Piotr Włodarczyk: "Będzie ciekawie"
- Z jakim nastawieniem Legia przyjeżdża do Krakowa - zremisować czy wygrać mecz z Wisłą?
- Wygrać. Legia zawsze gra o zwycięstwo. Może tylko w Krakowie jest o nie trudniej niż zwykle.
- Wygracie, jeśli...
- Oj, do tego trzeba spełnić wiele czynników. Przede wszystkim cały zespół musi zagrać dobrze, a nie tylko pojedynczy piłkarze. Łatwiej nam będzie, jeśli pierwsi strzelimy gola.
- A jeśli pierwsza strzeli Wisła?
- To będziemy odrabiać stratę. Jednak przy stanie 0-1 kłopoty są już pewne. Trzeba wtedy grać wyjątkowo dobrze, by pokonać krakowian.
- To spotkanie Wisły z Legią ma stosunkowo niską temperaturę, jak na pojedynki tych drużyn. Dlaczego?
- Bo to runda jesienna. Jest za wcześnie, by stwierdzić, że gramy o mistrzostwo Polski, a tak było wiosną, gdy przegraliśmy w Krakowie 0-1.
- Właśnie - wspominacie tamtą konfrontację, czy wolicie pożartować na temat wygranego przez Was 4-0 meczu charytatywnego?
- Nie rozmawiamy o żadnym z tych spotkań. Zwycięstwo 4-0 nad Wisłą było intrygującym wynikiem, ale ze względu na zgrupowanie kadry i kontuzje w obu zespołach zabrakło czołowych zawodników. Osłabienia Wisły były większe i pewnie dlatego pokonaliśmy ją tak wysoko. W pełnych składach cieszyłbym się ze skromnego 1-0 dla Legii.
- Tomasz Frankowski i Maciej Żurawski od początku rundy jesiennej wykazują przewagę nad Panem i Markiem Saganowskim. Są skuteczniejsi na wszystkich frontach. Macie im coś do udowodnienia?
- Sobie mamy do udowodnienia. Ja i Marek nie zapomnieliśmy, jak się gra w piłkę, chociaż nasz dorobek bramkowy mógłby to sugerować. Maciek i Tomek to świetni napastnicy i mecz z Legią nie zmieni tej opinii.
- To jakie są słabsze ogniwa Wisły?
- Mówi się, że obrona, ale w niej grają sami reprezentanci Polski - Głowacki, Baszczyński, Kłos. Stolarczyk też zaczął jeździć na kadrę.
- Stolarczyk może nie zagrać, a reprezentantem Polski nie jest Mijailović...
- O tak, już w niejednym meczu pokazał, że można go łatwo sprowokować. Ma nieprzewidziane zagrania, jednak wolę liczyć na siebie niż na niego.
- Legia przestawiła się z systemu 3-5-2 na 4-4-2. Dla napastników to jakaś nowość?
- Popieram tę zmianę. Tak się teraz gra i Legia nie powinna być w tyle z systemem. Ale dla napastników to nie ma większego znaczenia, bo zawsze było nas dwóch. Łatwiej jest głównie bocznym pomocnikom, którzy zaczęli częściej atakować i więcej dośrodkowywać. Mnie i Marka interesuje, ile tych podań do nas dotrze, bo z tym w Legii od początku sezonu był problem - niezależnie od ustawienia.
- Czy zapomnieliście już o perturbacjach ze zmianą trenera?
- Tak. Sytuacja jest o tyle lepsza, że już wiemy na czym stoimy. Wcześniej było główkowanie - kto nas poprowadzi, a teraz mamy pewność, że do końca rundy, może nawet dłużej, trenerem będzie Jacek Zieliński przy pomocy Krzysztofa Gawary i Lucjana Brychczego.
- Zielińskiego znacie ze wspólnej gry. Kolega wydaje Wam polecenia. To chyba niezręczna sytuacja?
- Czy ja wiem? Chyba nie utrudniamy mu zadania. Jacek cieszy się wielkim szacunkiem wśród zawodników i to, co nakaże, robimy bez żadnego "ale".
- Wytypuje Pan wynik?
- Jak zawsze - nie. Odpuszczam sobie takie historie. Na pewno będzie ciekawie, jak to Wisła z Legią.
<< Powrót