Świerczewski: 'Nie mam czasu czekać'
24 sierpnia Piotr Swierczewski, 70-krotny reprezentant Polski, podpisal kontrakt z Cracovia. Po miesiecznym pobycie w Krakowie, bez wystepu w pierwszym zespole, a po tym, jak zagral w druzynie IV-ligowych rezerw, oglosil, ze chce z Cracovii odejsc.
- Czy nazywajac sie Piotr Swierczewski bardzo zle sie czlowiek czuje wychodzac na czwartoligowe boisko w Myslenicach?
- Potraktowalem to jak trening, nie zakladalem, ze musze za wszelka cene wygrac. Tak chce w pierwszoligowym meczu, bo tam na szale klade swoje zdrowie, nie cofam nogi, w czwartej lidze nie poswiecilbym sie na calego. Gralem tam na piecdziesiat procent mozliwosci.
- A jednak po tamtym meczu pomyslal Pan o odejsciu z Cracovii, ujal cos Pana bogatej karierze?
- Trudno powiedziec. Czasem przechodzi sie obok kibicow, ktorzy wyzywaja pilkarzy tylko dlatego, ze sa z druzyny przeciwnej. Zapominaja, ze za jakis czas taki pilkarz moze byc w ich druzynie, chociaz akurat do Myslenic sie nie wybieram. Staram sie przechodzic kolo takich ludzi obojetnie.
- Uslyszal Pan z trybun cos, co Pana zniechecilo?
- Bardzo tam wyzywano Cracovie, mnie z nazwiska tez. Taka prostacka jest w Polsce kultura kibicowania. Na Zachodzie kibicuje sie wlasnej druzynie, a jezeli - mimo 90 minut dopingu - przegrywa na wlasnym boisku na koniec moze zostac wygwizdana. Nasi kibice poswiecaja sie glownie temu, jak obrazic druzyne przeciwna albo konkretnego pilkarza. Ja takie obrazanie mam w d... A w Myslenicach koncentrowalam sie na dobrych zagraniach, ktore beda mi potrzebne w meczu. Uwazam, ze pilkarz nie jest w stanie utrzymac najwyzszej koncentracji caly czas. Ma lepsze i gorsze dni, najwazniejsze, zeby w szczytowej dyspozycji byl na meczu. Sa pilkarze treningowi, ktorym na treningu wszystko sie udaje, przychodzi do meczu i nic. Bo on juz spalil ten moment szczytu na treningu. Ja wole inaczej. Jestem spokojny na treningach, staram sie dobrze wykonywac cwiczenia, ale nie zrobie sobie nigdy krzywdy, a kiedy przychodzi mecz moge wyskoczyc na szczyt. Bardzo dobrze czuje sie w meczach o wielka stawke, wtedy potrafie sie skoncentrowac. Na malo wazne mecze jest mi trudniej o mobilizacje.
- No to, jak Pan chce przekonac do siebie trenera Cracovii Wojciecha Stawowego? Musi Pan gdzies pokazac, ze jest w optymalnej formie, zeby wejsc na pierwszoligowe boisko.
- Ja nie chce trenera przekonac, to on musi byc przekonany do mnie. Jesli ktos mnie zatrudnial w tym klubie, to rozumialem, ze jest przekonany, ze chce wydawac na mnie pieniadze, bo bede przydatny.
- A kto chcial Pana zatrudnic w klubie? Bo to jest chyba klucz do sprawy...
- To jest rzeczywiscie klucz do sprawy, o ktorym nie chce mowic. Nie znalem dokladnie przed przyjsciem tutaj sytuacji w Cracovii, ze sa jakby trzy centra decyzyjne. Wszedlem w to i nie wiem, gdzie byc.
- Obiecano Panu, ze bedzie od razu gral?
- Nie, nikt mi nie obiecywal. Byla rozmowa prezesa Filipiaka z trenerem Stawowym w mojej obecnosci: "Jezeli Pan wystawia Swierczewskiego w nastepnym meczu, to ja z nim podpisuje jutro kontrakt. Jezeli Pan go nie wystawia, nie podpisuje kontraktu". Powiedzialem wtedy do prezesa, ze to uczciwe postawienie sprawy. Jesli nie jestem potrzebny, pakuje sie i do widzenia. Tu nie ma sentymentow. Na trzeci dzien podpisano ze mna kontrakt. Jaka wiec jest logika?
- Czyli Pan zrozumial, ze wkrotce zagra?
- Zrozumialem, ze mnie tutaj chca.
- A taki plan, ze bedzie Pan dla Cracovii zawodnikiem przyszlosciowym Pana nie interesuje? Nie dzis, ale za dwa tygodnie, miesiac...
- Ja mam 32 lata, za dwa miesiace konczy sie liga, potem grudzien, styczen bez pilki. Sezon zacznie sie w marcu. Bede mial 33 lata. A ile ja jeszcze bede gral? Ja juz nie czekam na kariere, chce grac.
- A po co Pan jeszcze gra? Mowi Pan czesto, ze nie dla pieniedzy. Moze wiec lepiej nie rozmieniac nazwiska na drobne.
- To sie tak mowi, ze nie dla pieniedzy, ale jakby mi ktos zaproponowal milion dolarow, to nie odmowilbym... Przyszedlem do Cracovii na pewno nie myslac o pieniadzach, nie myslac o tym, ze ma bogatego sponsora i poukladane sprawy finansowe. Myslalem o tym, ze chce grac. Podpisalem czteromiesieczny kontrakt, najnizszy w zyciu, stac mnie z niego tylko na zaplacenie za wynajem mieszkania i oplacenie szkoly dzieciom. Umowilem sie natomiast na wysokie premie, ale tylko za zwyciestwa, bo przyszedlem do Cracovii, zeby wygrywac.
- Slysze jednak, ze jak Pan nie gra, to nie dostaje Pan zadnych pieniedzy? Moze stad Pana zal? Kontrakt ma Pan wyplacany bez wzgledu na okolicznosci?
- Nie wiem, bo jeszcze miesiac nie minal, ale podejrzewam, ze tak. Wlasciwie moglbym z niego zrezygnowac, pod warunkiem ze mialbym inny klub. Jesli w Cracovii na mnie nie stawiaja, moglbym odejsc.
- Sam Pan mowi, nie minal jeszcze miesiac. Trener mowi, ze przyszedl Pan do Krakowa z duzymi zaleglosciami treningowymi. Czy nie jest Pan zbyt niecierpliwy?
- Jestem niecierpliwy, bo jestem sportowcem, bo dla mnie najwazniejszym egzaminem jest mecz, nie trening. Moge tak trenowac miesiac, dwa, piec... Nie chce czekac za dlugo, bo mam 32 lata.
- Trener Stawowy wie, ze Pan serce oddaje w meczach, a na treningach wykonuje norme?
- Troche tych meczow w zyciu rozegralem, przez 6 lat wystepowalem w europejskich pucharach, bylem w kadrze swoich zespolow...
- Ale chyba nie chce Pan dostac miejsca w skladzie Cracovii za zaslugi. A moze teraz - jako 32-latek po przerwie treningowej - nie jest Pan w pierwszoligowej formie? Pan nie uwaza, ze ma zaleglosci?
- Nie wiem, trzeba by to sprawdzic. Mam na pewno zaleglosci meczowe, bo brakuje mi gry. Na treningach pracuje normalnie. Jeszcze pol roku temu moja druzyna zdobyla Puchar Polski i Superpuchar. W ciagu pol roku zapomnialem, jak sie gra?
- Nie za duzo tych kontrowersji wokol Pana ostatnio? Tu jakas sprawa sadowa z dziennikarzem, odejscie z Lecha, teraz klopoty w Cracovii?
- Robi sie kolo mnie sztuczne zamieszanie. W Polsce jest tak zawsze wokol popularnych ludzi. U nas miara popularnosci jest to, ile sie ma wrogow. Co do dziennikarzy, mam wsrod nich wielu kolegow. Wiedza, ze jestem w porzadku gosc, sa po mojej stronie. Jest tez kilku takich, ktorych nie szanuje za ich niefachowosc. Nie sadze, zeby ktos, kto nigdy nie gral w pilke, byl madrzejszy w kwestiach futbolu ode mnie, skoro spedzilem na boisku kilkanascie lat. Zastanawiam sie nawet nad zalozeniem kancelarii prawniczej, ktora zajmowalaby sie sprawami sportowcow. Na tym mozna niezle zarabiac.
- No to pomysl na nowy biznes Pan ma, a na rozwiazanie swojej sytuacji w Cracovii?
- Wyjsc i grac. Jesli w jednym, drugim meczu bede zly, w trzecim sie nie poprawie, to moze rzeczywiscie sie nie nadaje.
- A teraz co by Pan zrobil na miejscu trenera Stawowego? Kogo usunal ze skladu, zeby dac Panu szanse?
- Po zwycieskim meczu z Lechem bym nic nie zmienial, bo skoro druzyna wygrala, to nie ma co zmieniac.
- A po porazce? Ma szukac ofiary wsrod pomocnikow, zeby wstawic Swierczewskiego do skladu?
- No to co? Sklad ma byc zawsze taki sam? Wlasciwie nie wtracam sie do wizji, ale na pewno jak druzynie sie nie wiedzie, trzeba probowac zmian.
- Trener zapowiada, ze bedzie Pan w kadrze na mecz z Wisla. Poczeka Pan jeszcze?
- Nie wiem o tym, ze bede w kadrze na Wisle. Bede trenowal, ale w rezerwach juz nie zagram. Mam czteromiesieczny kontrakt, prawdopodobnie sie z niego wywiaze. Chyba ze znajde inny klub, a Cracovia uzna, ze nie jestem jej potrzebny i zgodzi sie na polubowne rozwiazanie umowy. Musialaby wziac na siebie wine za rozwiazanie kontraktu, tylko wtedy od razu moglbym grac gdzie indziej. Zeby nie bylo mowy o jakichs dalszych moich roszczeniach, zrzeklbym sie wszystkich, podpisal wszelkie papiery.
- A teraz chce Pana jakis klub? Lech rzeczywiscie? Przeciez niedawno odszedl Pan stamtad?
- Na razie jestem otwarty na rozne oferty. Z Lecha rowniez. Odszedlem wtedy, bo unioslem sie honorem. Nastepny kontrakt mialem miec o piecdziesiat procent wyzszy, a zaproponowano mi o szescdziesiat procent nizszy. Teraz byloby inaczej.
- To honor juz sie nie liczy?
- Emocje opadly...
- Zagralby Pan teraz gdziekolwiek, nawet w drugiej lidze?
- Moze jeszcze nie teraz, ale kiedys nie wykluczam, w drugiej, trzeciej lidze tez. Bo ja gram dla przyjemnosci, kocham to robic. Wole bol gry w III lidze, niz bol niegrania.
<< Powrót