu Polacy wygrywali. Osoby tęskniące za epoką Gierka, czy może nawet i Jaruzelskiego z mniej lub bardziej sensownych powodów mają argument. Polska Reprezentacja była drużyną – prawdziwą dobrą przez duże "D". A nie tak jak jest to w obecnych czasach zbieraniną jakiś tam piłkarzy.
Nie chcę wnikać w przyczyny sukcesów lat 70 i 80, chcę zastanowić się na tym dlaczego w XXI wieku nie możemy ciągle wyjść z zapaści. Bo dużo zmieniło się od tamtych czasów i piłka wygląda teraz zupełnie inaczej. Tylko młode osoby, lub te starsze, które podążają za postępem (a takich nie jest w sumie bardzo dużo) potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości, prawda panie Lato? Oczywiście każdy powie, że potrzeba pieniędzy i dobrego zarządzania nimi przez PZPN. Ale chyba coś jeszcze, prawda? Chodzi mi między innymi profesjonalizm wszystkich zainteresowanych w tworzenie piłki. Bo nie wiadomo czy śmiać się czy może płakać gdy słyszy się trenera Skorżę, który po odejściu Ariela Borysiuka mówi: „No cóż zobaczymy jak to będzie, nie wiem jeszcze kto go zastąpi może Vrdoljak, może Janusz Gol, będziemy kombinowali z różnymi ustawieniami” . I nie ma w tym dużo winy trenera, tylko działaczy klubowych, którzy pomylili chyba klub piłkarski z fabryką. Brak jakiegokolwiek planowania, strategii rozwojowej, która z definicji ma to do siebie, że jest długofalowa. Nie ogranicza się do jednego sezonu , w którym na dodatek konieczne jest, aby zamknąć bilans finansowy na plusie. Trener Legionistów użył trafnego określenia co do tego transferu: „To kara za dobrą rundę jesienną” . Nie trzeba nic dodawać.
A teraz sytuacja w drugą stronę i znowu bogu ducha winny trener, tym razem Smuda, który też łatwo niemiał. Być może inni prowadzący drużyny też, ale ten się skarżył. Bo jak można sprowadzać do klubu kolejnych anonimowych piłkarzy z zagranicy, którzy najpierw chcą podpisać kontrakt, a dopiero potem ewentualnie zaprezentują swoje umiejętności piłkarskie. Zawodnicy, którzy w dodatku nie potrafią mówić po polsku. A więc w zasadzie pierwsi lepsi z ulicy, jakich pełno. A nóź widelec trafi nam się jakiś talent. A jak nie to następnym sezonie znowu nasprowadzamy pełno obcokrajowców, najlepiej Brazylijczyków, bo przecież każdy kto ma w kieszeni brazylijski paszport jest dobrym piłkarzem, prawda panie Ptak?
Dlaczego trenerem w Polsce może zostać tylko osoba z licencją? Wiedza, owszem przydaje się, ale doświadczenie jest ważniejsze. A nikt nie ma go więcej niż były, zawodowy piłkarz. To tak jakby wstęp na basen miała tylko osoba z kartą pływacką. Dlaczego Tomasz Hajto nie może zostać trenerem Jagielloni? Mancini i Capello nie mają żadnych kursów i prowadzą drużyny. I to nawet odrobinkę lepsze od tej z Białegostoku. Chociaż… gdyby przeprowadzić sondaż w tym mieście to wynikłoby pewnie coś innego. Zbigniew Boniek uważa, że to przez, wciąż jeszcze, mocno zakorzenioną w nas mentalność komunistyczną, która każe nam traktować wszystkich równo. Tymczasem ludzie nigdy nie będą w pełni równi, każdy ma swoje indywidualne cechy, każdy jest na swój sposób wyjątkowy. Dobra, koniec tej filozofii.
Po za tym piłkarz nie dziecko, samym działaczom i trenerom sukcesu nie zawdzięcza. Chociaż chyba niektórzy tak myślą. Jakub Błaszczykowski już dawno żalił się, że miał kolegów lepszych od siebie, ale tamci woleli napić się piwka, zapalić przysłowiowego lolka… Są przykłady piłkarzy, którzy na imprezach chowają się przed telefonami i aparatami, aby przypadkiem coś w wersji multimedialnej nie trafiło w ręce działaczy ich klubów. A trening juniorów? W poważnych pod względem piłkarskim krajach w drugich, trzecich ligach nie grają piłkarze dorabiający sobie do emerytury tylko młodzież. Niższe ligi są bazą juniorów, inwestycją na przyszłość. Ważna jest też sprawa finansów. Często chłopak mający około 20 lat i mniej stoi przed dylematem: pójść do normalnej pracy, czy zaryzykować i zostać piłkarzem. A co jeśli zrobi to drugie i mu się nie uda? Złośliwi powiedzą, że może sobie grać gdzieś w okolicach 2, 3 ligi i zarabiać kilka tysięcy miesięcznie. Na utrzymanie siebie i rodziny powinno wystarczyć. Są osoby, które uważają, że wystarczy zbieranina 11 chłopaków z podwórka i powstaje zespół godny walczyć o zaszczyty 3 ligi. Ja coraz bardziej zbliżam się do tego poglądu. A tymczasem – Łukasz Wijas z własnej woli rozwiązał kontrakt z Zagłębiem Sosnowiec, bo jest kontuzjowany. Nie chce narażać klubu na niepotrzebne koszty. Powróci do zespołu jak wyzdrowieje. Prawdziwy ewenement. O tym powinny mówić media Polskie i Światowe.
A może Polacy nie chcą zmiany? Może uważają, że powinno być tak jak jest. Przecież raz na jakiś czas zdarza się, że jakiś polski zespół wyjdzie z grupy w Lidze Europejskiej. Wtedy to wszyscy eksperci siadają w Sali Królewskiej, na tronie prezes PZPN lub inna wysoka osobistość i stwierdzają: że polska piłka nie jest wcale taka zła, że jest w nawet dobrej kondycji. A konkluzją tej debaty jest, to, że nie trzeba nic poprawiać. Tak można w kółko!
Może to wszystko to nie jest nic nowego i genialnego, nie opisuje też raczej całości problemu, ale jednak nasuwa się pewne skojarzenie. Polska piłka jest trochę jak Secod Hand. Czyli nie najlepszej jakości. Każdy wolałby kupować nowe ubrania, ale czasami nie ma wyjścia, musi iść do tzw. „ciuszka”. Szczególnie kobiety częściej wybierają te sklepy. Można tam czasami wyłowić prawdziwą perełkę. Ale przecież jedna perełka dużo nie zmieni.
Michał Kubik
© 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone przez portal Pilka.pl. Kopiowanie elementów witryny - zabronione.
Zaprzyjaźnione serwisy: program tv, moda