Rozmowa z Krzysztofem Gawarą
Z Krzysztofem Gawarą, trenerem Legii, rozmawia Życie Warszawy.
Jak ocenia Pan niedzielne spotkanie?
Obie drużyny grały po ostatnich niepowodzeniach z wiarą zdobycia trzech punktów. Remis nikogo nie urządzał. Mimo to padł i chyba należy uznać go za sprawiedliwy. My zmarnowaliśmy kilka sytuacji bramkowych. Lech także.
Postawa Ireneusza Kowalskiego zadowoliła Pana?
Grał zbyt krótko, by oznajmić, że w kolejnym meczu wyjdzie w podstawowym składzie.
Jak długo będzie Pan szkoleniowcem Legii?
O to proszę zapytać prezesa.
Którego?
Tego, który odpowiada za Legię, czyli Piotra Zygo.
Co chce Pan zmienić w grze zespołu?
Na razie miałem zbyt mało czasu, żeby cokolwiek zmienić. Zespół objąłem w sobotę. Trzeba jednak coś zmienić, bo gra nie wygląda tak, jakbym sobie tego życzył. Nie mam jednak wielkiego pola do popisu. Nie wszyscy zawodnicy potrafią podać dokładnie piłkę. Mają spore braki w wyszkoleniu technicznym. Mogę odpowiadać tylko za ustawienie zespołu.
Piłkarze Legii są słabi?
To już pan powiedział.
Dlaczego na ławce rezerwowych usiedli Jacek Magiera i Tomasz Sokołowski I?
Obaj grali w meczu przeciwko Austrii, więc chciałem dać im odpocząć. Postanowiłem wystawić piłkarzy, którzy grają bardziej agresywnie, bo wiedzieliśmy, że Lech będzie bojowo nastawiony do meczu z nami.
Na niewiele się to zdało. Legia zagrała znów słabo. Z czego to wynika?
W ostatnim czasie atmosfera wokół drużyny nie była najlepsza. Każdy bał się odpowiedzialności za popełniony błąd. Żaden z obrońców nie miał w niedzielę swojego dnia. Nikt nie zagrał bezbłędnie.
Cieszy się Pan z remisu?
Tak, nie będę tego ukrywał. W końcówce, gdy graliśmy osłabieni, Lech mocno nas naciskał. Martwi mnie jednak słaba skuteczność zawodników. Piotrek Włodarczyk miał wyborne sytuacje do strzelenia gola, również Marek Saganowski. Piłkarze muszą mieć trochę luzu, a atmosfera napięcia powinna zniknąć. Wówczas powinno być lepiej. Przecież nie było dziełem przypadku, że zespół wiosną grał o niebo lepiej. To była inna bajka. Teraz w tak ważnym meczu, jak spotkanie z Austrią, nie było widać wiary w zwycięstwo.
W meczu z Austrią najsłabsi na boisku byli Dariusz Dudek i Bartosz Karwan. Mimo to przeciwko Lechowi zagrali. Dlaczego?
Trudno powiedzieć, że byli najgorsi. Mieli po prostu zły dzień. Bartek po kontuzji nie doszedł jeszcze do pełnej dyspozycji. Dudka wystawiłem, bo to agresywny zawodnik.
Dziś był aż nadto agresywny. Zobaczył w efekcie czerwoną kartkę...
Nie mogę mieć do niego o to pretensji. Opuścił boisko przy stanie 1:1.
Jak się Panu współpracuje z Jackiem Zielińskim?
Bardzo dobrze. Jest nas teraz trzech. Postaramy się kolektywnie współpracować do czasu przyjścia nowego trenera. Co trzy głowy, to nie jedna.
Wypisuje Pan Zielińskiemu na kartce, jakie zagrania ma ćwiczyć z zespołem?
Sporo wspólnie rozmawiamy, a kartka, na której ma notatki, jest efektem naszych wspólnych przemyśleń.
Legia zarobiła punkt w Poznaniu czy dwa straciła?
Straciliśmy dwa. Nie mam co do tego wątpliwości.
<< Powrót