Frings: Usłyszałem: Świetnie, że znów jesteś!
Wywiad z defensywnym pomocnikiem reprezentacji Niemiec, Torstenem Fringsem, który wrócił do Werderu Brema po 3 latach gry w Borussi Dortmund i Bayernie. Piłkarz mówi o doświadczeniach, które wyniósł z gry w tych klubach i nadziejach, które wiąże z grą w drużynie Thomasa Schaafa.
"Kicker": Co powiedział Panu na powitanie Thomas Schaaf, Panie Frings?
Torsten Frings: Świetnie, że znów jesteś!
Czy w Werderze czuje się Pan znów jak w domu?
To dobre uczucie być tu znowu. Czuje ulgę i wolność. W domu? Do tego potrzeba mi jeszcze trochę czasu.
Co się zmieniło?
Sporo, przede wszystkim drużyna. Teraz znam tylko około jednej trzeciej moich kolegów z boiska.
Porażka z Cottbus, porażka z 1860 - przygotowania nie idą dobrze. Czy to już powód by bić na alarm?
Nie, widzę to jako rozgrzewkę. Mamy nowych ludzi, reprezentanci są tu dopiero od niedawna.
Ćwiczycie teraz nową taktykę. Co Pan o niej myśli?
Wydaje mi się dobra. Nie jest żadną tajemnicą, ze najbardziej odpowiada mi pozycja środkowego defensywnego pomocnika.
Ale to wydaje się nie do końca dobrze funcjonować.
Musimy to jeszcze udoskonalić Jestem przekonany o sukcesie.
Jeśli nowa taktyka się nie przyjmie, Werder może wrócić do ustawienia z diamentam w pomocy. Wtedy Baumann będzie gral przed obroną, a dla Pana zostanie miejsce tylko na pół-prawej pomocy. Co wtedy?
Nie miałbym z tym żadnego problemu. Nie zmienilo by to jednak nic w moim przekonaniu, że najchętniej gram przed obroną, a jak pokazuje reprezentacja, także najskuteczniej.
Hasło: reprezentacja: Jak przyjął Pański transfer Juergen Klinsmann?
Nie wiem tego.
Ależ Klinsmann bardzo się interesuje postępami i wyborem miejsca pracy swoich zawodników. Czy nie rozmawialiście o tym podchas Pucharu Konfederacji?
Nie. Nie. Wydaje mi się, że on nie widzi żadnego problemu. Ja też nie. Wciąż mówi się o ustawieniu Bayernu, ale na Klinsmanna nie ma to większego wpływu.
Czy nie powinien być wdzięczny za to, że w Werderze ma Pan większą szansę na grę niż w Bayernie?
Ten aspekt nie odgrywal dla mnie żadnej roli. Musi trwać walka o miejsce w składzie. Ona trwa także w Bremie. Nie unikałem rywalizacji w Monachium. Nie uciekłem z Bayernu.
Nie czuje się Pan więc jako przegrany w Bayernie?
Absolutnie nie. Wystarczy popatrzyć w statystyki. W lidze zagralem 29 razy. Jeśli chodzi o graczy z pola, najwięcej po Lucio i Makaayu. To jest fakt.
Mimo to chcial Pan odejść, a Bayern nie chcial Pana zatrzymać.
To mnie także zdziwiło. Jak na gracza, którego chciali zatrudnić co roku, bardzo szybko pozwolili mi odejść.
To nie świadczy o bezgranicznym zaufaniu.
To prawda.
Czy chodzilo o trenera Magatha? Jaka jest różnica w porównaniu z Thomasem Schaafem?
Są ludzie, z którymi od początku można się dobrzez rozumieć, z innymi nie. Z Thomasem Schaafem nadajemy na tych samych falach. Mimo, że do Magatha mialem lepszy stosunek niż w Bremie, w jego przypadku nie jest to prawda.
Czy na codzień dostrzegał Pan jakieś oznaki dystansu?
Potrzebuje zaufania. Thomas Schaaf stal za mną zawsze w 100 procentach.
Czyli różnica pomiędzy Pana poprzedniego pracodawcami jest taka: Bayern to firma, a Werder to rodzina?
Coś w tym rodzaju. W Werderze jest bardziej rodzinnie.
Wyjechal Pan z Bremy szukać szczęścia gdzie indziej. Przeciwnie postąpił Frank Baumann, który zostal i znalazł tu swoje szczęście. Czy opuszczenie Bremy w 2002 było błędem?
W żadnym razie. Wtedy była to właściwa decyzja. Nie żałuję tego. W Dortmundzie i Bayernie rozwijałem się nadal.
Wtedy był Pan jeszcze jednym z wielu. Czy czuje się Pan teraz jako kluczowy zawodnik?
Nie jestem już dwudziestolatkiem. Zaliczam się teraz do starszych w zespole. Muszę i chcę tu przejmować odpowiedzialność.
Uważa się, że wtedy prowokował Pan swoje odejście. Nie boi się Pan teraz gwizdow fanów?
Nie, fani wiele potrafią zrozumieć. I nigdy nie mówiłem, że będę siedzial na trybunach.
Może Pan teraz dokonywać porównań. Czemu Bayern i Werder tak się różnią?
Za Bayernem przemawia doświadczenie - i nic więcej.
Czyli Werder stać na walkę o Mistrzostwo?
Tak, możemy sporo namieszać. Bayern nie jest niezwyciężony. To nie będzie dla nich spacerek.
Wywiad: Hans-Guenter Klemm<< Powrót