1. Serwis piłkarski:  Zarejestruj się !  Przypomnij hasło  |   Dlaczego warto się zarejestrować?
    2. rss
    3. Panel logowania:
    4.  
    1. Ciekawostki

      Fotka dnia

      Polska lepsza od Słowacji
      Komentarze: 0
      archiwum
      Typer
      Kibice
      Redakcja
      Tagi

      winamp pobierz
      wyniki na żywo
      -
      1. Wywiady

        Jacek Zieliński : 'Chcę jeszcze pograć w piłkę'

        - Chce Pan być trenerem czy nie?

        - W przyszłości tak.

        - Ale jest Pan już nim teraz.

        - Zostałem wyznaczony do tej roli się i zgodziłem. Tymczasem.

        - Oficjalnie zespół prowadzą Jacek Zieliński, Krzysztof Gawara i Lucjan Brychczy. Jak wygląda podział obowiązków?

        - To ja odpowiadam za wszystko. Za przeprowadzanie treningów, realizację założeń taktycznych. Jednak oczywiście dyskutujemy. Im większy sztab trenerski, tym lepiej. Chociaż oczywiście nie należy przesadzać, bo są jakieś granice. Główną odpowiedzialność biorę na siebie. Za przegrane także.

        - Co to znaczy odpowiedzialność? Przecież szefowie Pana nie zwolnią.

        - No tak, od tej strony mam komfort, bo przecież wciąż jestem głównie zawodnikiem. Powiedzmy więc raczej, że ja to wszystko firmuję. Z tym komfortem to zresztą przesadziłem. Czuję się bardzo odpowiedzialny za to, co robię.

        - Prezesi nie powiadomili Pana, że wyniki nie odpowiadają oczekiwaniom i już teraz przyjść ma nowy trener?

        - Jeżeli szefowie uznają, że jest taki trener, którego potrzebują od zaraz, to ja to akceptuję.

        - W każdym razie od zimy w Legii będzie trener od przygotowania fizycznego.

        - Jest potrzebny. Nawet trenerzy, którzy zjedli zęby na trenowaniu, też popełniają błędy. Niełatwo przygotować piłkarza do sezonu. Musi być sztab ludzi różnych specjalizacji, a główny trener tylko to koordynuje. Chociaż można oczywiście wziąć schematy z kajetu i po kolei je ordynować. Ale potem są takie przypadki, że trenujemy siłę, a szybkości już nie, bo trenerowi kartki się skleiły i o tym elemencie zapomniał. Gdyby pierwszy trener miał zajmować się wszystkim, to doba musiałaby mieć 48 godzin, a włosy powypadałyby mu po miesiącu.

        - Dlaczego oficjalnie pierwszym trenerem jest Krzysztof Gawara? Przecież Pan zagrał 60 meczów w reprezentacji Polski, należy do Klubu Wybitnego Reprezentanta. A tacy ludzie mają możliwość dostawania licencji bez zdawania egzaminów.

        - Słyszałem o takiej możliwości, ale do tej pory nie poświęciłem temu większej uwagi. Nie wiem, czy bycie wybitnym reprezentantem jest jednoznaczne z otrzymaniem licencji. Raczej musiałbym się o nią ubiegać. A do tej pory mi nie zależało, bo na razie chcę jeszcze pograć w piłkę. Wiosną zamierzam wrócić na boisko.

        - Jesienią już nie?

        - Próbuję ruszać się z piłką, ale nie mogę swobodnie wyskoczyć, ścięgno Achillesa wyraźnie jeszcze się nie przebudowało. We wtorek miałem wizytę u lekarza. Po niej wiem, że mogę już być poddawany większym obciążeniom, jednak pięta jest jeszcze obolała i muszę nadal przechodzić zabiegi rehabilitacyjne. Normalnie robię siłę, "tlenówkę", ale jest za mało czasu, by dobrze przygotować się do meczów w rundzie jesiennej. Może zagram krótko w ostatnim spotkaniu. Tak na zachętę przed okresem przygotowawczym.

        - To jednak podoba się Panu bycie trenerem?

        - Powiem szczerze, że zaczyna mi to sprawiać satysfakcję. Chociaż efektów nie widać, bo wyniki są - powiedzmy - średnie. Ja jednak widzę, że pewne sprawy zaczynają układać się lepiej, że koledzy mają do mnie zaufanie. Tylko że nerwów to kosztuje mnóstwo. I mnóstwo czasu. Nie dość, że teraz po treningach wracam do domu zdecydowanie później niż wtedy, kiedy byłem tylko piłkarzem, to jeszcze jakby mnie tam nie było. Ciągle o czymś myślę, kombinuję, analizuję.

        - Żona po raz pierwszy od lat chyba nie mówi, żeby dał Pan sobie spokój z graniem w piłkę?

        - Na razie nie robi mi wyrzutów, ale to pewnie kwestia czasu.

        - Wydawałoby się, że zgodnie z zasadą starszeństwa to trener Gawara powinien być szefem, a Pan tylko asystentem. To przecież on do tej pory był trenerem, a Jacek Zieliński tylko piłkarzem.

        - Trzymając się zasady starszeństwa, to Legia mogłaby zatrudnić pana 90-letniego. A tak na poważnie, nie widzę problemu. Zresztą Krzysiek też nie dał mi odczuć, że ma pretensje. Taka była decyzja władz klubu.

        - Był Pan zaskoczony zwolnieniem trenera Kubickiego?

        - Nie. Tyle było spekulacji, że w ogóle mnie to nie zdziwiło.

        - Wszystko Pan pozmieniał. Koncepcja Kubickiego była niedobra?

        - Trener ma swoje zdanie, a ja mam swoje. Obowiązuje pogląd tego, kto w danej chwili jest przy zespole. Mieliśmy czekać kolejny rok po to, by w europejskich pucharach znowu się okazało, że jesteśmy słabi? Gdybyśmy rewanż z Austrią przegrali np. 0:6, to nikt nie mógłby mieć pretensji. Tu wszyscy wyraźnie mówią, że chcą zaistnieć w pucharach, i to zaistnieć w sposób zdecydowany. I aby zespół zaczął grać widowiskowo, a do tego skutecznie. Moim zdaniem wpakowaliśmy się w ślepy zaułek. Szliśmy, szliśmy, aż skończyła się droga. Aby przebudowa się udała, potrzebujemy czasu. Wiem, że to źle brzmi, bo każdy tak mówi: Teraz to się nie da, potrzebujemy czasu. Ale tak to jest. Tylko na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta. Zaczynasz trening, ustawiasz pachołki, rzucasz piłkę, ustawiasz grę skład na skład, wszystko jest pięknie i nagle się zaczyna. Każdy robi, co chce. Oni o wszystkim zapominają. To musi potrwać tygodnie, by gracze złapali automatyzm.

        - Ludzie jednak mówią - jak był trener Kubicki, to drużyna nie przegrywała.

        - Właściciele już wcześniej zdecydowali się na przebudowę. Zmieniają struktury w klubie, także skład trenerski, do tego dojdą pewnie korekty w składzie zespołu. Teraz mówi się: No tak, wcześniej graliśmy słabo, ale przynajmniej ciułaliśmy jakieś tam punkciki. A jaką mamy gwarancję, że nadal byśmy je ciułali, gdyby Darek został trenerem? Czy dałby radę zmotywować drużynę na mecz z Lechem po klęsce z Austrią w Pucharze UEFA? Nie ma co się zastanawiać. Jest inaczej i będą dalsze zmiany. Na razie jest może gorzej, ale tak musi być, żeby było lepiej. Będę szczęśliwy, jeżeli wiosną choć jeden kibic czy dziennikarz powie, że jednak warto było.

        - Czy jednak cena nie jest za wysoka? Legia przegrała w lidze z Groclinem, w Pucharze Polski uległa aż 0:3 Pogoni. Teraz było 0:2 w Krakowie.

        - Na inaugurację ligi pokonaliśmy Pogoń w Szczecinie 2:1, ale nie moglibyśmy mieć pretensji, gdybyśmy przegrali kilkoma bramkami. Tak samo we Wronkach, gdyby Bartek Karwan nagle nie strzelił gola, też zamiast remisu byłoby nieciekawie. Z kolei ostatnio w Poznaniu też pretensji być by nie mogło, jednak tym razem tak samo mogłoby być w drugą stronę. Z Groclinem mieliśmy kilka sytuacji. Oni poza kilkoma strzałami z dystansu nie mieli nic. Ale wygrali, bo w końcu stworzyli jedną okazję i ją wykorzystali. Pogoń bramki zaczęła strzelać jak nas na boisku zostało dziewięciu. Jak składy były równe, to najwyżej troszkę cieplej robiło nam się po stałych fragmentach gry. Bez przesady jednak. Zrobiliśmy jeden ewidentny błąd z gatunku tych, które rzadko się zdarzają. A potem była jedna kartka, druga kartka i zaczęła się jazda.

        - Dlaczego zawodnicy nie wytrzymują presji?

        - Tak jest zawsze, kiedy nie idzie, kiedy wyniki nie są najlepsze. Początkowo każdy wie, jak ma się zachować. Gdzie się poruszać, jak asekurować. Zanim nie nastąpi jeden błąd, rywale nie są nam w stanie nic nie zrobić. A potem bywa jak w meczu z Górnikiem - ktoś się poślizgnie, komuś piłka przejdzie między nogami. Na potwierdzenie tego, że postępujemy dobrze, potrzebujemy dobrych wyników. Wcześniej graliśmy kiepsko. Zmieniamy sposób gry. Ma już być nie "pałowanie" - to znaczy piłka do przodu, do napastników i jakoś to będzie. Chcemy, by drużyna zaczęła grać piłką. Zawodnicy Legii od lat tak nie grali. Wdrażanie nowych nawyków, nowego systemu powoduje, że rodzą się błędy. Ale to są właśnie koszty na drodze do osiągnięcia celu.

        - Ma Pan 37 lat, od dawna jest w Legii najbardziej szanowanym piłkarzem. Czy widząc te wszystkie niedociągnięcia, nie można było na nie zwrócić uwagi?

        - Kiedyś próbowałem, ale dostałem po łapach. Nie chcę o tym opowiadać, bo nie ma sensu rozdrapywać starych ran. Powiem tylko, że omal nie skończyło się zejściem przeze mnie z treningu. Z drugiej strony robiłem niesłusznie. Uznałem, że dla dobra zespołu powinienem siedzieć cicho. Byłem przecież tylko zawodnikiem. A zawodnik ma robić to, co do niego należy - tzn. grać i trenować najlepiej, jak umie. Trener ma koncepcję i on odpowiada za wyniki. A że mnie się nie podoba jedna czy druga sprawa? To wcale nie znaczy, że ja mam rację. Będąc trenerem, też nie życzyłbym sobie, aby któryś z piłkarzy kwestionował moje zdanie. Tyle że ja się nie oburzam, jestem w stanie o tym porozmawiać. I tak zresztą jest. Rozmawiam z piłkarzami. Wiadomo, że to ja podejmuję decyzje, ale pozwalam im się wypowiedzieć, co sądzą na temat tego czy innego ustawienia.

        - Powiedzmy o kilku konkretnych piłkarzach. Wojciech Szala nie bez powodu jest jednym z antyulubieńców kibiców Legii. A Marek Jóźwiak? Siedem razy potrafi wybawić drużynę z kłopotów, a potem robi taki błąd, że ludzie długo mu go pamiętają.

        - Marek zazwyczaj robi błędy wtedy, kiedy za dobrze mu idzie, kiedy poczuje się za pewnie. Wojtek z kolei, by podbudować się psychicznie, często próbuje na boisku robić rzeczy, których robić nie powinien. Próbuje podać w trudny sposób, a mógłby w łatwy. Albo zwleka z podaniem i potem jest w trudnej sytuacji. I inne tym podobne sprawy. Ale to też ślepy zaułek. Jesteś w słabszej formie, chcesz się podbudować, a tu ci nie wychodzi, i to dopiero jazda.

        - Tomasz Kiełbowicz. Dlaczego w Legii nigdy nie zagrał trzech dobrych spotkań z rzędu? A w Polonii miał takich mnóstwo.

        - Kilka lat temu większość zespołów grała systemem 3-5-2. Potem wszyscy to pozmieniali. "Kiełbikowi" było wtedy łatwiej. Wystarczyło ściągnąć na siebie jednego pomocnika i już na lewym skrzydle tworzyło się miejsce. Przecież on nigdy nie robił przewagi dryblingiem, tylko robiło mu się wolne miejsce. A wynikało to m.in. z systemu gry. Koledzy ściągnęli piłkę na jedną stronę, zagrali szybko, "Kiełbika" wprowadzili, ten pociągnął czy z pierwszej piłki dośrodkował i szło. Teraz jest trudniej.

        - Nie kusiło Pana, żeby pójść do prezesa i powiedzieć: Zima, zimą, ale dlaczego mam kończyć? Chcę nadal prowadzić Legię i nic chcę, żebyście zastępowali mnie innym trenerem.

        - Ale wiecie, jak ciężko zrezygnować z gry w piłkę? To duży wysiłek fizyczny, jednak jak się przyzwyczaić, to trudno bez niego się obyć. Masz pustą głowę, wychodzisz na mecz, nic cię nie obchodzi. Nawet jak masz tremę, to nadchodzi rozgrzewka i już myślisz tylko o tym, co zrobić, gdzie masz podać itd. A trener? Stres od rana do wieczora, przychodzisz do domu i dalej myślisz.

        - Był Pan piłkarzem Legii, kiedy latem przyjeżdżali kolejni nowi. Kto z tej dziesiątki się nadaje?

        - To chyba widać. Ci, którzy grali w pierwszym składzie. Próbujemy ich na różnych pozycjach, żeby mogli pokazać się z każdej strony. Problemem jest brak czasu. Gdybyśmy mogli zagrać kilka sparingów, spokojnie potrenować, byłoby łatwiej.

        - Jako ostatni z nowych szansę dostał Eddie Stanford. Dlaczego dopiero teraz?

        - Jako zawodnik, kiedy razem z nim trenowałem, miałem na jego temat troszeczkę inne wyobrażenie niż teraz. Nie wiem dlaczego - może ktoś, np. jego menedżer tak mu podpowiedział - kiedy tylko dostał piłkę, od razu walił długie prostopadłe zagrania. Ta jego gra mi się nie podobała. W destrukcji też nie był za mocny. Ostatnio jednak oglądałem go w rezerwach, w meczach z Mazowszem i Okęciem i okazało się, że teraz gra całkiem inaczej. Dużo biega, szuka piłki, i to mi się podobało. Okazało się, że stanowi alternatywę dla chłopaków z pierwszego składu. Chociaż do Krakowa nie pojechał.

        - Twierdzi Pan, że zawodnicy Legii potrafią grać w piłkę. To w czym problem? W nogach czy głowach?

        - Gdy przychodzi nowy trener zawsze na początku istnieje jakaś bariera. Ja tej bariery uniknąłem, bo jestem stąd. To może być jednak zarówno ogromny plus, jak i minus. Ja z nimi grałem, znam wszystkich świetnie i mam na ich temat ugruntowane zdanie. Nie zaczynali więc u mnie tak całkiem od zera. Choć z drugiej strony jestem w stanie zmienić zdanie. Świadczy o tym przykład Eddiego Stanforda, o którym już wcześniej mówiłem. Możliwe, że jak już wrócę między grających, to z niektórymi nie będę miał tak dobrych układów, jak miałem dotychczas. Wiadomo, że jak kogoś sadza się na ławce, to ten ktoś nie może być zadowolony. Nie mam jednak wyrzutów, że kogoś do składu wezmę czy nie wezmę. Myślę, że zawodnicy zdają sobie sprawę, iż nie robię nikomu na złość. Robię to, by drużyna grała lepiej. Staram się, aby wszystko było jasne. Jeżeli zaistnieje sytuacja, że na jeden mecz biorę zawodnika do "18", a na następny nie, to mu wyjaśniam: nie biorę cię, bo to, to i tamto. Myślę, że się dogadujemy.

        - A czy są zawodnicy, którzy ze względu na zażyłość z Panem mogą być pewni miejsca w pierwszej jedenastce. Mówi się, że kto jak kto, ale taki Marek Jóźwiak u Jacka Zielińskiego zawsze będzie mieć miejsce.

        - Jeżeli uznałbym to za stosowne, nie miałbym najmniejszych oporów, by posadzić Marka na ławce. To dotyczy każdego. Zresztą kiedy znalazłem się z tej drugiej strony, od razu poczułem różnicę. Koledzy nie mówią panie Jacku, ale czuje się, że jest jednak inaczej niż wtedy, gdy byłem tylko piłkarzem. Każdy z nich chce grać lepiej - jedni po to, by trafić do reprezentacji, inni, aby zagrać w europejskich pucharach. Jeżeli do uczciwej pracy dojdą jeszcze odpowiednie wyniki, to mi zaufają. Jeżeli nie, to będzie to moja porażka. Będą mieli rację, uznając, że nie ułatwiłem im tego.

        - Wiadomo, że pierwszym trenerem Legii jest Pan czasowo. A co będzie lepsze - gdy to stanowisko obejmie polski czy zagraniczny szkoleniowiec?

        - Najlepiej, jeżeli obejmie dobry.

        - No, ale poważnie. Zna Pan jakichś dobrych polskich trenerów?

        - Podoba mi się, jak pracuje Jerzy Engel. Także Edward Klejndinst, z nowych Maciej Skorża.

        - A Dariusz Wdowczyk?

        - Na pewno, chociaż zarówno w jego, jak i Skorży przypadku mogę się opierać tylko na opiniach zawodników i na tym, jak grają układane przez nich zespoły.

        - Z zagranicznych w Polsce najbardziej cenionym jest chyba Werner Liczka. I o nim też często mówi się w kontekście Legii.

        - Jest dobry. Obserwowałem, jak pod jego ręką zmieniała się Polonia, jak teraz zmienia się Górnik Zabrze. U niego jest trochę dziwne, że wszyscy zawodnicy, których trenował, mają o nim dobre zdanie. To podejrzane, bo to nigdy tak nie ma.

        - Jednak gdyby miał Pan wybierać - dobry trener polski czy zagraniczny?

        - Oczywiście polski. Ze względów patriotycznych. Jeżeli mamy dwóch dobrych zawodników - polskiego i zagranicznego - to bierzemy polskiego. Dlatego, że myśląc przyszłościowo, powinniśmy promować naszych. Tak samo powinno być z trenerami, bo wśród tych, którzy dostaną szansę, może być kandydat na przyszłego selekcjonera.

        - Co sądzi Pan o zachowaniu Jozefa Chovanca?

        - Ja akurat wierzę Jackowi Bednarzowi. Trener Chovanec mówi teraz, że nie został trenerem Legii z winy klubu. Niby Legia ciągle zmieniała warunki umowy i dlatego tu nie przyjechał pracować. Ale skoro wcześniej zaakceptował warunki, to dlaczego ostatniej nocy przed obiecywanym przyjazdem nagle zmienił zdanie? Jego zarzuty nie trzymają się kupy.

        - Nie był Pan ciekawy Chovanca?

        - Bardzo byłem ciekawy. I nawet dwa razy z nim rozmawiałem. To znaczy trzy, bo jeszcze raz przez telefon. Następnej rozmowy jednak nie będzie.

        - No to co, zostanie Pan tym trenerem na stałe?

        - Dalej chcecie mnie uziemić. Ludzie, ja chcę jeszcze w piłkę pograć. Wagę trzymam. Ostatnio bez rozgrzewki biegałem z zespołem i byłem w czołówce. No, może nie w czołówce, ale w środku stawki na pewno.

        A może stawka nie była za mocna?

        - Ja tego nie powiedziałem.
        << Powrót
        Komentarze
        Komentarze - dodawanie wpisu
        Aby pisać komentarze należy zalogować się.
        Komentarze
        ilość: 
        0
            Twój komentarz może być pierwszy!

        -
      2. News
        rss  
        1
        2
        3
          archiwum
        Roberto Soldado nie zagra na Euro 2012. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, Vicente Del Bosque zdecydował się nie zabrać na turniej napastnika Valencii. W ostatecznej kadrze zabrakło także golkipera Manchesteru United Davida De Gei.
        Selekcjoner reprezentacji Polski, Franciszek Smuda przyznał, że nie było mu łatwo odrzucić z kadry na Euro 2012 trzech zawodników. Nie miał jednak innego wyjścia.
        Znamy już ostateczną kadrę reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy 2012. Zgodnie z przewidywaniami, selekcjoner Franciszek Smuda wykluczył z niej obrońców Tomasza Jodłowca i Kamila Glika oraz napastnika Michała Kucharczyka.
        W towarzyskich meczach rozegranych w nocy z sobotę na niedzielę, zdecydowanie najwięcej bramek padło w starciu Stanów Zjednoczonych ze Szkocją. USA rozgromiło Wyspiarzy zwyciężając aż 5:1.
        Reprezentacja Irlandii podczas mistrzostw Europy 2012, będzie musiała sobie poradzić bez pomocnika Birminham City - Keitha Faheya. Piłkarz doznał kontuzji mięśni i wypadł z kadry na EURO.
        Włosi mogą przestać się martwić o stan zdrowia Giorgio Chielliniego oraz Riccardo Montolivo. Jak wykazały ostatnie badania, obaj piłkarze już w najbliższym czasie będą do dyspozycji selekcjonera Cesare Prandelliego.
        - Z aktualnej drużyny tylko Buffon i Chiellini wygrali Scudetto także w 2006 roku - mówił prezydent Juventusu - Andrea Agnelli, który tym samym zapomniał o Alessandro Del Piero.
        Jak donosi TVN24, Franciszek Smuda już zadecydował, kogo zabraknie w kadrze na mistrzostwa Europy 2012. Selekcjoner skreślił z listy dwóch obrońców i jednego napastnika.
        Obrońca Arsenalu Bacary Sagna uważa, że Robin van Persie zostanie w klubie.
        Selekcjoner reprezentacji Holandii, Bert van Marwijk podał ostateczną kadrę na Euro 2012. Z kadrą pożegnało sie aż 4 piłkarzy.
        Pomocnik Birmingham City, Keith Fahey nie zagra na Euro 2012 z powodu kontuzji.
        Pomocnik Man City i reprezentacji Anglii, Gareth Barry doznał kontuzji pachwiny w meczu z Norwegią i jego występ na Euro 2012 stoi pod znakiem zapytania.
        W kolejnych meczach towarzyskich również nie obyło się bez niespodzianek. Reprezentacja Holandii sensacyjnie przegrała bowiem z Bułgarią 1:2. Niespodziewanie uległa także Turcja.
        Pomocnik Liverpoolu, Alberto Aquilani, może tego lata przejść do włoskiej Fiorentiny. O możliwym transferze poinformował jego menedżer.
        Selekcjoner reprezentacji USA, Jurgen Klinsmann, zachęca swojego podopiecznego, Clinta Dempsey’a, do odejścia z Fulham i gry w klubie, który występuje w europejskich pucharach.
        Osłabiona brakiem piłkarzy FC Barcelona reprezentacja Hiszpanii wygrała 2:0 z Serbią. W najciekawszym spotkaniu natomiast drużyna Niemiec nieoczekiwanie uległa Szwajcarii 3:5.
        Reprezentacja Polski, w towarzyskim meczu piłkarskim, mającym za zadanie jak najlepiej przygotować biało-czerwonych pokonała Słowację 1:0. Tym samym Orły wyrównały dwa rekordy.
        Nie Vincenzo Montella, któremu nie chce pozwolić odejść Catania Calcio, nie Andre Villas Boas, który w niedalekiej przeszłości odmówił AS Roma, a wcześniej prowadził Chelsea i FC Porto, a Zdenek Zeman ma zostać nowym trenerem Giallorossi.
        Chociaż wygrał wraz z Chelsea Londyn Puchar Anglii i przede wszystkim Ligę Mistrzów, to ma odejść. Tymczasowy trener The Blues - Roberto Di Matteo, raczej nie cieszy się zaufaniem Romana Abramowicza.
        Nowym trenerem ACF Fiorentiny, której barw broni Artur Boruc, miał zostać Włoch Claudio Ranieri, ale po stanowczych protestach kibiców, władze Violi zmieniły zdanie.
        Jak poinformował Tomasz Rząsa, Łukasz Fabiański nie zagra na Euro 2012. Polski bramkarz nie zdąży na czas wyleczyć urazu barku.
        Alessandro Del Piero po latach pożegnał się z szeregami Juventusu Turyn i niebawem powinien spróbować swoich sił w innym otoczeniu. Były kapitan Starej Damy przebiera w ofertach.
        Jak donosi La Gazzetta dello Sport, Carlos Dunga jest jednym z kandydatów do objęcia posady szkoleniowca rzymskiego Lazio. Jakiś czas temu ze stanowiska zrezygnował Edoardo Reja.
        Pomocnik Rennes, Yann M'Vila przyznał, że dopiero po Euro 2012 zadecyduje gdzie będzie grał w przyszłym sezonie.
        Trener Red Bull Salzburg Ricardo Moniz znalazł się na celowniku Wigan Atheltic.
        Po tym jak z kadry Francji przed Euro 2012 wypadli Bacary Sagnia i Younes Kaboul, kontuzji doznał także Loic Remy. Napastnik Ol. Marsylia nie zdąży się wykurować na czas turnieju.
        Selekcjoner reprezentacji Anglii, Roy Hodgson uważa, że kontuzjowani ostatnio piłkarze będą gotowi do gry na Euro 2012.
        Jak poinformował agent Brazylijczyka Hulka, piłkarzem zainteresowana jest londyńska Chelsea, ale także inne kluby chciałyby widzieć napastnika u siebie.
        Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem walki na Euro 2012 reprezentacja Polski w towarzyskim spotkaniu sprawdzi formę w konfrontacji ze Słowakami. To starcie może dać wiele w kontekście meczu z Grekami już na turnieju. Słowacy prezentują bowiem zbliżony poziom do zespołu z kraju Hellady.
        Zakończyła się era Josepa Guardioli w Barcelonie. Prezydent klubu, Sandro Rosell w samych superlatywach wypowiadał się na temat byłego już szkoleniowca Blaugrany.
        Barcelona pożegnała Josepa Guardiolę. W piątkowy wieczór Katalończycy sięgnęli po Puchar Króla Hiszpanii, ogrywając Athletic Bilbao.
        Napastnik Liverpoolu, Dirk Kuyt, przyznał, że Hamburg jest zainteresowany sprowadzeniem go w letnim oknie transferowym.
        Pomocnik Liverpoolu, Steven Gerrard, powiedział, że jeśli Roberto Martinez zostanie menedżerem The Reds, to dostanie pełne wsparcie z jego strony.
         09:19 | 
        Lopez w Sevilli
        +
        Bramkarz Villareal, Diego Lopez, po spadku swojego klubu do drugiej ligi, przeszedł do Sevilli.
        Napastnik Rayo Vallecano, Michu, oświadczył, że nie otrzymał żadnej propozycji transferu od klubu z Premier League, ale jest świadomy tego, że latem prawdopodobnie opuści hiszpański klub.
        Mohamed Zidan w przyszłym sezonie nie będzie bronił barw Mainz. Egipcjanin podjął decyzję o zakończeniu współpracy z tym klubem.
        Napastnik Arsenalu Londyn, Nicklas Bendtner, który miniony sezon spędził na wypożyczeniu w Sunderlandzie, powiedział, że jest otwarty na wszelkie propozycje transferu. Wydaje się być niemal pewne, że tego lata Nicklas odejdzie z ekipy The Gunners.
        Selekcjoner reprezentacji Rosji wybrał już 23 zawodników, którzy znaleźli się w kadrze na Euro 2012. Podopieczni Docka Advocaata zmierzą się w grupie z Polską, Grecją i Czechami.
        Za Josepem Guardiolą fantastyczne cztery lata pracy na Camp Nou! Hiszpan zakończył swoją przygodę z ławką trenerską FC Barcelona triumfem w Pucharze Króla Hiszpanii.
        - Juventus jest w dobrych rękach, ale ten zespół nie ma tylko jednego kapitana. Są jeszcze Buffon, Chiellini, Marchisio, Pirlo...wartościowi gracze o wspaniałych charakterach, więc fani mogą spać spokojnie - uspokajał odchodzący z Juventusu Alex Del Piero.
        Juventus FC szuka trenera, który mógłby zastąpić Antonio Conte. Jeśli wina trenera zostanie udowodniona, wówczas tego będzie czekać roczna dyskwalifikacja.
        Reto Ziegler raczej nie wróci do Juventusu. Jego dobra postawa w Fenerbahce ma spowodować, że zostanie w drużynie z Turcji.
        Jak donoszą włoskie media, Robin van Persie w zeszłym tygodniu był widziany w Turynie. To może oznaczać przeprowadzkę Holendra do Stolicy Piemontu.
        Juventus Turyn skorzystał z opcji pierwokupu i pozyskał pełne prawa do karty Martina Caceresa. Urugwajczyk związał się z Bianconeri umową do czerwca 2016 roku.
        Rodrigo Palacio w piątkowy wieczór przeszedł badania pod kątem transferu do Interu Mediolan i związał się z Nerazzurri kontraktem. O pomyślnym zakończeniu transakcji poinformował dyrektor techniczny Interu, Marco Branca.
        Felietony
        Przez wiele osób uważani za troglodytów, chamów i margines – szczególnie przez niektóre kobiety mające się za inteligentne i nowoczesne które myślą, że w dzisiejszym świecie już tylko powinno się siedzieć w pracy lub domu. No i ewentualnie na kocyku pod drzewem zjadając się przepysznymi powidłami zrobionymi przez teściową. Drogie panie! Wasza płeć również bije się za swój klub np. w Rosji.
         Starożytni mieli swoje piramidy, akropole. W średniowieczu były zamki. A my mamy stadiony. To są budowle , prawdziwe monumenty, które pozostaną po naszej epoce. W całym świecie buduje się je na potęgę.
        Przed wyborem selekcjonera był ulubieńcem wielu Polaków. Zapewne większość, a także i ja trzymaliśmy kciuki, aby PZPN tym razem nie nawalił i wybrał odpowiedniego człowieka na to stanowisko. Cel został osiągnięty, ale im bliżej Euro 2012 tym więcej zdobywa wrogów, niż zwolenników. O kim mowa? Oczywiście o Franciszku Smudzie, u którego konsekwencji nie widać za grosz.
        05.04.2012
        Stop nurkom!
        Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie chodzi mi o szeroko komentowane w ostatnim powtórki telewizyjne dla sędziów. Jest o wiele łatwiejszy sposób na odciążenie odpowiedzialności z bark arbitrów, a mianowicie chodzi o tak zwanych „nurków”.
        26.03.2012
        Kat i Bóg?
        Może Picasso jest geniuszem. Może Boruc  jest równie znakomity. Ale co z tego? Tego pierwszego zna cały Świat, a tego drugiego? Może trochę Europy.
        W maju 2004 roku AS Monaco grało w finale Ligi Mistrzów. Co prawda przegrali w nim 0:3 z FC Porto, ale po drodze do niego wyeliminowali PSV Eindhoven, Real Madryt i Chelsea Londyn. Dziś, po niespełna 8 latach, Czerwono-biali walczą o utrzymanie w drugiej lidze francuskiej.
        Chyba każdy zna FC Basel. To taki klub kojarzony przede wszystkim jako etatowy zapychacz grup w Lidze Mistrzów. Na 4 ostatnie edycje Szwajcarzy opuścili tylko jedną. Coś a’la norweski Rosenberg Trondheim, o którym mówiono, że tak naprawdę nikt nie wie skąd się w tej Lidze Mistrzów wziął i po co w niej gra. Wszystko zmieniło się w tym sezonie.
        27.02.2012
        25. minuta
        Kilka minut po ostatnim gwizdku meczu Milan - Juventus przeczytałem komentarz doskonale streszczający wszystko, co działo się na boisku. 90 minut w 9 słowach. Jedno zdanie, a jak celne: smród po tym meczu będzie się jeszcze ciągnął długo.

        -
  1. Serwis Pilka.pl

    © 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone przez portal Pilka.pl. Kopiowanie elementów witryny - zabronione.
    Zaprzyjaźnione serwisy: program tv, moda