Skorża: O awansie zadecydowały domowe mecze
- Jesteśmy dzisiaj bardzo szczęśliwi z tego, że w dobrym stylu wywalczyliśmy awans do kolejnej rundy rozgrywek. Cieszymy się tym bardziej, że stadion był wypełniony niemal do ostatniego miejsca - powiedział trener Legii, Maciej Skorża, którego na pomeczowej konferencji prasowej przywitały brawa od zgromadzonych dziennikarzy.
- Można powiedzieć, że sprawdziły się słowa moje oraz zawodników, iż to mecze u siebie zadecydują o ewentualnej promocji do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Tak też się stało. Bardzo ważnym momentem było zwycięstwo w Bukareszcie. W tej chwili mamy punkt straty do
PSV Eindhoven, więc w następnej kolejce powalczymy o pierwsze miejsce w tabeli.
Ogromne słowa uznania dla Rapidu, który zagrał świetnie. Goście bardzo nas ograniczali, często atakowali i przez pierwsze fragmenty meczu byli bardziej dojrzałym zespołem.
Pierwsza bramka Miroslava Radovicia dodała wiele emocji i spokoju w naszych szeregach. Nawet po wyrównującym golu nadal mieliśmy inicjatywę i niedługo później znów wyszliśmy na prowadzenie. W końcówce Michał Kucharczyk trafił do siatki, co przypieczętowało nasz awans.
Piątek będzie dniem wolnym od zajęć, ale w sobotę wracamy do treningów i ciężko przygotowujemy się do meczu z Jagiellonią.
Muszę obejrzeć sytuację, w której
Janusz Gol otrzymał drugą żółtą kartkę za zagranie ręką. Ostatnio dostajemy zbyt wiele upomnień, a dziś Janek został ukarany w bardzo trudnym dla nas momencie. Przeanalizuję tę sytuację i podejmę decyzję, czy należy go ukarać. Jeśli uznam, że zrobił to celowo, będę musiał być konsekwentny i go ukarać.
Mecz z PSV będzie bardzo istotny, bo podejmujemy ich u siebie, mając punkt straty. Jeśli myślimy o pierwszym miejscu w grupie, musimy wygrać. Zależy nam także na punktach w rankingu europejskich rozgrywek.
Byłem bardzo zirytowany początkiem meczu, ponieważ na odprawie uczulałem zawodników na stałe fragmenty gry, po których
Rapid zdobył w lidze bardzo wiele bramek. Dobrze, że z opresji wyszliśmy obronną ręką.
Chcielibyśmy trafić na wielką europejską markę. Po meczach z Gaziantepsporem, Spartakiem, Rapidem i PSV moglibyśmy zmierzyć się z przeciwnikiem z najwyższej półki. Jednym z moich wymarzonych rywali jest
Tottenham Hotspur.
To zwycięstwo chciałbym zadedykować tym, którzy mnie najbardziej wspierali - mojej żonie Justynie oraz synom: Adami i Łukaszowi. Oni wiedzą, ile emocji kosztowała mnie dotychczasowa praca w Warszawie. Byli zawsze ze mną, byli moim wsparciem, za co bardzo im dziękuję.
Mam ogromną satysfakcję, ponieważ pamiętam, że jako student AWF pomagałem drużynie Pawła Janasa w rozpracowywaniu rywali w fazie grupowej
Ligi Mistrzów. Cieszę się, że po wielu latach mogę w jakimś stopniu nawiązać do tamtych sukcesów. To jeden z moich najbardziej radosnych dni w pracy trenerskiej. Nie da się porównać mistrzostw
Polski z awansem z Ligi Europejskiej - ten sukces jest jednak nieco bardziej wymowny, ponieważ zostajemy na wiosnę w europejskich pucharach. Teraz chcemy sprawić, aby przygoda na międzynarodowej arenie potrwała dłużej niż tylko dwa mecze w rundzie eliminacyjnej - podsumował spotkanie szkoleniowiec.
(legia.com)