Tylko dla pilka.pl!
Specjalnie dla pilka.pl wywiadu udzielił Łukasz Figacz,
wschodząca gwiazda Wisły Płock. Ma zaledwie 17 lat, a kilka miesięcy temu podpisał zawodowy kontrakt z klubem. To dopiero początki jego kariery, a ma już na swoim koncie udział w meczu charytatywnym i przede wszystkim wspaniałą grę w kadrze narodowej. Co wyniknie z tego za kilka lat?...... Zobaczycie sami, a tymczasem przeczytajcie wywiad!
Data urodzenia: 15.02.1987r.
Miejsce urodzenia: Płock
Znak zodiaku: Wodnik
Wzrost: 180 cm
Waga: 71 kg
Pozycja: pomocnik
Numer na koszulce: 22
Pseudonim: Figo
Megi: Twój pierwszy kontakt z piłką...Czy już od wtedy wiedziałeś, że za kilka / kilkanaście lat większa część Twojego życia będzie kręciła się wokół niej?
Łukasz Figacz: Pierwszego kontaktu z piłką nawet dokładnie nie pamiętam, było to na pewno bardzo dawno temu. Od małego zawsze musiałem mieć koło siebie piłkę, co udowadniają zdjęcia, które czasami oglądam. A piłkarzem chciałem zostać, od kiedy zacząłem chodzić, już wtedy czułem, że będzie to moja życiowa pasja i zajęcie na długi czas.
Gdzie zaczynałeś swoją karierę? Czy od razu była to Wisła Płock?
Łukasz Figacz: Tak. Swoja przygodę z piłką zaczynałem w Wiśle Płock. Jest to moja pierwsza drużyna. To tu stawiałem pierwsze kroki.
Podobno Twój tata grał w Wiśle, czy to Cię w jakiś sposób ukierunkowało? Chciałeś kontynuować rodzinną tradycję?
Łukasz Figacz: Tak, to prawda. Mój tata grał w Wiśle. To właśnie on zaproponował mi treningi i z nim, jako pierwszym zaczynałem kopać piłkę. Zawsze opowiadał mi o swoich sukcesach i była to dla mnie dodatkowa motywacja, usiłowałem być lepszy od niego. A poza tym, oczywiście chciałem kontynuować rodzinną tradycję.
Masz zaledwie 17 lat, a kilka miesięcy temu podpisałeś 4-letni kontrakt z pierwszym zespołem. Co czujesz, kiedy trenujesz i kiedy grasz u boku tak wspaniałych piłkarzy?
Łukasz Figacz: Dokładnie, podpisałem umowę z klubem i nie wybaczyłbym sobie, gdybym tego nie zrobił. To było wielkie wydarzenie w moim życiu. Wielki krok do przodu. Trenowanie z piłkarzami, których kiedyś mogłem zobaczyć tylko w telewizorze, albo przeczytać o nich w gazetach jest naprawdę bardzo miłe, a przede wszystkim od starszych kolegów można wiele się nauczyć.
Czy masz nadzieję, że już niedługo uda Ci się na stałe wejść do podstawowej 11?
Łukasz Figacz: Gra się po to, żeby jak najczęściej załapać się do podstawowej jedenastki, ale ja jestem jeszcze młody i cieszę się, że mogę trenować z pierwszym zespołem i usiąść na ławce rezerwowych. Jak nabiorę większego doświadczenia to wtedy będę myślał o grze w podstawowym składzie, a na dzień dzisiejszy muszę ciężko trenować i spisywać się na miarę oczekiwań trenera.
Ponadto grasz w kadrze narodowej, U-17... Czy jest to dla Ciebie coś szczególnego?
Łukasz Figacz: Jak najbardziej! Kadra narodowa jest dla mnie bardzo ważna! Jest to coś wspaniałego reprezentować własny kraj. Miło jest usłyszeć hymn przed meczem, aż nogi robią się, jak z waty. Właśnie w poniedziałek wyjeżdżam na zgrupowanie. Gramy ze Szwajcarią, mam nadzieję, że wygramy, a mi uda się zdobyć bramkę. Kadra to jeszcze kolejny powód do większego zaangażowania na treningach.
Po meczu z Walią na jednym z forum przeczytałam taką wypowiedź: „Te ostatnie mecze to był jeden, wielki fart! Nasza drużyna narodowa umiera! Można to zauważyć już teraz, a patrząc na naszych juniorów, śmiało mogę stwierdzić, że za kilka lat, umrze całkowicie”. Czy jako reprezentant młodzieżówki, możesz napoić takich ludzi odrobiną przyszłościowego optymizmu?
Łukasz Figacz: Oglądałem te mecze i nie powiedziałbym, że to był fart! Na pewno nasza kadra nie umiera, a co do juniorów, to widać, że coraz więcej młodych piłkarzy osiąga sukces, grają w pierwszoligowych lub zagranicznych drużynach. Czyli coś musi to oznaczać. Za kilka lat Polska na pewno będzie jeszcze lepsza!
Czy doświadczenia z boiska wpływają jakoś na Twoje codzienne życie?
Łukasz Figacz: Po trochu chyba wpływają. Trenując ze starszymi od siebie ludźmi można nabrać nie tylko boiskowego doświadczenia, ale również życiowego.
Większość czasu spędzasz na treningach, a co najczęściej robisz, gdy już znajdziesz troszeczkę wolniejszy dzień?
Łukasz Figacz: Prawda, większość czasu spędzam na treningach, ale gdy znajdę wolniejszą chwilę to staram się ją spędzić w gronie rodziny i przyjaciół. Rodzina i przyjaciele są dla mnie bardzo ważni. Bardzo lubię kino, a więc jak jest okazja to wybieram się na jakiś film.
Łukasz Figacz:
Mecz, który najbardziej utkwił mi w pamięci... Mój debiut w kadrze narodowej, mecz z Czechami na turnieju na Węgrzech. Zremisowaliśmy wtedy 1:1, a ja zostałem najlepszym zawodnikiem meczu.
Moje życiowe motto... Osiągnąć swój życiowy sukces, to, o czym marzę.
Najważniejsze w życiu jest... Zdrowie! Zdrowie jest najważniejsze.
Nigdy... Nigdy się nie poddawać. Nawet jak coś nie wychodzi to starać się dążyć do celu.
A co z planami na przyszłość? W jakim klubie chciałbyś zagrać?
Łukasz Figacz: Moim wymarzonym klubem jest FC Barcelona, chciałbym kiedyś tam zagrać.
I na koniec powiedz jeszcze, kto jest Twoim futbolowym wzorem do naśladowania?
Łukasz Figacz: Takiego prawdziwego wzoru do naśladowania nie mam, chociaż bardzo lubię podziwiać wyczyny Cristiano Ronaldo. To jest niesamowity piłkarz!
<< Powrót