1. Serwis piłkarski:  Zarejestruj się !  Przypomnij hasło  |   Dlaczego warto się zarejestrować?
    2. rss
    3. Panel logowania:
    4.  
    1. Ciekawostki

      Fotka dnia

      Polska lepsza od Słowacji
      Komentarze: 0
      archiwum
      Typer
      Kibice
      Redakcja
      Tagi

      winamp pobierz
      wyniki na żywo
      -
      1. Wywiady

        Ulatowski: Musimy być gotowi na wszystko

        Wielu ludzi związanych z piłką westchnęło z ulgą, gdy miniony sezon Orange Ekstraklasy dobiegł końca. Wreszcie nadszedł czas, by odetchnąć od futbolówki choćby na moment. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego. Szkoleniowiec Zagłębia Lubin, Rafał Ulatowski już jednak planuje okres przygotowawczy do nowych rozgrywek.


        Sezon skończył się ledwie kilkanaście dni temu, a tymczasem spotykam Cię w klubie. To znaczy, że jesteś już po urlopie?


        - Nie byłem na żadnym urlopie i na żaden się nie wybieram. W miniony weekend przebywałem w Polsce, goszcząc między innymi na jednym ze spotkań drugiej ligi. Albowiem cały czas szukamy zawodników, którzy mogli by wzmocnić prowadzoną przeze mnie drużynę. Dlatego w tym tygodniu, jak również w przyszłym będę na meczach trzeciej ligi, gdyż są to już ostatnie kolejki tej klasy rozgrywkowej. Cel, jaki przyświeca mi podczas tych wizyt, wciąż jest ten sam - zamierzam obserwować piłkarzy, którzy mogliby być przydatni w naszym zespole, bo cały czas nie jest wyjaśniona nasza sytuacja, w której lidze będziemy grali w przyszłych rozgrywkach. Musimy zatem być przygotowani na to, że przyjdzie nam grać w drugiej lidze i wówczas stracimy kilku piłkarzy. Niemniej jednak ja wciąż wierzę, że jednak nie zostaniemy zdegradowani, a wszyscy ci zawodnicy, których my chcemy zatrzymać w drużynie, zostaną. Już 11 czerwca zaczynamy treningi, także nie jadę na urlop, gdyż nie ma na to zwyczajnie czasu. Być może uda mi się być na meczu Polska - Austria w Klagenfurcie w niedzielę 11 czerwca. Wówczas to będzie mój odpoczynek.

        A nie odczuwasz przesytu piłki?

        - Nie. Co więcej, ja bardzo zatęskniłem za piłką, gdy wraz z klubową delegacją tydzień po zakończeniu sezonu ligowego w Polsce pojechaliśmy na ostatnią kolejkę niemieckiej Bundesligi do Hanoweru. Strasznie mnie ciągnęło do tego, by znów poczuć emocje piłkarskie z perspektywy ławki rezerwowych. Uważam, że przez ten tydzień, poczynając od meczu z Koroną Kielce do wizyty w Hanowerze, zdążyłem naładować swoje akumulatory (śmiech). Teraz już z utęsknieniem czekam na to, co przyniesie przyszłość i w jakim składzie będziemy przystępować do nowych rozgrywek ligowych.

        Słyszałem, że w Hanowerze zaszokował Cię stan murawy?

        - Stan murawy był na absolutnym światowym topie, naprawdę to boisko było rewelacyjne. Aż przyjemnie było położyć na tym "stole" buta, żeby poczuć namiastkę tego komfortu, jaki daje ta płyta biegającym po niej piłkarzom. Patrzyłem na to wszystko z perspektywy ławki rezerwowych i aż nie mogłem uwierzyć, że na taki mecz z Energie Cottbus zespołem z końca ligowej stawki, może przyjść cały stadion. Bo przecież AWD Arena wypełniło 47 tysięcy fanów, podczas gdy pojemność obiektu wynosi 50 tysięcy. Tak więc na to spotkanie nie dotarło ledwie trzy tysiące fanów. To są naprawdę piękne mecze, kiedy cały stadion żywiołowo dopinguje, kiedy dodatkowo gra układa się gospodarzom, bowiem Hannower szybko udokumentował swoją przewagę bramką, następnie przez całe spotkanie prowadził i ostatecznie pewnie wygrał, co dało olbrzymią satysfakcję tym fanom, którzy tego dnia wybrali się na stadion. Ten sezon H96 skończył na ósmym miejscu, lecz działacze i trenerzy mają plany, by jeszcze zwiększyć budżet i tym samym wzmocnić zespół wartościowymi zawodnikami, co pozwoliłoby walczyć drużynie o jeszcze wyższe cele. Wychodzi więc na to, że mają takie same zamierzenia jak Zagłębie Lubin (śmiech).

        A co Cię najbardziej zaskoczyło?

        - Nic mnie aż tak nie zaskoczyło. Powiedziałbym inaczej. Ta wizyta uzmysłowiła mi, że w dalszym ciągu między Polską a Niemcami jest olbrzymia przepaść, jeśli chodzi o infrastrukturę. Kiedy tam patrzy się na stan boiska treningowego, na to, jak piłkarze są poubierani na zajęcia, nasuwa się spostrzeżenie, że ta cała otoczka wokół piłki jest tam bardziej, rzekłbym, wysmakowana niż ma to miejsce u nas. Nie zaskoczyła mnie sama jakość treningu, bowiem spodziewałem się, że będzie wysoka. Choć zestaw ćwiczeń, jakie zawodnicy wykonują podczas zajęć, jest taki sam jak u nas, czy gdzie indziej. Rzuca się natomiast w oczy to, że gracze inaczej wyglądają, że przywiązuje się ogromną wagę do ich estetyki. Są identycznie ubrani. Podsumowując - różnicą, choć sporą, jest właśnie ta infrastruktura i cała otoczka wizualna wokół piłki.

        Miałeś okazję rozmawiać z Polakami pracującymi na chwałę Hanoweru, czyli obrońcą Dariuszem Żurawiem i masażystą Edwardem Kowalczukiem?

        - Tak, miałem tę dużą przyjemność, bowiem wybraliśmy się wspólnie z Edwardem Kowalczukiem, Polakiem znajdującym się w sztabie medycznym Hanoweru, na kolację. Natomiast z Darkiem Żurawiem rozmawiałem telefonicznie już po spotkaniu z Cottbus i była to naprawdę miła pogawędka, dla mnie osobiście bardzo ważna, ponieważ mogłem tak wspaniałemu zawodnikowi złożyć gratulację z okazji ostatniego występu w karierze zawodowej, porozmawiać także o jego przyszłości.

        Wróćmy do Lubina. Nie męczy Cię ten stan zawieszenia, w jakim się znaleźliście. Wciąż nie wiadomo, w jakiej lidze będziecie grali w następnym sezonie, co może skutecznie utrudniać przygotowania do rozgrywek.

        - Jeśli chodzi o sprawę techniczną, to na pewno nam to niczego nie komplikuje, ponieważ już wcześniej mieliśmy wszystko dograne. Zmieniliśmy tylko miejsce drugiego obozu, zamiast do Niemiec jedziemy do Grodziska Wielkopolskiego. A co nam utrudnia przygotowania? Niepewność psychiczna, biorąca się z tego, iż nie wiadomo, co dalej będzie z drużyną. Niewątpliwie wpływa to demobilizująco na chłopaków, bo wiem, że piłkarze się tym martwią. Dzwonią do mnie i pytają się, czy są już jakieś decyzje odnośnie tego, w której lidze będziemy grali. W dalszym ciągu trwamy w zawieszeniu, ale wypada mieć nadzieję, że czekają nas występy w pierwszej, a nie drugiej lidze, bo to już pół roku mocujemy się z tym problemem. W pewnym momencie wspólnie z tego wyszliśmy, dlatego nie wyobrażam sobie, by taka patowa sytuacja dalej miała miejsce. Boję się tego, żebyśmy nie podzielili losu Zagłębia Sosnowiec, czyli zaczniemy sezon w pierwszej lidze, a po dwóch, trzech kolejkach ktoś skaże nas na drugoligową banicję. Pracować z takim obciążeniem psychicznym jest szalenie ciężko. Chwała chłopakom za to, że przez dłuższy moment nie daliśmy po sobie odczuć, że z góry nas przekreślono i zdegradowano.

        Znamy już zespoły, z którymi Zagłębie będzie mierzyć się w grach kontrolnych podczas przed, a także w trakcie pierwszego zgrupowania w Wiśle. Kibice narzekają, że nazwy tych drużyn nie rzucają na kolana...

        - My mamy swoją pracę do wykonania i pamiętajmy, że podejmowaliśmy decyzję o tym, że gramy z takimi, a nie innymi zespołami, będąc już zdegradowanymi do II ligi. Chcieliśmy w okresie przygotowawczym zmierzyć się z takimi drużynami, z którymi możemy pojedynkować się na co dzień w ligowej rzeczywistości. A chciałbym zwrócić uwagę na to, że jest naprawdę kolosalna różnica między pierwszą, a drugą ligą. Zespoły grające na zapleczu ekstraklasy prezentują bowiem bardziej siłowy styl gry. I stąd nasza decyzja o doborze takich, a nie innych rywali. Zwrócę jednak uwagę na to, że nie gramy z jakimiś wyjątkowymi słabeuszami. Weźmy Podbeskidzie Bielsko-Biała. Gdyby nie odjęto tej drużynie punktów karnych, to sezon zakończyłoby na drugim miejscu i dziś świętowaliby awans do ekstraklasy. Zagłębie Sosnowiec spadło z pierwszej ligi, ale montuje już nowy zespół, zdolny wrócić na ligowe salony. Zwrócę uwagę na jeszcze jeden aspekt - nie może być tak, że przygotowując się do ligi gramy sparingi z pierwszoligowcami, a później wybiegamy na ligowe boiska, by stawić czoła drugoligowcom. Musimy zabezpieczyć się na wypadek każdej możliwej sytuacji, a jeden ze scenariuszy zakłada grę na zapleczu ekstraklasy. Tak więc my, sztab szkoleniowy, musimy brać to pod uwagę i układać przygotowania pod kątem takiej właśnie przyszłości. Przykład Arki Gdynia, która cudem weszła do baraży grając w drugiej lidze piłkę pierwszoligową, świadczy o tym, że my musimy być przygotowani do tych starć [ostatecznie Arka nie zagra w barażach wskutek nieudanej fuzji Śląska z Groclinem. Wywiad robiony przed decyzją PZPN - przyp. red.]. Na pierwsze zgrupowanie do Wisły pojedziemy będąc już po pierwszym tygodniu zajęć na własnych obiektach. Jedziemy tam po to, by ciężko pracować głównie nad elementami fizycznymi i stąd uważam, że taki dobór rywali jest jak najbardziej właściwy. Chcę jednak zwrócić uwagę na coś innego.

        Na co?

        - Tak naprawdę najbardziej interesuje nas wówczas praca nad wspomnianymi akcentami fizycznymi, sparingi zaś będą jedynie urozmaiceniem, miłym przerywnikiem w ciężkiej pracy, jaką chłopcy będą musieli wykonać. Oczywiście, ja cały czas mocno wierzę w to, że będziemy pierwszoligowcami. Jednak jako trener muszę być przygotowany na grę na zapleczu ekstraklasy i dlatego chcę zmierzyć się z rywalami, w których grze dominuje siła, wślizgi. Nie możemy grać pierwszoligowej piłki w drugiej lidze. W pewnych boiskowych elementach jak np. walka na boisku, determinacja, motoryka musimy odpowiadać realiom drugoligowym, jakże odmiennym od pierwszej ligi. Najwyższa klasa rozgrywkowa to przede wszystkim technika, taktyka, umiejętności indywidualne - my to musimy mieć, ale musimy to wkomponować to w ramy walki, jaka dominuje na drugim froncie. Niemniej powtórzę, ja cały czas wierzę, że będziemy grać w pierwszej lidze i to o najwyższe laury.

        To był Twój pierwszy sezon w roli pierwszego trenera drużyny w polskiej lidze. Masz już za sobą mały rachunek sumienia? Wiesz, co zrobiłeś właściwie, ale też jakie błędy popełniłeś?

        - Podstawowym zarzutem może być to, że nie zdobyliśmy Remes Pucharu Polski. Na wygranie tego trofeum wszyscy liczyli, mając ku temu podstawy, bowiem w moim odczuciu byliśmy przygotowani w każdym elemencie piłkarskim na to, by ten cel osiągnąć. Zabrakło jednak tego, na co nie ma się wpływu - czyli szczęścia. Sytuacje, jakie mieliśmy pod koniec meczu rewanżowego, czyli Rui Miguela, "Kolendy" (Robert Kolendowicz - przyp. red.), Michała Stasiaka, to wszystko były tzw. piłki meczowe, dzięki którym mogliśmy rozstrzygnąć losy tego dwumeczu. Czy wcześniej okazja bramkowa Michała Chałbińskiego, co łącznie daje nam cztery stuprocentowe sytuacje. Oczywiście, można się zastanawiać nad tym czy nie mogliśmy nieco inaczej rozegrać tego pierwszego spotkania w Warszawie. Przypomnę jednak, że kilka tygodni wcześniej w ligowym starciu z Legią przy Łazienkowskiej przegraliśmy 0:3, następstwem tej wpadki były trzy wyjazdowe porażki z rzędu. To sprawiło, że uznałem, iż musimy coś przed tym meczem pucharowym zmienić, bo mogło być tak, że gdybyśmy grali ofensywnie, to sprawa awansu do finału rozstrzygnęłaby się już w pierwszym meczu. Pojechaliśmy zatem z nastawieniem takim, żeby nie stracić bramki i tym samym nie zamknąć sobie drogi do finału. Boli mnie to, że przegraliśmy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, czyli z Legią, ŁKS-em i Groclinem, bowiem to jest coś, co absolutnie nam chluby nie przynosi. Natomiast cieszy mnie to, że w rundzie wiosennej na własnym boisku odnieśliśmy komplet zwycięstw, za wyjątkiem starcia z Polonią Bytom, bezbramkowo zremisowanego, w którym zwłaszcza w pierwszej połowie graliśmy dobrze, ale zabrakło nam szczęścia, by w tym fragmencie spotkania rozstrzygnąć je na naszą korzyść. Nie zapomnijmy o tym, że graliśmy także z Polonią Warszawa w ramach Remes Pucharu Polski. Zaprezentowaliśmy się wówczas naprawdę bardzo dobrze, graliśmy z polotem, widowiskowo, strzelając przeciwnikowi pięć bramek. To wszystko to są na pewno plusy tego zespołu w rundzie wiosennej, tym cenniejsze, że przecież przez całą rundę rewanżową wisiało nad nami widmo degradacji. Uważam więc, że zrobiliśmy w obliczu takiej sytuacji tyle, ile mogliśmy. Żal pucharu, żal tego, że nie będziemy w Europie, ale co mają powiedzieć w Chelsea? Co mają powiedzieć Abramowicz, Grant, Terry, którzy byli jedenaście metrów, a nawet rzekłbym kilka centymetrów od tego, by zdobyć Puchar Mistrzów? Terry strzelił jednak z karnego w słupek i zakończyli finał bez pucharu, podobnie jak my.

        Wielu kibiców i fachowców uważa, że błędem było wstawienie do składu na rewanżowy mecz pucharowy z Legią Warszawa Michała Chałbińskiego i Piotra Włodarczyka. Ich zdaniem bardziej przydałby się na murawie Dawid Plizga...

        - W meczu ligowym z Jagiellonią Michał Chałbiński strzelił trzy bramki, później z kolei grał w Warszawie z Legią i miał nawet okazję bramkową, której, niestety, nie wykorzystał. Przypomnę, że graliśmy co trzy dni, dlatego uważałem, że dobrze zrobię dając odpocząć Michałowi w pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec. Na ten mecz w wyjściowym składzie wyszedł Piotr Włodarczyk i wypracował rzut karny, a także strzelił bramkę. Być może mogłem zmienić pierwotną decyzję i w pucharowym spotkaniu z Legią delegować od pierwszych minut Piotrka Włodarczyka. Jednak liczyłem na to, że Michał grając u siebie też strzeli bramkę. Wiem, że były głosy zarzucające mi, dlaczego wpuściłem w drugiej połowie na murawę Włodarczyka, a nie Dawida Plizgę. Dawid grał cały czas na boku pomocy, dopiero pod koniec sezonu zdecydowałem się na to, by dać "Plizgiemu" szansę jako wysuniętemu napastnikowi. Patrząc na całe rozgrywki nie sposób nie zauważyć, że strzelanie bramek przez napastników było główną sprawą, która mogłaby lepiej funkcjonować w naszym zespole. Nie strzelili oni za wielu bramek, a sam Maciej Iwański jako ofensywny pomocnik zdobył dziesięć goli. Z perspektywy czasu o komentowanie pewnych kwestii jest zdecydowanie łatwiej. Ja liczyłem na to, że podbudowany bramką strzeloną w Sosnowcu Piotrek Włodarczyk wejdzie na murawę i będzie sam potrafił rozstrzygnąć losy meczu z Legią. Tak się jednak, niestety, nie stało.

        Po meczu każdy jest mądrzejszy...

        - Oczywiście, że tak. Wrócę jeszcze na chwilę do finału Ligi Mistrzów w Moskwie. To przecież nie Terry miał strzelać decydującego o losach meczu karnego, tylko Drogba. Taki jest jednak urok piłki, że po meczu możemy sobie usiąść, porozmawiać, co byłoby gdyby i każdy może mieć własne przemyślenia, wnioski.

        A czy Plizga grający jako wysunięty napastnik zawiódł Twoje oczekiwania, czy wręcz przeciwnie? Czy w perspektywie kolejnego sezonu, jeśli ten zawodnik zostanie w Lubinie, widziałbyś go w roli snajpera, czy skrzydłowego?

        - Przede wszystkim zależy to od tego, kto do nas przyjdzie, a kto nas opuści. Chcę zauważyć jedną rzecz, mianowicie, że Dawid nie jest napastnikiem szykowanym do gry na tzw. szpicy, tylko grającym za wysokim napastnikiem. Czyli on może grać wokół napastnika, a płynie z tego dodatkowy atut, że wówczas możemy grać na dwóch atakujących, z Dawidem operującym za wysokim graczem. Na pewno "Plizgi" mnie nie zawiódł, bowiem grając z nim z przodu rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść kilka spotkań. A chciałbym przypomnieć, że z siedmiu ostatnich spotkań, jakie rozegraliśmy w minionych rozgrywkach, wygraliśmy pięć, a dwa zremisowaliśmy. Myślę, że należy się za to zawodnikom szacunek. Pod koniec sezonu, zgodnie z naszym założeniem, przyszła forma. Szkoda, że odwróciło się od nas szczęście, że poprzeczki były za szerokie i nie chciało nic wpaść. Wracając jednak do Dawida, strasznie się cieszę, że wyraża on chęć pozostania w naszym klubie, ponieważ niezwykle ciężko jest znaleźć zawodnika o takim charakterze. Myślę, że dzięki tym występom w ostatnich meczach ligowych ma uprzywilejowaną pozycję w perspektywie najbliższego sezonu. Inaczej bowiem patrzy się teraz na tego piłkarza, bo nie wchodzi on wyłącznie na murawę z ławki rezerwowych, tylko jest to gracz, który wywalczył sobie miejsce w składzie, ale który o to miejsce wciąż musi się bić.

        A jak ocenisz postawę Damiana Piotrowskiego, absolutnej rewelacji dwóch ostatnich ligowych odsłon. Ten chłopak pokazał, że przeskakując z Młodej Ekstraklasy do pierwszej ligi, zostawiając po drodze kompleksy, wcale nie trzeba odstawać poziomem od innych...

        - Dokładnie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak Damian się prezentował w tych ostatnich meczach. Na pewno do końca życia nie zapomnę spotkania w Zabrzu, gdy wszedł on na murawę jeszcze w pierwszej połowie, a przy pierwszym kontakcie z piłką, którą przejął na własnej połowie, minął na pełnej szybkości trzech rywali, a następnie oddał strzał, który minimalnie minął spojenie słupka z poprzeczką. Zabrakło mu też szczęścia w meczu z Koroną, gdyż skopiował swój wyczyn, a futbolówka zatrzymała się na poprzeczce, która do tej pory jeszcze się trzęsie.

        Tym wejściem smoka Damian Ciebie zaszokował?

        - Może nie zaszokował, ponieważ trener zawsze liczy na to, że piłkarz, którego deleguje do gry, spełni jego oczekiwania, niemniej zaskoczył. Aczkolwiek to było bardzo przyjemne zaskoczenie, ponieważ Damian wyszedł bez kompleksów, czyli tak, jak każdy zawodnik powinien wychodzić na mecz. Być może ten pseudonim boiskowy, jaki nosi (Świrek - przyp. red.), świadczy, że nie boi się niczego, ani nikogo, tylko chce grać w piłkę. Mam więc nadzieję, że bardzo mocno postawi na to, by w przyszłym sezonie walczyć o miejsce w składzie Zagłębia, gdyż na pewno stać go na dobrą i regularną grę w naszym zespole.

        A który z piłkarzy może pójść śladami "Świrka" i równie mocno zaakcentować swoją obecność w pierwszym zespole? Może Michał Zapaśnik, który, podobnie jak Piotrowski, dzięki Tobie zadebiutował na pierwszoligowych boiskach?

        - Myślę, że takim typem zawodnika mocnego psychicznie jest Michał Steinke. Tak go odbieram. Pamiętam, jak dostał szansę w meczu Pucharu Ekstraklasy z Lechem w Poznaniu i po jednym ze stałych fragmentów strzelił piłką w poprzeczkę. Pamiętam także, że chciałem dać mu szansę w starciu ligowym z Wisłą w Krakowie pod koniec minionego roku, który przegraliśmy 1:2, a bramkę straciliśmy w doliczonym czasie gry. Wówczas zrodził się w mojej koncepcji taki plan, by wpuścić "Romana", który mógłby wykorzystać swój wzrost przy stałych fragmentach gry i celną główką zdobyć gola. Na pewno jest bliski debiutu w ekstraklasie, choć nie wiem, jak potoczą się jego dalsze losy (zawodnik był wypożyczony z Warty Poznań do końca sezonu - przyp. red.), ale fakt, że dostrzegł go trener Zamilski i powołał na zgrupowanie młodzieżówki, świadczy, że ta praca, jaką wykonał w Młodej Ekstraklasie, procentuje. Z młodzieżowców zawodnikiem na którego można zwrócić uwagę jest Krystian Getinger, lewonożny obrońca, który może walczyć o miejsce w pierwszym zespole. Po odejściu Tiago Gomesa czy Sretena Sretenovicia mamy lukę, którą musimy wypełnić. Być może Krystian będzie właśnie tym zawodnikiem, który wskoczy na ich miejsce. A jakby miał taki debiut jak Damian, gdyby wszedł z taką werwą do pierwszego zespołu jak jego kolega, to wówczas nie zawahałbym się mocno na niego postawić i to od pierwszego meczu. Jest także Michał Markowski, który wkrótce będzie prowadził grę juniorów w meczach barażowych o awans do ścisłego turnieju Mistrzostw Polski. Takie bowiem mamy ustalenia ze szkoleniowcem juniorów starszych, Adamem Buczkiem. Chcemy, żeby Michał pociągnął młode Zagłębie do zaszczytów w piłce juniorskiej. O Zapaśniku już wspomniałeś, a jest to zawodnik, który też się nie boi grania, a debiut, który miał w Zabrzu na pewno będzie pamiętał do końca życia. Oprócz tych, których wymieniłem jest jeszcze wielu innych, równie zdolnych zawodników, a do nich wszystkich mam apel, żeby zrobili wszystko, aby zostać piłkarzami.

        Czy są jeszcze inni piłkarze, którzy mają szansę pojechać z pierwszym zespołem na obóz przygotowawczy, czy to do Wisły, czy do Grodziska?

        - Rozmawialiśmy ze szkoleniowcami o Danielu Chyle. To jest zawodnik, który jest do nas wypożyczony z Szamotuł, więc musi najpierw stać się naszym piłkarzem. Daniel bardzo dużo biega na boisku, a ja lubię takich piłkarzy. Jest także niezły w odbiorze piłki. Zobaczymy, jak to z nim będzie. Jeśli zostanie u nas, dostanie swoją szansę. Pamiętajmy ponadto, że z wypożyczenia do Śląska Wrocław wraca do nas Patryk Klofik, który dzięki regularnym występom w drugiej lidze nabrał doświadczenia. Może ono zaprocentować w perspektywie jego walki o miejsce w wyjściowym składzie Zagłębia.
        << Powrót
        Komentarze
        Komentarze - dodawanie wpisu
        Aby pisać komentarze należy zalogować się.
        Komentarze
        ilość: 
        0
            Twój komentarz może być pierwszy!

        -
      2. News
        rss  
        1
        2
        3
          archiwum
        W towarzyskich meczach rozegranych w nocy z sobotę na niedzielę, zdecydowanie najwięcej bramek padło w starciu Stanów Zjednoczonych ze Szkocją. USA rozgromiło Wyspiarzy zwyciężając aż 5:1.
        Reprezentacja Irlandii podczas mistrzostw Europy 2012, będzie musiała sobie poradzić bez pomocnika Birminham City - Keitha Faheya. Piłkarz doznał kontuzji mięśni i wypadł z kadry na EURO.
        Włosi mogą przestać się martwić o stan zdrowia Giorgio Chielliniego oraz Riccardo Montolivo. Jak wykazały ostatnie badania, obaj piłkarze już w najbliższym czasie będą do dyspozycji selekcjonera Cesare Prandelliego.
        - Z aktualnej drużyny tylko Buffon i Chiellini wygrali Scudetto także w 2006 roku - mówił prezydent Juventusu - Andrea Agnelli, który tym samym zapomniał o Alessandro Del Piero.
        Jak donosi TVN24, Franciszek Smuda już zadecydował, kogo zabraknie w kadrze na mistrzostwa Europy 2012. Selekcjoner skreślił z listy dwóch obrońców i jednego napastnika.
        Obrońca Arsenalu Bacary Sagna uważa, że Robin van Persie zostanie w klubie.
        Selekcjoner reprezentacji Holandii, Bert van Marwijk podał ostateczną kadrę na Euro 2012. Z kadrą pożegnało sie aż 4 piłkarzy.
        Pomocnik Birmingham City, Keith Fahey nie zagra na Euro 2012 z powodu kontuzji.
        Pomocnik Man City i reprezentacji Anglii, Gareth Barry doznał kontuzji pachwiny w meczu z Norwegią i jego występ na Euro 2012 stoi pod znakiem zapytania.
        W kolejnych meczach towarzyskich również nie obyło się bez niespodzianek. Reprezentacja Holandii sensacyjnie przegrała bowiem z Bułgarią 1:2. Niespodziewanie uległa także Turcja.
        Pomocnik Liverpoolu, Alberto Aquilani, może tego lata przejść do włoskiej Fiorentiny. O możliwym transferze poinformował jego menedżer.
        Selekcjoner reprezentacji USA, Jurgen Klinsmann, zachęca swojego podopiecznego, Clinta Dempsey’a, do odejścia z Fulham i gry w klubie, który występuje w europejskich pucharach.
        Osłabiona brakiem piłkarzy FC Barcelona reprezentacja Hiszpanii wygrała 2:0 z Serbią. W najciekawszym spotkaniu natomiast drużyna Niemiec nieoczekiwanie uległa Szwajcarii 3:5.
        Reprezentacja Polski, w towarzyskim meczu piłkarskim, mającym za zadanie jak najlepiej przygotować biało-czerwonych pokonała Słowację 1:0. Tym samym Orły wyrównały dwa rekordy.
        Nie Vincenzo Montella, któremu nie chce pozwolić odejść Catania Calcio, nie Andre Villas Boas, który w niedalekiej przeszłości odmówił AS Roma, a wcześniej prowadził Chelsea i FC Porto, a Zdenek Zeman ma zostać nowym trenerem Giallorossi.
        Chociaż wygrał wraz z Chelsea Londyn Puchar Anglii i przede wszystkim Ligę Mistrzów, to ma odejść. Tymczasowy trener The Blues - Roberto Di Matteo, raczej nie cieszy się zaufaniem Romana Abramowicza.
        Nowym trenerem ACF Fiorentiny, której barw broni Artur Boruc, miał zostać Włoch Claudio Ranieri, ale po stanowczych protestach kibiców, władze Violi zmieniły zdanie.
        Jak poinformował Tomasz Rząsa, Łukasz Fabiański nie zagra na Euro 2012. Polski bramkarz nie zdąży na czas wyleczyć urazu barku.
        Alessandro Del Piero po latach pożegnał się z szeregami Juventusu Turyn i niebawem powinien spróbować swoich sił w innym otoczeniu. Były kapitan Starej Damy przebiera w ofertach.
        Jak donosi La Gazzetta dello Sport, Carlos Dunga jest jednym z kandydatów do objęcia posady szkoleniowca rzymskiego Lazio. Jakiś czas temu ze stanowiska zrezygnował Edoardo Reja.
        Pomocnik Rennes, Yann M'Vila przyznał, że dopiero po Euro 2012 zadecyduje gdzie będzie grał w przyszłym sezonie.
        Trener Red Bull Salzburg Ricardo Moniz znalazł się na celowniku Wigan Atheltic.
        Po tym jak z kadry Francji przed Euro 2012 wypadli Bacary Sagnia i Younes Kaboul, kontuzji doznał także Loic Remy. Napastnik Ol. Marsylia nie zdąży się wykurować na czas turnieju.
        Selekcjoner reprezentacji Anglii, Roy Hodgson uważa, że kontuzjowani ostatnio piłkarze będą gotowi do gry na Euro 2012.
        Jak poinformował agent Brazylijczyka Hulka, piłkarzem zainteresowana jest londyńska Chelsea, ale także inne kluby chciałyby widzieć napastnika u siebie.
        Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem walki na Euro 2012 reprezentacja Polski w towarzyskim spotkaniu sprawdzi formę w konfrontacji ze Słowakami. To starcie może dać wiele w kontekście meczu z Grekami już na turnieju. Słowacy prezentują bowiem zbliżony poziom do zespołu z kraju Hellady.
        Zakończyła się era Josepa Guardioli w Barcelonie. Prezydent klubu, Sandro Rosell w samych superlatywach wypowiadał się na temat byłego już szkoleniowca Blaugrany.
        Barcelona pożegnała Josepa Guardiolę. W piątkowy wieczór Katalończycy sięgnęli po Puchar Króla Hiszpanii, ogrywając Athletic Bilbao.
        Napastnik Liverpoolu, Dirk Kuyt, przyznał, że Hamburg jest zainteresowany sprowadzeniem go w letnim oknie transferowym.
        Pomocnik Liverpoolu, Steven Gerrard, powiedział, że jeśli Roberto Martinez zostanie menedżerem The Reds, to dostanie pełne wsparcie z jego strony.
         09:19 | 
        Lopez w Sevilli
        +
        Bramkarz Villareal, Diego Lopez, po spadku swojego klubu do drugiej ligi, przeszedł do Sevilli.
        Napastnik Rayo Vallecano, Michu, oświadczył, że nie otrzymał żadnej propozycji transferu od klubu z Premier League, ale jest świadomy tego, że latem prawdopodobnie opuści hiszpański klub.
        Mohamed Zidan w przyszłym sezonie nie będzie bronił barw Mainz. Egipcjanin podjął decyzję o zakończeniu współpracy z tym klubem.
        Napastnik Arsenalu Londyn, Nicklas Bendtner, który miniony sezon spędził na wypożyczeniu w Sunderlandzie, powiedział, że jest otwarty na wszelkie propozycje transferu. Wydaje się być niemal pewne, że tego lata Nicklas odejdzie z ekipy The Gunners.
        Selekcjoner reprezentacji Rosji wybrał już 23 zawodników, którzy znaleźli się w kadrze na Euro 2012. Podopieczni Docka Advocaata zmierzą się w grupie z Polską, Grecją i Czechami.
        Za Josepem Guardiolą fantastyczne cztery lata pracy na Camp Nou! Hiszpan zakończył swoją przygodę z ławką trenerską FC Barcelona triumfem w Pucharze Króla Hiszpanii.
        - Juventus jest w dobrych rękach, ale ten zespół nie ma tylko jednego kapitana. Są jeszcze Buffon, Chiellini, Marchisio, Pirlo...wartościowi gracze o wspaniałych charakterach, więc fani mogą spać spokojnie - uspokajał odchodzący z Juventusu Alex Del Piero.
        Juventus FC szuka trenera, który mógłby zastąpić Antonio Conte. Jeśli wina trenera zostanie udowodniona, wówczas tego będzie czekać roczna dyskwalifikacja.
        Reto Ziegler raczej nie wróci do Juventusu. Jego dobra postawa w Fenerbahce ma spowodować, że zostanie w drużynie z Turcji.
        Jak donoszą włoskie media, Robin van Persie w zeszłym tygodniu był widziany w Turynie. To może oznaczać przeprowadzkę Holendra do Stolicy Piemontu.
        Juventus Turyn skorzystał z opcji pierwokupu i pozyskał pełne prawa do karty Martina Caceresa. Urugwajczyk związał się z Bianconeri umową do czerwca 2016 roku.
        Rodrigo Palacio w piątkowy wieczór przeszedł badania pod kątem transferu do Interu Mediolan i związał się z Nerazzurri kontraktem. O pomyślnym zakończeniu transakcji poinformował dyrektor techniczny Interu, Marco Branca.
        Alessandro Del Piero na brak ofert narzekać nie może. Pozostaje jednak pytanie, czy popularny Pinturicchio nadal chce grać na najwyższym poziomie, czy tylko dograć do emerytury.
        Napastnik Tottenhamu Hotspur, Giovani Dos Santos, na pewno nie będzie grał w przyszłym sezonie w hiszpańskim Villareal.
        Hamit Altintop najprawdopodobniej tego lata pożegna się z szeregami Realu Madryt. Królewscy rozmawiają z Galatasaray Stambuł na temat warunków transferu tego pomocnika.
        Felietony
        Przez wiele osób uważani za troglodytów, chamów i margines – szczególnie przez niektóre kobiety mające się za inteligentne i nowoczesne które myślą, że w dzisiejszym świecie już tylko powinno się siedzieć w pracy lub domu. No i ewentualnie na kocyku pod drzewem zjadając się przepysznymi powidłami zrobionymi przez teściową. Drogie panie! Wasza płeć również bije się za swój klub np. w Rosji.
         Starożytni mieli swoje piramidy, akropole. W średniowieczu były zamki. A my mamy stadiony. To są budowle , prawdziwe monumenty, które pozostaną po naszej epoce. W całym świecie buduje się je na potęgę.
        Przed wyborem selekcjonera był ulubieńcem wielu Polaków. Zapewne większość, a także i ja trzymaliśmy kciuki, aby PZPN tym razem nie nawalił i wybrał odpowiedniego człowieka na to stanowisko. Cel został osiągnięty, ale im bliżej Euro 2012 tym więcej zdobywa wrogów, niż zwolenników. O kim mowa? Oczywiście o Franciszku Smudzie, u którego konsekwencji nie widać za grosz.
        05.04.2012
        Stop nurkom!
        Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie chodzi mi o szeroko komentowane w ostatnim powtórki telewizyjne dla sędziów. Jest o wiele łatwiejszy sposób na odciążenie odpowiedzialności z bark arbitrów, a mianowicie chodzi o tak zwanych „nurków”.
        26.03.2012
        Kat i Bóg?
        Może Picasso jest geniuszem. Może Boruc  jest równie znakomity. Ale co z tego? Tego pierwszego zna cały Świat, a tego drugiego? Może trochę Europy.
        W maju 2004 roku AS Monaco grało w finale Ligi Mistrzów. Co prawda przegrali w nim 0:3 z FC Porto, ale po drodze do niego wyeliminowali PSV Eindhoven, Real Madryt i Chelsea Londyn. Dziś, po niespełna 8 latach, Czerwono-biali walczą o utrzymanie w drugiej lidze francuskiej.
        Chyba każdy zna FC Basel. To taki klub kojarzony przede wszystkim jako etatowy zapychacz grup w Lidze Mistrzów. Na 4 ostatnie edycje Szwajcarzy opuścili tylko jedną. Coś a’la norweski Rosenberg Trondheim, o którym mówiono, że tak naprawdę nikt nie wie skąd się w tej Lidze Mistrzów wziął i po co w niej gra. Wszystko zmieniło się w tym sezonie.
        27.02.2012
        25. minuta
        Kilka minut po ostatnim gwizdku meczu Milan - Juventus przeczytałem komentarz doskonale streszczający wszystko, co działo się na boisku. 90 minut w 9 słowach. Jedno zdanie, a jak celne: smród po tym meczu będzie się jeszcze ciągnął długo.

        -
  1. Serwis Pilka.pl

    © 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone przez portal Pilka.pl. Kopiowanie elementów witryny - zabronione.
    Zaprzyjaźnione serwisy: program tv, moda