Marek Saganowski : "Zawsze daję z siebie wszystko"
- Spotkania w Niemczech są zawsze doskonałą okazją do promocji? Dlatego widzieliśmy tak aktywnego Marka Saganowskiego?
- Pyta pan w kontekście pierwszego meczu z Turcją? Nie przyjechało wtedy do Bielska kilku powołanych zawodników, ale to mnie się najwięcej oberwało. Być może dlatego, że byłem najstarszym zawodnikiem w kadrze. Naprawdę leczyłem kontuzję i nie chcę już się z tego tłumaczyć.
Wracając do pytania...
- Zawsze daję z siebie wszystko. Nie wybieram sobie meczów, w których bardziej lub mniej się angażuję.
Propozycje z Zachodu zatem padły?
- Grałem już za granicą. Kariery wtedy nie zrobiłem, bo byłem za młody. Chętnie bym spróbował jeszcze raz, ale na razie żadnych konkretów nie było. Poza tym na Łazienkowskiej mam ważny kontrakt do 2006 roku.
Obrusza się pan na stwierdzenie, że nie był to drugi, tylko "któryś" tam garnitur Niemców.
- Tak, bo w Polsce zawsze jest tak samo. Jak wygramy, to tylko dlatego, że przeciwnicy byli wyjątkowo słabi. Kiedy przegramy, to znaczy, że nam się nie chciało, albo że jesteśmy nieudacznikami i przeszliśmy obok gry. Moim zdaniem była to całkiem przyzwoita i silna niemiecka reprezentacja. Wystarczy zresztą spojrzeć do ich metryczek i zobaczyć w składach jakich zespołów grają.
Potrzebna jest nam reprezentacja "B"?
- Tak, przy założeniu, że będą w niej występowali młodzi i wyróżniający się w lidze piłkarze. Takie przetarcie na międzynarodowej arenie przyda się każdemu.
Jak pan odnalazł się w "rezerwach" drużyny narodowej?
- Jak w każdym nowym tworze. Było trochę niedociągnięć.
Hotel Sheraton był pewnie z górnej półki.
- Hotel owszem, ale zabezpieczenie w sprzęt powinno być mimo wszystko lepsze. Nie chciałbym jednak mówić co powinno być, a czego nie. Od tego tego ludzie i to oni powinni wiedzieć jak przygotowywać wyjazdy kadry.
Rywalizacja duetów napastników Legii, czyli Saganowski - Włodarczyk kontra Wisła, czyli Frankowski - Żurawski byłaby ekscytująca.
- Zawsze tak było, że nawet kiedy byliśmy w optymalnej dyspozycji, to nie bardzo nas widziano w kadrze. Wiślacy mają w reprezentacji większą siłę przebicia. Może mieszkamy za blisko stolicy?
Jak to jest, że kadra radzi sobie z reprezentacją Austrii, a Legia łatwo przegrywa z Austrią Wiedeń?
- W pierwszym meczu byliśmy lepsi, a w rewanżu zabrakło nam chyba koncentracji. Za bardzo byliśmy pewni siebie i odprężeni. To nie jest nowa sytuacja. W finale Pucharu Polski, kiedy graliśmy z Lechem Poznań, również 20 minut meczu w Poznaniu zadecydowało, że nie zdobyliśmy trofeum.
Legia ma już nowego trenera?
- Wczoraj byłem na pierwszych zajęciach w tym tygodniu, więc nie wiem co się w klubie dzieje. Koledzy mnie pytali kto będzie trenerem. Na razie ćwiczymy pod okiem panów Gawary, Brychczego i Zielińskiego. Ja mam przyjść do pracy i godziwie wykonywać swój zawód. To staram się robić.
<< Powrót