1. Serwis piłkarski:  Zarejestruj się !  Przypomnij hasło  |   Dlaczego warto się zarejestrować?
    2. rss
    3. Panel logowania:
    4.  
    1. Ciekawostki

      Fotka dnia

      Polska lepsza od Słowacji
      Komentarze: 0
      archiwum
      Typer
      Kibice
      Redakcja
      Tagi

      winamp pobierz
      wyniki na żywo
      -
      1. Wywiady

        Lacić: Nie boję się nikogo

        Przez półtora roku gry w Grodzisku Wielkopolskim dał się zapamiętać, jako niezwykle solidny, prezentujący równą formę defensor. Swoje walory potwierdza także od początku swojej przygody z Zagłębiem Lubin. Mate Lacić to profesjonalista, który udowadnia trenerowi Ulatowskiemu, że warto na niego stawiać, nawet jeśli przyjdzie mu grać na nowej dla siebie pozycji.

        Czy ktoś musiał Cię namawiać do gry w piłkę?

        - Nikt mnie nie namawiał. Sam zacząłem grać na podwórku, tak jak zresztą każdy młody chłopak. Mieszkałem w centrum Splitu, gdzie piłka jest sportem numer jeden. Kiedy miałem siedem lat, zacząłem grać w drugoligowym klubie NK Split, gdzie była bardzo dobra szkółka. W niej bardzo wiele się nauczyłem.

        Jednak najbardziej znanym klubem z Splicie jest Hajduk. Kibicowałeś mu?

        - Tak, to normalne, żeby kibicować Hajdukowi. To bardzo znany w moim kraju klub.

        A nie marzyłeś, żeby grać właśnie na chwałę tego zespołu?

        - Nie. Byłem zadowolony z gry w NK. Tym bardziej, że na poziomie juniorskim nigdy nie odstawaliśmy od Hajduka. Nasze konfrontacje były zawsze bardzo zacięte, a kończyły się różnymi wynikami. Jeśli graliśmy na własnym boisku, to wygrywaliśmy, zaś na wyjeździe przegrywaliśmy.

        A jak wyglądała Twoja kariera, kiedy już przestałeś by juniorem NK?

        - Miałem wtedy osiemnaście lat i przez pół roku grałem w pierwszym zespole.

        Lecz w końcu wyjechałeś do Niemiec?

        - Tak.

        Dlaczego zdecydowałeś się na taki krok?

        - Wtedy byłem w świetnej formie, grałem nawet lepiej niż teraz. Naprawdę. Miałem więcej siły, więcej również biegałem i miałem lepszą kondycję niż teraz. Menedżerowie szukali właśnie takich piłkarzy jak ja. Zostałem zaproszony do Monachium na testy, to było we wrześniu, a sprawdzian trwał pięć dni. Monachium miało wtedy mocny, pierwszoligowy zespół. Był tam Thomas Hassler, Daniel Borimirov, Flip Tapalović. Mimo, że byłem młody, to zrobiłem bardzo dobre wrażenie i ostatniego dnia trener zakomunikował: - Dobra, w maju przyjedziesz i podpiszemy kontrakt. Myślałem, że chcą się mnie pozbyć, że trener rzucił mi tak na odchodne, ale w maju naprawdę zadzwonili do mnie. W ten sposób pojechałem do Niemiec na medyczne testy, a następnie podpisałem pięcioletni kontrakt.

        Bardzo mnie zastanawia to, co powiedziałeś, mianowicie, że jako osiemnastolatek byłeś lepszym piłkarzem. Dlaczego tak uważasz?

        - Z tych powodów, o których mówiłem przed chwilą. Dziś jestem innym piłkarzem, dużo bardziej doświadczonym. Zapewniam Ciebie jednak, że wtedy byłem bardzo dobry. Nazywali mnie nawet chorwackim Beckenbauerem (śmiech). Ale to już historia, nie ma co do tego wracać.

        Powiedziałeś kiedyś w jednym z wywiadów, że nie miałeś szans na grę w pierwszym składzie TSV. Dlaczego?

        - To prawda, nie miałem raczej szans na wywalczenie miejsca w wyjściowym składzie i tym samym regularną grę. Wówczas TSV miało naprawdę bardzo dobry zespół. Klub walczył nawet o awans do Champions League, ale ostatecznie w decydujących meczach przegrał z angielskim Leeds. Więc w TSV nie grali przypadkowi zawodnicy, w formacji defensywnej również, gdyż zespół miał dobrych stoperów. Niektórzy z nich dalej grają w Bundeslidze. Muszę przyznać, że, niestety, nie dostałem szansy, by się wykazać. Nie chcieli postawić na młodego i niedoświadczonego zawodnika.

        A czy nie było możliwości wypożyczenia Ciebie do innego, nawet drugoligowego, zespołu?

        - Nie, bo TSV miało drugą drużynę, która grała w trzeciej lidze. Poziom tych rozgrywek był wysoki, bo mierzyliśmy się z takimi zespołami jak Karlsruhe, czy Untertaching. Ten drugi klub dwa lata później grał już w Bundeslidze. My też mieliśmy niezły zespół i tam cały rok grałem. Niestety, spadliśmy do czwartej ligi, zaś następny sezon spędziłem więc w jeszcze niższej lidze.

        Żałujesz, że przez dwa lata przebywałeś w Monachium?

        - Nie, ponieważ w moim odczuciu to nie był stracony czas. Miałem okazję trenować z bardzo dobrymi zawodnikami. Ćwiczyłem z Borymirovem czy Hasslerem. Trenowałem z pierwszą drużyną, a grałem w drugiej. Dużo mi dały zajęcia z tym zespołem.

        Jak dalej potoczyła się Twoja kariera? Wróciłeś do kraju?

        - Tak, konkretnie do Rijeki, gdzie grałem w zespole HNK. Później znowu wyjechałem, tym razem do Bośni i Hercegowiny do NK Siroki Brijeg. Bardzo mile wspominam ten czas, gdyż reprezentowałem barwy naprawdę dobrego i świetnie zorganizowanego klubu. Zdobyliśmy nawet mistrzostwo Bośni. Jednak jakiś czas później zdecydowałem się na przeprowadzkę do Izraela, do Maccabi Netanya.

        Dlaczego zdecydowałeś się odejść z NK Siroki, skoro mieliście wyniki i podobała Ci się organizacja?

        - Zdecydowałem się na taki krok, ponieważ w Izraelu można było dużo zarobić.

        W Izraelu grałeś kilka miesięcy. Nie było szans, żeby zakotwiczyć na dłużej?

        - Raczej nie. Izrael to inni ludzie i inna kultura od tej, którą znamy. Jedzenie jest wyśmienite, pogoda przepiękna, lecz mentalność mieszkańców jest trudna do zrozumienia. W Maccabi początkowo miałem miejsce w składzie. Dobrze wypadłem w grach kontrolnych i cieszyłem się zaufaniem szkoleniowca. Jednak po czwartym meczu ligowym wypadłem ze składu z powodu kontuzji i wówczas trener odsunął mnie od druzyny.

        To właśnie z Maccabi trafiłeś do Polski. Kto cię namówił do skorzystania z oferty Groclinu Grodzisk Wielkopolski?

        - Zdecydowałem się wziąć udział w testach, a po nich do podpisania kontraktu przekonał mnie trener Lic�ka. Wcześniej polecił mnie jakiś menedżer z Chorwacji, który współpracował z klubem z Grodziska. Groclin przebywał akurat na zgrupowaniu w Turcji, trafiłem na nie i zagrałem w trzech meczach. W ogóle sytuacja była analogiczna do tej, po której trafiłem do Zagłębia. Te wydarzenia łączy nawet to, że obie drużyny przebywały w hotelu Kremlin Palace (śmiech). Z Groclinem podpisałem półtoraroczny kontrakt, czyli tak jak w Lubinie.

        Jak wspominasz czas spędzony w Grodzisku?

        - Uważam, że to bardzo dobry okres. Jestem zadowolony z osiągniętych z zespołem wyników - zdobyliśmy dwa puchary, a ja grałem prawie we wszystkich meczach. Jednak, jak już mówiłem jak ostatnim razem, niepoważnie mnie potraktowano i musiałem odejść.

        Przypomnisz o co dokładnie chodziło?

        - Władze klubu chciały przedłużyć ze mną wygasający kontrakt, ale jednocześnie obniżyć moją pensję. Dla mnie to było zupełnie niezrozumiałe. Decyzja była dla mnie tym dziwniejsza, że miałem przecież najwięcej meczów rozegranych spośród wszystkich zawodników. Jednak takie warunki mi przedstawiono, a o wysokości kontraktu zadecydował Pan Zbigniew Drzymała, bez którego wiedzy i akceptacji nic w klubie nie przejdzie. Uznałem, że skoro tak postępuje się z 27-letnim, podstawowym piłkarzem, to znaczy, że go się nie szanuje. Nie mam 20 lat, by godzić się na coś takiego, więc w ten sposób skończyła się moja przygoda z Grodziskiem. Interesowała się mną jeszcze Polonia Bytom, ale zaproponowali mi słabe warunki. Tak więc ostatecznie jesienią nie grałem nigdzie. Przez ten czas przebywałem w Monachium i trenowałem z drugim zespołem TSV 1860. Regularnie brałem udział w zajęciach, ale nie miałem możliwości występów w meczach ligowych.

        Co zadecydowało, że trafiłeś do Zagłębia Lubin?

        - Właściwie to był przypadek. Przebywałem akurat w Turcji na obozie przygotowawczym z ukraińskim pierwszoligowcem, Tawriją Symferopol. Trenowałem z nimi, a w międzyczasie dogadałem się z w sprawie warunków kontraktu. Chciałem po powrocie ze zgrupowania podpisać z Tawriją umowę. Jednak w ostatniej chwili zadzwonił do mnie dyrektor sportowy Zagłębia i powiedział, że ma inny kontrakt dla mnie.

        Czy ktoś pomagał Tobie w nawiązaniu kontaktu z przedstawicielami mistrza Polski?

        - Całą moją przeprowadzkę pilotowałem sam. Wprawdzie testy w Tawriji Symferopol załatwił mi dyrektor sportowy Groclinu, Jerzy Kopa, ale podpisanie kontraktu z Zagłębiem odbyło się już bez jego udziału. Akurat Tawrija mieszkała w tym samym hotelu, co lubinianie, więc spotkałem pewnego razu trenera Ulatowskiego. Szkoleniowiec pamiętał mnie z moich występów w Groclinie, zatem trochę pogadaliśmy. W trakcie rozmowy trener powiedział mi, że potrzebuje stopera i spytał się mnie, czy jestem zainteresowany. Dzień przed podpisaniem umowy z Ukraińcami zadzwonił do mnie Jakub Jarosz, dyrektor sportowy Zagłębia, proponując oficjalnie grę w Lubinie. Zadecydowałem, że zwiążę się z Zagłębiem.

        Wybrałeś zespół z polskiej ligi, co biorąc pod uwagę, że liga ukraińska wydaje się być mocniejsza, jest dość dziwne...

        - Niby tak, ale w Polsce już byłem, grałem w waszej lidze i nie uważam, żeby była taka słaba. Moim zdaniem, jest tu podobny poziom do tego, który panuje na Ukrainie. Tam są dwa mocniejsze kluby, Dinamo Kijów i Szachtar Donieck, a pozostałe reprezentują taki sam poziom, jak zespoły w Polsce. Takie jest moje zdanie. Nie bez znaczenia było jednak to, że półtora roku spędziłem w Groclinie. Ten okres, który wspominam miło, zaważył na mojej decyzji.

        Grałeś w naszym kraju przez półtora roku, teraz znów występujesz w Orange Ekstraklasie. Co możesz powiedzieć o Polsce?

        - Podoba mnie się tutaj, tym bardziej, że czuję się w Polsce bardzo dobrze. Ludzie są podobni do Chorwatów, a to pewnie z tego względu, że łączy nas słowiańska kultura. Praktycznie nie istnieje dla mnie bariera językowa, bo wszystko rozumiem, choć czasem trudno mi coś powiedzieć. Nie spocząłem jednak na laurach i ciągle się uczę języka. W Polsce czuję się jak w domu!

        A co Cię w Polsce najbardziej zaskoczyło?

        - Nie, raczej nic mnie nie zaskoczyło. Od początku mi się spodobało, bo kiedy tylko trafiłem do Grodziska, grałem, a to jest dla piłkarza najważniejsze. Zupełnie inaczej patrzy się na otoczenie, gdy co mecz zasiada się na ławce rezerwowych. Cieszę się jednak, że to mnie ominęło.

        Okazuje się, że jesteś dobrym piłkarzem, bo mimo sporej konkurencji, wywalczyłeś sobie miejsce w składzie Zagłębia. Co miało na to wpływ?

        - Zawsze zasuwam na treningach na sto procent swoich możliwości, to na pewno ma znaczenie. A poza tym w pierwszym meczu wygraliśmy 1:0, zdobywając cenne trzy punkty, a trener powiedział, że jest ze mnie zadowolony. W następnym spotkaniu znowu zagrałem i myślę, że nie zawiodłem.

        W wygranym meczu z Bełchatowem asystowałeś przy bramce, którą zdobył Robert Kolendowicz. To było przemyślane, piękne podanie, czy raczej przypadek?

        - Nie, to nie był przypadek, bo widziałem, że on jest przygotowany do sprintu. Co więc miałem zrobić? Zagrałem do kolegi, a Robert wyszedł sam na sam i strzelił decydującą o losach spotkania bramkę.

        W kolejnym meczu ligowym z Lechem Poznań zagrałeś na lewej obronie. Miałeś już kiedyś okazję występować jako boczny defensor?

        - Nie, mecz z Lechem był pod tym względem dla mnie debiutem.

        Jak zatem zareagowałeś, kiedy trener powiedział, że zagrasz na lewej obronie?

        - Powiedziałem szkoleniowcowi: trenerze, ja mogę nawet stanąć w bramce, jeśli trener chce! (śmiech) Dla mnie liczy się dobro zespołu. Jeśli mogę drużynie pomóc, nawet grając na nietypowej dla siebie pozycji, to staram się to robić. Trener Ulatowski powiedział, że mam koncentrować się na grze w defensywie, a jeśli nadarzy się okazja, to uaktywniać się w grze ofensywnej. Myślę, że go nie zawiodłem.

        Jako lewy obrońca grałeś na Marcina Zająca, czołowego zawodnika Lecha Poznań. Miałeś w związku z tym jakieś obawy?

        - Znam Marcina jeszcze z Groclinu, gdyż graliśmy przez jakiś czas razem. Dzięki temu wiem na co go stać. Wiem jednak, jak sobie z nim radzić. To zawodnik bazujący na swojej wrodzonej szybkości. Lecz kiedy obrońca jest blisko pomocnika, to on nie ma szans, żeby się rozpędzić. Tak właśnie starałem się przeciwko niemu grać i źle to nie wyglądało. Przed meczem mówiłem, że nie boję się żadnego z piłkarzy Lecha. Nie są to jakieś przechwałki. W polskiej lidze nie ma zawodnika, którego bym się obawiał.

        A gra którego zawodnika z polskiej ligi zrobił na Tobie największe wrażenie?

        - Kiedy grałem w Grodzisku, wtedy Michał Chałbiński był takim piłkarzem, na którego trzeba było szczególnie uważać. Także Piotr Włodarczyk był trudny do upilnowania. Proszę mnie jednak źle nie zrozumieć. To nie jest tak, że oni są moimi kolegami, a ja chcę im się przypodobać. Kiedy graliśmy z Legią, to Włodarczyk był takim nieprzyjemnym zawodnikiem. Do tych dwóch nazwisk dopiszę jeszcze Matusiaka, no i Ujka. Ten gracz Bełchatowa jest wyjątkowo silny, walczy też łokciami, co nie jest specjalnie przyjemne. Ale piłka jest grą zespołową i liczy się to, jak prezentuje się cała jedenastka.

        Masz dwadzieścia siedem lat. Jesteś zadowolony z tego, jak dotychczas przebiega Twoja kariera?

        - Jestem, choć zawsze może być lepiej i mam właśnie taką nadzieję, że w moim przypadku będzie podobnie. Obecnie chcę osiągnąć dobry wynik z Zagłębiem. Oczywiście, każdy zawodnik z polskiej ligi ma cel, żeby grać na Zachodzie i ja nie jestem w tym odosobniony. Niemniej jednak dla mnie najważniejsze jest to, co mnie czeka niebawem. W sobotę gramy z Odrą Wodzisław, później czeka nas starcie z Legią i właśnie na tych przeciwnikach się koncentruję.

        Jak ocenisz losowanie grup na Mistrzostwa Europy? W jednej grupie spotkały się Chorwacja z Polską...

        - Jest to bardzo ciężka grupa, bo jeszcze zagrają w niej Niemcy. Austria wydaje się być słaba, ale trzeba pamiętać, że będzie grała na swoich boiskach. Jako Chorwat mówię, że Chorwacja awansuje (śmiech).

        A co możesz powiedzieć o reprezentacji Chorwacji?

        - Myślę, że to silna drużyna, co udowodniła w kwalifikacjach, w których poradzili sobie z Anglią, Rosją czy Izraelem. Chorwacja ma teraz najlepszy, prócz roku 1998, zespół w swojej historii. Mamy bardzo dobrą drużynę, wszyscy piłkarze to najwyższa światowa półka, grający w czołowych europejskich klubach.

        Ivica Olić powiedział, że obecna kadra Chorwacji jest mocniejsza od tej z 1998 roku. Czy Ty przychylasz się do tej opinii?

        - Ja tak nie uważam, bo tam grała najlepsza generacja chorwackiej piłki. Boban, Asanović, Boksić, Suker, Prosinecki, oni grali w Realu, Juvetusie czy Barcelonie. A jak trafiasz do tych zespołów, to znaczy, że jesteś najlepszy na świecie. Zawodnikom z obecnej kadry jeszcze trochę do klasy dawnych gwiazdorów brakuje.

        W Waszej reprezentacji z powodu groźnej kontuzji nie zagra napastnik Eduardo da Silva. Czy to duża strata?

        - Tak, bo w tej chwili to najlepszy chorwacki napastnik. Szkoda, że doznał kontuzji, ale ma go kto zastąpić. Są inni, głodni gry piłkarze i myślę, że tą lukę da się jednak wypełnić.

        Czy duży sukces na EURO jest w Waszym zasięgu?

        - Hmmm... Zawsze kiedy Chorwacja jedzie na dużą imprezę, to u nas w kraju mówi się, że powalczymy o czołowe lokaty, że może nawet wygramy główne trofeum. Panuje ogólna euforia. Na Mistrzostwach Świata w Niemczech też mieliśmy sprawić dużą niespodziankę, a tymczasem odpadliśmy w rozgrywkach grupowych. Do dalszych gier awansowała Brazylia i Australia. Choć trzeba przyznać, że teraz mamy bardzo dobry zespół i wszystko jest możliwe. Nawet jeśli dojdziemy do półfinału, to będzie bardzo dobry wynik. Jako ciekawostkę powiem Tobie, że całkiem niedawno czytałem w jakiejś chorwackiej gazecie wywiad z wróżką. Przewidziała ona, że w półfinale zagramy z Portugalią, zaś Włochy chyba z Francją. Do finału, jej zdaniem, awansuje Portugalia i Włosi. Dla mnie to oczywiście wyłącznie rozrywka, nie traktuję tej wróżby poważnie. Wszystko zweryfikuje boisko.

        Na koniec jeszcze wyjaśnimy jedną kwestię. Jak dogadujesz się ze Sretenem Sretenoviciem. Pytam, ponieważ on jest Serbem, Ty zaś jesteś Chorwatem. To dwa, jakby nie patrzeć skonfliktowane ze sobą kraje...

        - W naszych kontaktach nie ma żadnej sensacji. Dogadujemy się bez problemu, bo chorwacki i serbski są podobne. Czasem mówię do niego po polsku, zwłaszcza w trakcie meczu, gdyż gram w Polsce, więc tym językiem posługuje się na boisku. Wtedy na mnie dziwnie patrzy (śmiech). Uważam jednak, że Sreten to nie tylko dobry zawodnik, ale też dobry człowiek.

        A to, że on jest Serbem Tobie nie przeszkadza?

        - Konflikt zbrojny między Serbią a Chorwacją trwał, kiedy ja byłem jeszcze bardzo młody. A teraz nie patrzę na to w taki sposób. Poza tym, mam dziewczynę, która też jest Serbką, więc jak mogę inaczej zachować się przy Sretenie? Człowiek jest dla mnie człowiekiem, nie patrzę kto wyznaje jaką religię. Mam bardzo dobrych kolegów Serbów, którzy są muzułmanami i do nich odnoszę się tak samo, jak do przedstawicieli innych nacji, czy wyznających inną religię.

        A z kim najbliżej trzymasz się w drużynie Zagłębia?

        - Oczywiście ze Sretenem!
        << Powrót
        Komentarze
        Komentarze - dodawanie wpisu
        Aby pisać komentarze należy zalogować się.
        Komentarze
        ilość: 
        0
            Twój komentarz może być pierwszy!

        -
      2. News
        rss  
        1
        2
        3
          archiwum
        Roberto Soldado nie zagra na Euro 2012. Selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, Vicente Del Bosque zdecydował się nie zabrać na turniej napastnika Valencii. W ostatecznej kadrze zabrakło także golkipera Manchesteru United Davida De Gei.
        Selekcjoner reprezentacji Polski, Franciszek Smuda przyznał, że nie było mu łatwo odrzucić z kadry na Euro 2012 trzech zawodników. Nie miał jednak innego wyjścia.
        Znamy już ostateczną kadrę reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy 2012. Zgodnie z przewidywaniami, selekcjoner Franciszek Smuda wykluczył z niej obrońców Tomasza Jodłowca i Kamila Glika oraz napastnika Michała Kucharczyka.
        W towarzyskich meczach rozegranych w nocy z sobotę na niedzielę, zdecydowanie najwięcej bramek padło w starciu Stanów Zjednoczonych ze Szkocją. USA rozgromiło Wyspiarzy zwyciężając aż 5:1.
        Reprezentacja Irlandii podczas mistrzostw Europy 2012, będzie musiała sobie poradzić bez pomocnika Birminham City - Keitha Faheya. Piłkarz doznał kontuzji mięśni i wypadł z kadry na EURO.
        Włosi mogą przestać się martwić o stan zdrowia Giorgio Chielliniego oraz Riccardo Montolivo. Jak wykazały ostatnie badania, obaj piłkarze już w najbliższym czasie będą do dyspozycji selekcjonera Cesare Prandelliego.
        - Z aktualnej drużyny tylko Buffon i Chiellini wygrali Scudetto także w 2006 roku - mówił prezydent Juventusu - Andrea Agnelli, który tym samym zapomniał o Alessandro Del Piero.
        Jak donosi TVN24, Franciszek Smuda już zadecydował, kogo zabraknie w kadrze na mistrzostwa Europy 2012. Selekcjoner skreślił z listy dwóch obrońców i jednego napastnika.
        Obrońca Arsenalu Bacary Sagna uważa, że Robin van Persie zostanie w klubie.
        Selekcjoner reprezentacji Holandii, Bert van Marwijk podał ostateczną kadrę na Euro 2012. Z kadrą pożegnało sie aż 4 piłkarzy.
        Pomocnik Birmingham City, Keith Fahey nie zagra na Euro 2012 z powodu kontuzji.
        Pomocnik Man City i reprezentacji Anglii, Gareth Barry doznał kontuzji pachwiny w meczu z Norwegią i jego występ na Euro 2012 stoi pod znakiem zapytania.
        W kolejnych meczach towarzyskich również nie obyło się bez niespodzianek. Reprezentacja Holandii sensacyjnie przegrała bowiem z Bułgarią 1:2. Niespodziewanie uległa także Turcja.
        Pomocnik Liverpoolu, Alberto Aquilani, może tego lata przejść do włoskiej Fiorentiny. O możliwym transferze poinformował jego menedżer.
        Selekcjoner reprezentacji USA, Jurgen Klinsmann, zachęca swojego podopiecznego, Clinta Dempsey’a, do odejścia z Fulham i gry w klubie, który występuje w europejskich pucharach.
        Osłabiona brakiem piłkarzy FC Barcelona reprezentacja Hiszpanii wygrała 2:0 z Serbią. W najciekawszym spotkaniu natomiast drużyna Niemiec nieoczekiwanie uległa Szwajcarii 3:5.
        Reprezentacja Polski, w towarzyskim meczu piłkarskim, mającym za zadanie jak najlepiej przygotować biało-czerwonych pokonała Słowację 1:0. Tym samym Orły wyrównały dwa rekordy.
        Nie Vincenzo Montella, któremu nie chce pozwolić odejść Catania Calcio, nie Andre Villas Boas, który w niedalekiej przeszłości odmówił AS Roma, a wcześniej prowadził Chelsea i FC Porto, a Zdenek Zeman ma zostać nowym trenerem Giallorossi.
        Chociaż wygrał wraz z Chelsea Londyn Puchar Anglii i przede wszystkim Ligę Mistrzów, to ma odejść. Tymczasowy trener The Blues - Roberto Di Matteo, raczej nie cieszy się zaufaniem Romana Abramowicza.
        Nowym trenerem ACF Fiorentiny, której barw broni Artur Boruc, miał zostać Włoch Claudio Ranieri, ale po stanowczych protestach kibiców, władze Violi zmieniły zdanie.
        Jak poinformował Tomasz Rząsa, Łukasz Fabiański nie zagra na Euro 2012. Polski bramkarz nie zdąży na czas wyleczyć urazu barku.
        Alessandro Del Piero po latach pożegnał się z szeregami Juventusu Turyn i niebawem powinien spróbować swoich sił w innym otoczeniu. Były kapitan Starej Damy przebiera w ofertach.
        Jak donosi La Gazzetta dello Sport, Carlos Dunga jest jednym z kandydatów do objęcia posady szkoleniowca rzymskiego Lazio. Jakiś czas temu ze stanowiska zrezygnował Edoardo Reja.
        Pomocnik Rennes, Yann M'Vila przyznał, że dopiero po Euro 2012 zadecyduje gdzie będzie grał w przyszłym sezonie.
        Trener Red Bull Salzburg Ricardo Moniz znalazł się na celowniku Wigan Atheltic.
        Po tym jak z kadry Francji przed Euro 2012 wypadli Bacary Sagnia i Younes Kaboul, kontuzji doznał także Loic Remy. Napastnik Ol. Marsylia nie zdąży się wykurować na czas turnieju.
        Selekcjoner reprezentacji Anglii, Roy Hodgson uważa, że kontuzjowani ostatnio piłkarze będą gotowi do gry na Euro 2012.
        Jak poinformował agent Brazylijczyka Hulka, piłkarzem zainteresowana jest londyńska Chelsea, ale także inne kluby chciałyby widzieć napastnika u siebie.
        Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem walki na Euro 2012 reprezentacja Polski w towarzyskim spotkaniu sprawdzi formę w konfrontacji ze Słowakami. To starcie może dać wiele w kontekście meczu z Grekami już na turnieju. Słowacy prezentują bowiem zbliżony poziom do zespołu z kraju Hellady.
        Zakończyła się era Josepa Guardioli w Barcelonie. Prezydent klubu, Sandro Rosell w samych superlatywach wypowiadał się na temat byłego już szkoleniowca Blaugrany.
        Barcelona pożegnała Josepa Guardiolę. W piątkowy wieczór Katalończycy sięgnęli po Puchar Króla Hiszpanii, ogrywając Athletic Bilbao.
        Napastnik Liverpoolu, Dirk Kuyt, przyznał, że Hamburg jest zainteresowany sprowadzeniem go w letnim oknie transferowym.
        Pomocnik Liverpoolu, Steven Gerrard, powiedział, że jeśli Roberto Martinez zostanie menedżerem The Reds, to dostanie pełne wsparcie z jego strony.
         09:19 | 
        Lopez w Sevilli
        +
        Bramkarz Villareal, Diego Lopez, po spadku swojego klubu do drugiej ligi, przeszedł do Sevilli.
        Napastnik Rayo Vallecano, Michu, oświadczył, że nie otrzymał żadnej propozycji transferu od klubu z Premier League, ale jest świadomy tego, że latem prawdopodobnie opuści hiszpański klub.
        Mohamed Zidan w przyszłym sezonie nie będzie bronił barw Mainz. Egipcjanin podjął decyzję o zakończeniu współpracy z tym klubem.
        Napastnik Arsenalu Londyn, Nicklas Bendtner, który miniony sezon spędził na wypożyczeniu w Sunderlandzie, powiedział, że jest otwarty na wszelkie propozycje transferu. Wydaje się być niemal pewne, że tego lata Nicklas odejdzie z ekipy The Gunners.
        Selekcjoner reprezentacji Rosji wybrał już 23 zawodników, którzy znaleźli się w kadrze na Euro 2012. Podopieczni Docka Advocaata zmierzą się w grupie z Polską, Grecją i Czechami.
        Za Josepem Guardiolą fantastyczne cztery lata pracy na Camp Nou! Hiszpan zakończył swoją przygodę z ławką trenerską FC Barcelona triumfem w Pucharze Króla Hiszpanii.
        - Juventus jest w dobrych rękach, ale ten zespół nie ma tylko jednego kapitana. Są jeszcze Buffon, Chiellini, Marchisio, Pirlo...wartościowi gracze o wspaniałych charakterach, więc fani mogą spać spokojnie - uspokajał odchodzący z Juventusu Alex Del Piero.
        Juventus FC szuka trenera, który mógłby zastąpić Antonio Conte. Jeśli wina trenera zostanie udowodniona, wówczas tego będzie czekać roczna dyskwalifikacja.
        Reto Ziegler raczej nie wróci do Juventusu. Jego dobra postawa w Fenerbahce ma spowodować, że zostanie w drużynie z Turcji.
        Jak donoszą włoskie media, Robin van Persie w zeszłym tygodniu był widziany w Turynie. To może oznaczać przeprowadzkę Holendra do Stolicy Piemontu.
        Juventus Turyn skorzystał z opcji pierwokupu i pozyskał pełne prawa do karty Martina Caceresa. Urugwajczyk związał się z Bianconeri umową do czerwca 2016 roku.
        Rodrigo Palacio w piątkowy wieczór przeszedł badania pod kątem transferu do Interu Mediolan i związał się z Nerazzurri kontraktem. O pomyślnym zakończeniu transakcji poinformował dyrektor techniczny Interu, Marco Branca.
        Felietony
        Przez wiele osób uważani za troglodytów, chamów i margines – szczególnie przez niektóre kobiety mające się za inteligentne i nowoczesne które myślą, że w dzisiejszym świecie już tylko powinno się siedzieć w pracy lub domu. No i ewentualnie na kocyku pod drzewem zjadając się przepysznymi powidłami zrobionymi przez teściową. Drogie panie! Wasza płeć również bije się za swój klub np. w Rosji.
         Starożytni mieli swoje piramidy, akropole. W średniowieczu były zamki. A my mamy stadiony. To są budowle , prawdziwe monumenty, które pozostaną po naszej epoce. W całym świecie buduje się je na potęgę.
        Przed wyborem selekcjonera był ulubieńcem wielu Polaków. Zapewne większość, a także i ja trzymaliśmy kciuki, aby PZPN tym razem nie nawalił i wybrał odpowiedniego człowieka na to stanowisko. Cel został osiągnięty, ale im bliżej Euro 2012 tym więcej zdobywa wrogów, niż zwolenników. O kim mowa? Oczywiście o Franciszku Smudzie, u którego konsekwencji nie widać za grosz.
        05.04.2012
        Stop nurkom!
        Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie chodzi mi o szeroko komentowane w ostatnim powtórki telewizyjne dla sędziów. Jest o wiele łatwiejszy sposób na odciążenie odpowiedzialności z bark arbitrów, a mianowicie chodzi o tak zwanych „nurków”.
        26.03.2012
        Kat i Bóg?
        Może Picasso jest geniuszem. Może Boruc  jest równie znakomity. Ale co z tego? Tego pierwszego zna cały Świat, a tego drugiego? Może trochę Europy.
        W maju 2004 roku AS Monaco grało w finale Ligi Mistrzów. Co prawda przegrali w nim 0:3 z FC Porto, ale po drodze do niego wyeliminowali PSV Eindhoven, Real Madryt i Chelsea Londyn. Dziś, po niespełna 8 latach, Czerwono-biali walczą o utrzymanie w drugiej lidze francuskiej.
        Chyba każdy zna FC Basel. To taki klub kojarzony przede wszystkim jako etatowy zapychacz grup w Lidze Mistrzów. Na 4 ostatnie edycje Szwajcarzy opuścili tylko jedną. Coś a’la norweski Rosenberg Trondheim, o którym mówiono, że tak naprawdę nikt nie wie skąd się w tej Lidze Mistrzów wziął i po co w niej gra. Wszystko zmieniło się w tym sezonie.
        27.02.2012
        25. minuta
        Kilka minut po ostatnim gwizdku meczu Milan - Juventus przeczytałem komentarz doskonale streszczający wszystko, co działo się na boisku. 90 minut w 9 słowach. Jedno zdanie, a jak celne: smród po tym meczu będzie się jeszcze ciągnął długo.

        -
  1. Serwis Pilka.pl

    © 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone przez portal Pilka.pl. Kopiowanie elementów witryny - zabronione.
    Zaprzyjaźnione serwisy: program tv, moda