Mam jakieś marzenia
Oto zapis wywiadu jaki przeprowadził dziennikarz dziennika "Rzeczpospolita" - Stefan Szczepłek z Sebastianem Milą.
Rz: Podoba się panu gra polskiej reprezentacji?
SEBASTIAN MILA: Podoba mi się to, że atmosfera na zgrupowaniach kadry jest coraz lepsza. Trener już chyba zakończył okres prób z różnymi zawodnikami, została w miarę stabilna grupa, która zżywa się ze sobą, tworzy jakąś więź, zwyczaje. Mam nadzieję, że będzie to się przenosiło na boisko i wtedy będziemy grać lepiej, skuteczniej.
Dość długo to już trwa. Eliminacje jeszcze się nie rozpoczęły, a na pytanie, jakie mamy w nich szanse, coraz więcej ludzi odpowiada, że niewielkie.
Mam nadzieję, że to się zmieni. Nasz problem polega na tym, że kiedy już jest grupa zawodników, na którą postawił trener, to teraz musimy się zgrywać, próbować różnych ustawień. Takie mecze jak z Irlandią, Grecją czy Szwecją po to właśnie są. Przeciw Irlandii zagraliśmy bardzo ofensywnie, a mimo to nie udało się nam strzelić bramki. Myślę, że gdyby padła, oceny kibiców i dziennikarzy nie byłyby tak surowe.
Do kiedy ma pan kontrakt z Groclinem?
Do czerwca 2006 roku.
I zostanie pan do tego czasu w Grodzisku?
Bardzo bym chciał wyjechać do zagranicznego klubu, ale może to być trudne, ponieważ Groclin wyznaczył za mnie cenę 2 miliony euro. To wielka kwota. Boję się, że tyle nikt nie będzie chciał na mnie wydać. Jeśli rzeczywiście się nie uda, zostanę w Grodzisku i będę grał najlepiej, jak potrafię. Bez żadnych demonstracji. Spotkało mnie w Grodzisku tyle dobrego, że nie mam powodów do narzekań.
To może warto zostać. Ludzie pana znają, lubią, młodzi chłopcy marzą o tym, żeby grać jak pan. Widziałem takich, którzy na swoich bawełnianych koszulkach mają flamastrem napisane "Mila".
Mnie to bardzo cieszy, ale i ja mam jakieś marzenia. Skoro już jest tak, jak pan mówi, komuś się moja gra podoba, czytam o sobie, że jestem niezły, wbijam bramkę Seamanowi i kibice w Manchesterze biją mi brawo, to chciałbym sprawdzić się w innych, trudniejszych warunkach. Nie wiem, czy gdzieś na Zachodzie miałbym taką samą opinię jak tu, ale dopóki nie wyjadę z Grodziska, dopóty się nie przekonam. A gdyby jeszcze nie udało się Groclinowi zagrać o Puchar UEFA, to do pokazania się w Europie zostałaby mi tylko reprezentacja. To wielka sprawa, ale niewiele meczów.
Gdzie by pan chciał grać?
Tam, gdzie mógłbym się rozwijać. Nie chodzi wyłącznie o pieniądze, jak wielu myśli. W Grodzisku prezes dobrze mi płaci, zresztą wysyłam te pieniądze rodzicom. Zainteresowany mną był Spartak Moskwa. Tam są dobre warunki, poziom chyba też lepszy niż u nas, wielu piłkarzy na pewno lepszych ode mnie. Ale na wschodzie nie zagram, bo to akurat moim marzeniem nie jest. Chciałbym grać w takiej lidze, w której są znani zawodnicy. Mój przyjaciel Grzesiek Rasiak będzie teraz mógł w lidze włoskiej zmierzyć się z najlepszymi obrońcami. Gdybym wiedział, że dziś gram na przykład przeciw Maldiniemu, to stawałbym na głowie. A w lidze rosyjskiej przeciw komu miałbym grać?
A gdyby zgłosił się taki klub jak Nijmegen? Z dobrej ligi, ale nie za mocny?
Moje marzenia są typowe dla każdego młodego piłkarza - Francja, Anglia, Hiszpania, Włochy. Wtedy mógłbym powiedzieć, że marzenia się spełniły. Jeśli ktoś stamtąd powiedziałby mi - chcemy, żebyś u nas zagrał, zależy nam na tobie, to bym się nie zastanawiał ani chwili. Bo właśnie coś takiego, świadomość, że ktoś dobry coś we mnie widzi, docenia mnie, wierzy we mnie, to jest właśnie to marzenie, utwierdzenie, że nie jest się ostatnim. Reszta zależy ode mnie. Kiedy mam marzyć, jak nie teraz, mając niewiele ponad 20 lat.
W tych krajach ma pan zapewne jakieś ulubione kluby...
Może inaczej. Lubię futbol angielski, bo to jest zawsze magia. Mówię po angielsku, chociaż nie jestem pewien, czy Anglik mnie zrozumie. Przeczytałem już w tym języku trzy czwarte biografii Davida Beckhama. Kiedy byłem młodszy, pojechałem na wakacje do Anglii. Pracowałem na czarno przez kilka tygodni w sklepie ze skórami. Trochę więc angielskiego liznąłem. Hiszpańskiego nie, ale tam też mógłbym grać.
Czy nie ma wrażenia, że to, co jesienią działo się w Grodzisku, może się już nigdy nie powtórzyć? Takiej atmosfery już nie będzie?
Na pewno nie jest to ten sam zespół, z którym graliśmy przeciw Hercie czy Manchesterowi. Odszedł Andrzej Niedzielan, Grzesiek Rasiak, Tomek Wieszczycki. Ich miejsca zajęli inni i trzeba czasu, żeby stworzyć nową paczkę dobrze się rozumiejących kolegów. Jak w reprezentacji. To nie jest takie proste, wymaga czasu i spełnienia wielu warunków. W tak dobrze zorganizowanym klubie jak Groclin to się powinno powtórzyć, ale kiedy i kto wtedy będzie w drużynie - tego nie wiem. Może niedługo i jeszcze ze mną.
<< Powrót