Dariusz Kubicki : "Jeszcze nie uderzyłem pięścią w stół"
- Panie trenerze, czas poważnie porozmawiać. Jozef Chovanec potwierdził, że prowadzi rozmowy z Legią, co jasno pokazuje, jaka jest Pana sytuacja w klubie.
- Niestety, nie ja zatrudniam trenerów. Ja tylko jestem zatrudniany.
- Jednak fakt, że Legia negocjuje z Pana następcami, musi dawać Panu do myślenia
- Gdybym usłyszał to z ust właścicieli klubu, poważnie bym się zastanowił co dalej. Jednak na razie są to tylko spekulacje prasowe.
- Nie, to nie są spekulacje. Chovanec mówi wprost: „rozmawiam z Legią”. To są, Panie trenerze, fakty.
- Powiem tak – na chwilę obecną, to ja jestem trenerem, praca sprawia mi satysfakcję. Przygotowujemy się teraz do niezwykle ważnego spotkania z Austrią Wiedeń i o niczym innym nie myślę.
- Rozmawiał Pan już z działaczami na temat informacji prasowych?
- Nie, jeszcze nie.
- A czuje Pan, że zwolnienie Pana to kwestia czasu?
- Nie, nie czuję.
- Sprawa z Chovancem jest już poważna. On nie rozmawia z działaczami Legii po to, żeby sobie porozmawiać, tylko szuka pracy.
- A może działacze Legii myślą długofalowo, mają na myśli jakieś przyszłościowe rozwiązania, które nie weszłyby w życie za tydzień, ale za rok.
- Raczej jednak za tydzień.
- Podejmując się pracy trenera, trzeba się liczyć z tym, iż jest to zawód wysokiego ryzyka. Człowiek jest notorycznie poddawany ocenie.
- Ta pańska ocena jest nie fair?
- Wyniki, jakie uzyskujemy, są satysfakcjonujące, choć oczywiście można mieć zastrzeżenia do stylu, w jakim je odnosimy. Jednak na ten styl złożyło się wiele czynników. Nie chcę szukać łatwych usprawiedliwień, ale moim zdaniem tłumaczenie kontuzjami jest zasadne. Wypadli nam kluczowi piłkarze, w tym dwaj obrońcy – Jacek Zieliński i Dickson Choto. To na pewno wprowadziło trochę nerwowości w grę.
- Teraz przed wami cztery bardzo trudne mecze – z Austrią, Lechem, Groclinem i Wisłą.
- Na to nie patrzę. Każdy mecz jest trudny. Czasami najbardziej męczymy się w tych spotkaniach, w których jesteśmy zdecydowanymi faworytami.
- Nie ma Pan jednak wrażenia, że potknięcie chociaż w jednym z tych spotkań będzie pretekstem do zwolnienia Pana?
- Nie.
- Denerwuje Pana ta cała sytuacja?
- Denerwuje, to może złe słowo. Jednak jest to trochę dziwne i trudno w spokoju przygotowywać zespół do meczu z Austrią, gdy codziennie widzi się w gazetach artykuły na temat zmiany trenera.
- Komu Pan teraz bardziej ufa – dziennikarzom donoszącym o możliwym odejściu, czy działaczom, zapewniającym, że może Pan spokojnie pracować?
- Nie zastanawiałem się nad tym. Myślę, że ... czas pokaże.
- Naszym zdaniem teraz pora na Pana ruch. Pora na to, by poszedł Pan do prezesa Zygo z plikiem gazet, rzucił je na biurko, uderzył pięścią w stół i powiedział: „Proszę mi to wytłumaczyć. Proszę mi powiedzieć, jak mam przygotować zespół do meczu z Austrią Wiedeń w takiej atmosferze.
- Hmm... Nie muszę informować prasy o wszystkich swoich ruchach.
- Czyli coś takiego miało miejsce?
- Jeszcze nie.
<< Powrót