Engel - 'Możemy obronić tytuł'
Rozmowa z Jerzym Engelem, nowym trenerem Wisły Kraków.
Rz: W ostatnich trzech latach Wisła zdobywała mistrzostwo Polski z ogromną przewagą nad rywalami. Czy w rozpoczynającym się w niedzielę sezonie będzie podobnie?
Jerzy Engel: Wszyscy zdajemy sobie sprawę w klubie, że po odejściu tak ważnych piłkarzy, jak Gorawski, Kosowski, Szymkowiak i Żurawski, zespół będzie inny. Kreacja nowych liderów musi potrwać. Dlatego nadchodzący sezon będzie dla nas bardzo trudny. Wisła ma jednak możliwości, żeby obronić mistrzostwo. Jestem przyzwyczajony do wyzwań. Biorąc reprezentację Polski, stawałem przed wydawałoby się, niewykonalną misją, ale się udało. Jeśli nie uda mi się z Wisłą, poniosę osobistą porażkę.
Zgadza się pan na odejście Mauro Cantoro, kolejnego lidera, do Galatasaray Stambuł?
Odejście każdego dobrego piłkarza jest bólem. Cantoro gra w Wiśle od dawna, zna klimat i zespół, brał udział we wszystkich meczach, kiedy Wisła zdobywała mistrzostwa Polski. Kiedy jednak zawodnik zaczyna otrzymywać ponętne oferty z dobrych klubów europejskich, to nagle zaczyna myśleć, co on tu robi pod Wawelem. Wtedy motywacja maleje i trudno go zatrzymać. W piłkę gra się po to, żeby zarabiać pieniądze. Jeżeli ktoś będzie mu płacił o wiele więcej niż Wisła, to Cantoro odejdzie. Ma kontrakt z Wisłą ważny jeszcze przez jeden sezon. Lepiej sprzedać go teraz i zarobić, niż oddać za darmo za rok.
Wisła nie kupiła jeszcze nikogo. Dlaczego?
Cały czas pracujemy wspólnie z kierownictwem klubu nad transferami. Trenuje z nami słowacki napastnik Marek Penksa. To ciekawy piłkarz, choć nie imponuje warunkami fizycznymi. Jest na obozie w Austrii Jukka Sauso, reprezentant Finlandii. Ma dopiero 23 lata, prezentuje dobrą technikę, ma potężny strzał i znakomite warunki fizyczne. Byłby najwyższym graczem w zespole, takim fińskim twardzielem. To jeden z najciekawszych piłkarzy, jakich widziałem w ostatnim czasie. Mam nadzieję, że do nas dołączy. Nasi dyrektorzy i menedżerowie pertraktują w sprawie transferu kolejnych zawodników, co najmniej dwóch.
Jest pan zadowolony z pracy piłkarzy na obozach?
Różne rzeczy słyszałem o zespole, gdy odchodził poprzedni trener Werner Liczka. Mówił, że jest tylko kilku profesjonalistów. Ja na wszystkich patrzę z przyjemnością. Widzę entuzjazm, chcą się uczyć, by zdobyć kolejne mistrzostwo Polski, i w pucharach europejskich zajść dalej niż dotychczas. Na tym można budować. Przyjmują mnie jak człowieka, który przyszedł im pomóc w osiągnięciu kolejnego celu. Liczą, że damy sobie radę z wypełnieniem luk po Żurawskim i Szymkowiaku. Nie zamierzam machać szabelką i krzyczeć, że od razu zdobędziemy Puchar Mistrzów. Sądzę jednak, że z tym zespołem damy wiele satysfakcji kibicom.
Co zmienią afery sędziowskie?
Mam nadzieję, że nastąpiło samooczyszczenie środowiska i że patologie, jakie dotychczas wiązały się z polską ligą, to już przeszłość. Także przejęcie rozgrywek ligowych przez spółkę Ekstraklasa powinno pomóc wypromować ligę jako produkt, który ma na rynku coraz większą wartość. On musi się dobrze sprzedawać, by wszystkie kluby przeżyły. Poza niewielką grupą, reszta to potencjalni bankruci. Kilka klubów nie powinno otrzymać licencji z powodów finansowych. Jak w koszykówce i innych sportach grać mogą tylko ci, których na to stać. Bo potem kłopoty mają wszyscy. W polskiej piłce przez cały czas dominuje zasada, żeby przyznawać licencje z przymrużeniem oka, bo a nuż jeden czy drugi klub sobie poradzi, przyjdzie jakiś sponsor, zacznie spłacać długi. Pora skończyć z typowo polskim "jakoś to będzie".
Trzeba być bezwzględnym w przyznawaniu licencji, ale czy wystarczy klubów, by utworzyć pierwszą ligę?
Na pewno wystarczy. Arka Gdynia, GKS Bełchatów, Korona Kielce - kluby, które awansowały, mają zamknięte i wysokie budżety, zdecydowanie wyższe niż ci, którzy grają od lat. Rynek niedługo wszystko ureguluje. Ci, co nie mają pieniędzy, odpadną. Liga musi mieć silny zarząd, który stworzy mocną grupę sponsorską. Sprzedaż praw telewizyjnych powinna zapewnić każdemu klubowi minimum jedną trzecią budżetu. Działalność marketingowa - to kolejna jedna trzecia, a reszta powinna pochodzić od sponsorów. Taki jest zachodni model piłki. Budżet najlepszych klubów to 20 - 30 mln złotych, słabszych - nie mniej niż 12 milionów. Nie da się grać w ekstraklasie, mając do wydania 4 miliony. Z takimi pieniędzmi szczytem marzeń jest druga liga.
Rozmawiał Krzysztof Guzowski
<< Powrót