
Kiedy jesteśmy noworodkami, wszystko wydaje się duże o wiele za duże. Jesteśmy przerażeni. Boimy się tych tłumów, które gromadzą się nad naszą kołyską. Rodzice, dziadkowie, wujkowie, ciotki, kuzynki, kuzyni, siostry babci, sąsiedzi. Naprawdę ciężko ich zliczyć. Leży sobie człowiek spokojnie a tu się wszyscy patrzą. Identycznie jest w piłce! Za natrętną rodzinę odpowiadają w tym przypadku dziennikarze. Zawsze wetkną nos w nie swoje sprawy, niczym ciotka lub natrętna sąsiadka. (Och, któż takiej nie ma)
Kiedy nasze drużyny zaczynały walkę w Lidze Europy. Można było odnieść wrażenie, że to Legia może nawet nie wychodzić na boisko. Za to Śląsk na lajcie, przejdzie Rapid. A tu niespodzianka, to Legia zagrała jak równy z równym, i nikogo to nie powinno dziwić. Skoro rok temu Lech potrafił ograć Manchester City. Dlaczego Legia ma się bać Rosjan? Natomiast Śląsk został niemiłosiernie zrugany.
Kiedy dorastamy, jesteśmy ciekawi świata, a to rączkę wsadzimy gdzie nie trzeba, a to się obślinimy. Aż tu nagle przychodzi moment, kiedy zaczynamy raczkować, wszystko jest nowe i widziane z nowej perspektywy. Takim raczkującym niemowlakiem jest Śląsk, który wchodzi na salony. Toczyli wyrównany bój z Dundee. Potem wymęczyli z „Lokomotywą” i udało się dojść bardzo daleko. Ale to jednak za mało, przygoda była fajna. To tak jakby tata dał posiedzieć za kierownicą samochodu. Myślimy, że prowadzimy i przychodzi rozczarowanie.
Za to Legia, wyprężyła swe muskuły niczym nastolatek popisujący się przed koleżankami z klasy. Radović pokazał klasę zdobywając dwie bramki, ten zawodnik w tym sezonie wygląda o niebo lepiej niż w kilku poprzednich. Natomiast Spartak zachował się jak nauczyciel, który zaszedł ucznia od tyłu i przywraca go do porządku. Warszawiakom jeszcze trochę brakuje, ale widowisko stworzyli świetne. Oby takich spotkań było więcej na krajowym podwórku.
Życie przynosi nam zmiany, niektóre dobrowolne a niektóre wymuszone. Spowodowane biegiem wydarzeń. Wisła Kraków również przeszła zmianę. W spotkaniu z Apoelem, wystąpiło zaledwie trzech Polaków. Nie dało się nic ugrać krajanami, to spróbowano nowego rozwiązania. Jak widać, okazuję się skutecznie. Biała gwiazda ma okazję na awans do wymarzonego raju. Będzie mogła pojeździć tym cudownym Ferrari. W meczu z Cypryjczykami nie było łatwo. Goście potwierdzili to, co mówili, byli Polscy gracze tego klubu. Zresztą, kiedy remisuje się z Chelsea nie jest się słabym. Słówko o Patryku Małeckim, piękna bramka to fakt. Ale co z tego? Jest bardzo dobrym piłkarzem, ale od gracza wymaga się też kultury.
W życiu jak to w życiu, ciągle się coś dzieje, to tak jak w polskiej piłce. Jak raz jest źle to i przychodzi słońce. Ale zaraz sypie się grad. Jedno widać gołym okiem, starszymi dziadkami w europejskich pucharach, niestety nie jesteśmy.
© 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone przez portal Pilka.pl. Kopiowanie elementów witryny - zabronione.
Zaprzyjaźnione serwisy: program tv, moda