Rosicky: "Teraz jestem znacznie silniejszy"
Pomocnik Borussi Dortmund i reprezentacji Czech odpowiada na pytania dotyczące ewentualnego odejścia z klubu, własnych piłkarskich postępów oraz przyszłości.
"Kicker": Panie Rosicky, żaden z piłkarzy Bundesligi w ostatnich latach nie zmieniał klubów tak często jak Pan - przynajmniej według mediów. W rzeczywistosci przeniósł się Pan tylko raz - z Pragi do Dortmundu. Z czego to wynika?
Tomas Rosicky: Muszę przyznać, że na początku trudno było mi znosić te spekulacje. Dziś nie przejmuje się tym już. Teraz jestem znacznie silniejszy niż dwa lata temu. Historyjki zmyślone przez dziennikarzy i twarda krytyka już mnie nie irytują.
Ale w tym momencie ponoć rzeczywiście chce Pan odejść. Do jakiego klubu chciałby się Pan przenieść?
W większości są to tylko plotki. Ale tego lata było też kilka poważnych zapytań. Nie mówię, że były to oferty. Przeniosę się dopiero wtedy, gdy wszystkie warunki będą mi pasowały.
Czy te "zapytania" nie były dla Pana wystarczająco atrakcyjne?
Tak można to ująć. Szanuję Borussię Dortmund, to że mogę grać przed 76 tysiącami ludzi ma dla mnie dużą wartość. Mam 24 lata, wszystko jeszcze przede mną.
Ale często jest tak, że prasowe spekulacje na temat transferu są popierane wypowiedziami Pana lub Pana menedżera. Wydaje się być dla Pana ważne, by Pana nazwisko często pojawiało się w prasie.
Trzeba odróżnić dwie rzeczy. Kiedy przybyłem do Dortmundu, w trzecim wywiadzie powiedziałem, że kiedyś chętnie zagrałbym w Hiszpanii - to jedno z moich marze. Od tamtego czasu to zdanie pojawia się za każdym razem, gdy media interesują się moją osobą. Mimo to mówię: wciąż chciałbym tam kiedyś zagrać, ale nie w pierwszym lepszym klubie.
Wielu myślało, że tego lata odejdzie Pan z Borussi. Czy wyklucza Pan, że to jeszcze się stanie?
Liczę się z tym, że do końca tego sezonu będę grał w Dortmundzie.
Jakie cele na ten sezon Pan sobie stawia?
Po pierwsze musimy przez Puchar Intertoto dostać się do Pucharu UEFA. Trzeba to potraktować jako szansę. Poza tym jest dla mnie ważne, by z reprezentacją zakwalifikować się do finałów Mistrzostw Świata. Na tej imprezie nie może mnie zabraknąć. Jeśli chodzi o klub, uważam, że nasz w Bundeslidze cel to miejsca między 5 a 12.
Wygląda na to, że nie jest dla Pana zbyt atrakcyjna gra w drużynie, która nie walczy o mistrzostwo.
Bardzo mi przykro, że celem dla nas pozostaje tylko Puchar UEFA. Ja myślę wciąż o Lidze Mistrzów. Grałem w niej już jako osiemnastolatek. Bardzo brakuje mi Ligi Mistrzów. Ale mam też przed sobą rok bardzo obiecujący pod względem sportowym. Od reprezentacji Czech na pewno wymaga się wiele.
Czy Mistrzostwa Świata będą okazją, by pokazać się jednemu z wielkich klubów?
Najpierw musimy się zakwalifikować. Grałem już dwa razy na Mistrzostwach Europy, ale nigdy podczas Mistrzostw Świata. To jeden z moich najważniejszych celów.
Kiedy Borussia i Bayern toczyły bitwę o Pana transfer, wielu ekspertów przepowiadało, że w ciągu kilku lat może się Pan stać naprawdę wielkim piłkarzem. Czy stał się Pan wielki?
Naprawdę trudno powiedzieć coś takiego o samym sobie. Oceny mojej osoby zależą w dużej mierze od gry w Lidze Mistrzów. Jeśli chodzi o reprezentację, odgrywam w niej ważną rolę. A do tego Czechy znajdują się na drugim miejscu światowego rankingu. Myślę, że mam wszystko, czego potrzeba pomocnikowi o dużej klasie. Muszę tylko strzelać więcej bramek.
Więc jest Pan zadowolony z Pana dotychczasowego piłkarskiego rozwoju?
Nie mogę być całkowicie zadowolony. Pierwsze lata w Dortmundzie były dobre, zostaliśmy mistrzem, graliśmy w Lidze Mistrzów i w finale Pucharu UEFA. Potem było gorzej. Także jeśli chodzi o mnie. Także z powodu kontuzji. Ale to były ważne doświadczenia. Być może to dobrze, że przeżywałem trudne chwile. Teraz czuję się psychicznie znacznie silniejszy. Wcześniej nie potrafiłem tak dobrze radzić sobie z przeciwnościami losu.
To przychodzi z wiekiem?
Na pewno. Dorosłem jako człowiek i jako zawodnik. Najlepszym wiekiem dla piłkarza jest 28 lat. Całkiem wielcy właśnie wtedy grają najlepiej. Wyjątków takich jak Ronaldo jest niewiele.
Nie gra Pan już teraz zaraz za napastnikami, a blisko prawej strony, także z zadaniami defensywnymi. Czy przeszkadza to Panu w rozwoju?
Jest trudniej, bo muszę także często wracać by bronić bramki. Ale w reprezentacji gramy 4-4-2, tam muszę też to robić. Wcześniej byłem przyzwyczajony zajmować się tylko atakiem. Ostatnio trener Karel Brueckner zrobił ze mnie wszechstronnego pomocnika. To nie było dla mnie łatwe. Ale klasycznych "10" nie ma już w nowoczesnym futbolu.
Dużo mówi Pan na temat reprezentacji. Ale co motywuje Pana do gry w klubie?
Jeśli nie będzie problemów z kontuzjami, możemy myśleć o Lidze Mistrzów.
Mówi Pan w tej chwili o pierwszym miejscu?
Nie, wiem co to znaczy zdobyć mistrzostwo, jakiej gry to wymaga i jaki trzeba mieć do tego zespół. Mamy bardzo młodą drużynę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, możemy zająć trzecie miejsce.
Kto jest dla Pana "całkiem wielkim piłkarzem", jak Pan to nazywa?
Zidane. Wciąż.
W Niemczech dyskutuje się, czy Michael Ballack też jest tak wielkim zawodnikiem. Jak Pan to widzi jako Czech?
Ile lat ma Ballack?
Ma 28 lat.
W tej chwili trudno powiedzieć. Michael Ballack jest na bardzo dobrym piłkarzem, zdecydowanie bramkostrzelnym. Myślę, że brakuje mu tylko bardzo ważnego tytułu, by osiągnąć najwyższy poziom.
Jean-Julien Beer<< Powrót