Aleksandar Vuković : Vukovic :'Warto wejść drugi raz do tej samej rzeki'
Kiedy możemy spodziewać się Pana w Warszawie?
Kontrakt z greckim Ergotelisem już rozwiązałem. Teraz jestem w Belgradzie i czekam na polską wizę, którą mam otrzymać w piątek. Gdy tylko będę ją miał, przylecę do Warszawy. Mam nadzieję, że w sobotę podpiszę kontrakt. Jego warunki są już uzgodnione.
Musi Pan odbudować zaufanie stołecznych kibiców, którzy nazwali Pana Pinokiem, gdy chciał Pan odejść z Legii.
Zaufanie odbuduję dobrą grą.
Nie wszyscy wybaczyli Panu, że miał Pan przejść do krakowskiej Wisły.
Nigdy przecież nie mówiłem, że zagram w Wiśle. Nie zaprzeczałem tylko, iż padła propozycja gry w Wiśle. Gdybym w jakikolwiek sposób skrzywdził kibiców czy klub, mogliby na mnie wieszać psy. Ale ja niczego takiego nie zrobiłem.
Działacze Wisły stwierdzili, że chcą, by grał Pan w Krakowie, a później zostawili na lodzie. Nie czuje się Pan oszukany?
Nie. Dla mnie było to wyróżnienie świadczące o tym, że jestem wartościowym piłkarzem. Szukając klubu poza granicami Polski, była to dla mnie dobra reklama. Na ludziach robiło to ogromne wrażenie. Mówili: to piłkarz, o którego biją się dwa najlepsze polskie kluby. Z żadnym z działaczy Wisły jednak nie rozmawiałem. Mój menedżer w grudniu sygnalizował, że Wisła nadal jest mną zainteresowana. Odpowiedziałem, że mimo bardzo dużych pieniędzy proponowanych przez krakowski klub nie jestem zainteresowany grą w Wiśle. Jeśli miałbym wrócić do Polski, to tylko do Legii.
A wylądował Pan w słabiutkim greckim klubie.
W końcu musiałem gdzieś grać, żeby nie stracić rundy. W Grecji nie szło mi dobrze. Nie ustępowałem żadnemu z graczy Ergotelisu, choć znaleźli się i tacy, którzy twierdzili, że nie dawałem sobie rady. Już po kilku treningach na Krecie szukałem innego rozwiązania. Po dwóch miesiącach postanowiłem, że odejdę z klubu. Miałem kilka propozycji. Jedna z nich napłynęła z Legii.
A pozostałe?
Z drugiej ligi hiszpańskiej. W czerwcu związałem się z byłym piłkarzem, a obecnie menedżerem Predragiem Mijatoviciem i to on proponował mi grę w Hiszpanii.
W Legii jest już dwóch dobrych środkowych pomocników.
Zespołowi brakuje jeszcze trzech dobrych piłkarzy, więc myślę, że miejsce dla mnie się znajdzie. Dam z siebie wszystko, żeby Legia znów zdobyła mistrzostwo Polski.
Kibice mają powitać Pana na Okęciu kwiatami?
Wielu, nawet ci, którym nie spodobało się to, że chciała mnie Wisła, żegnało mnie na lotnisku kwiatami, gdy opuszczałem Warszawę. Ci, którzy uwierzyli, że przejdę do Wisły, nie muszą mnie witać. Wiem, że w sondzie internetowej 75 proc. kibiców było zadowolonych, że wracam.
Polska mądrość mówi: dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi.
Nie czuję, abym wychodził z rzeki. W Warszawie nie było mnie ledwie pół roku.
Ale jednak nie było...
Jeżeli ta rzeka jest tak piękna, to warto do niej wejść drugi raz.
<< Powrót